sobota, 20 luty 2010 18:09

Magisterium mediów

Napisane przez
Decyzja papieża Benedykta XVI zdejmująca ekskomunikę z czterech biskupów wyświęconych w 1988 roku bez zgody Stolicy Apostolskiej przez abp. Lefebvre, a została ogłoszona w Tygodniu Modlitw o Jedność Chrześcijan. Papież chciał niewątpliwie ukazać szczerość realnego ekumenizmu, podnosząc, że obecnie nie ma podstaw, by twierdzić, że lefebryści rzeczywiście podpadają pod ekskomunikę. Literalnie trudno uznać przyjęcie na łono Kościoła ekskomunikowanych biskupów za gest ekumenizmu, gdyż jest on dialogiem między religiami. Ten zaś spór miał wyłącznie podłoże dyscyplinarne, a nie dogmatyczne: między bractwem św. Piusa i Kościołem katolickim nie ma rozbieżności co do zasad dogmatycznych. Zatem decyzja papieża to co najwyżej gest łagodzący jedynie spór dyscyplinarny.

 

Wiara w holocaust ważniejsza od wiary w Boga
 
Ten wielki dzień jedności Kościoła katolickiego okazał się jednak zarzewiem wielkiej krucjaty medialnej, która wybuchła, gdy przytoczono ? dotyczącą zupełnie innych kwestii ? wypowiedź jednego z biskupów. Mówił on na temat technicznych aspektów eksterminacji Żydów w Oświęcimiu, odnosząc się też do sporu, jaki od II wojny światowej toczony jest w kwestii liczebności ofiar holocaustu. Biskup Williamson powoływał się na badania trzeciorzędnych historyków, niewątpliwie wykazując swą ignorancję w kwestiach rozstrzygnięć historycznych. Wypowiedź ta stała się światowym wydarzeniem medialnym, komentowanym zarówno przez zbory żydowskie, hierarchów Kościoła, jak i prezydentów wielkich mocarstw. Rehabilitacja biskupa Williamsona zaczęła być przedstawiana jako dowód ignorancji papieża Benedykta, jego przywiązania do skostniałej tradycji i kryptoantysemityzmu. Z autonomicznej decyzji papieża o rehabilitacji ?krwawego antysemity? robi się niebywały skandal i zgorszenie. Zadaje się retorycznie pytania o obecność w hierarchii Kościoła kogoś, o tak zbrodniczych poglądach, jak biskup Williamson i czy wolno nadal tolerować brak kolegialności w decyzjach Watykanu. Rehabilitacja biskupa Williamsona zniweczyła też, wedle światowych mediów, cały trud Jana Pawła II w prowadzeniu delikatnego dialogu ze środowiskami żydowskimi.
 
Abp Maurycy Gardčs, metropolita Auch i przewodniczący Komisji ds. Dialogu Żydowsko-Chrześcijańskiego zdumiewał się przed kamerami telewizji włoskiej decyzją Benedykta XVI, wygłaszając przy tym kuriozalną tezę: nie można być dziś katolikiem, jeśli neguje się zagładę sześciu milionów Żydów podczas II wojny światowej. Jakoś nikt nie uznał biskupa Gardčsa za takiego samego ignoranta historycznego, jak biskup Williamson. A przecież nawet organizacje żydowskie przyznają obecnie, że sześć milionów Żydów zgładzonych w czasie II wojny światowej to przesada.
 
Jeżeli wypowiedź biskupa Williamsona dyskredytuje go jako hierarchę i wywołuje światowy kryzys w Kościele, spróbujmy sobie wyobrazić przez moment analogiczną sytuację. Biskup Williamson zamiast udzielać wypowiedzi szwedzkiej telewizji występuje w estońskiej telewizji, komentując głód na Ukrainie za czasów Stalina i podaje w wątpliwość ilość zagłodzonych Ukraińców, dodając przy tym, że nie umarli z głodu, tylko przez epidemię gronkowca. Czy wywołałoby to tak wielki skandal, zgorszenie i oburzenie, czy prezydent Francji i Niemiec odnosiliby się do tej wypowiedzi? Czy Benedykt XVI zostałby nazwany ukrainożercą? Czy wypowiedź ta wywołałaby tak wielki kryzys, powodujący wystąpienie z Kościoła wiernych na znak protestu? Czy biskupi katoliccy wypowiadaliby te same słowa: ?To tragedia, krach i kompletna katastrofa dla Kościoła!?, ?Jest mi wstyd za tę decyzję. Jestem rozczarowany, zbulwersowany i odczuwam niesmak!?, ?Nie wiem, czy ktoś po prostu nie oszukał papieża, bo tu przecież nie ma miejsca na Chrystusowe miłosierdzie?, ?Jestem tak wściekły na Ratzingera, że nie da się tego opisać. Został przygotowany grunt dla nowych pogromów?? Jeżeli analogiczna wypowiedź nie wywołałaby takiej reakcji, warto zadać sobie pytanie, dlaczego sześć milionów ofiar holocaustu wywołuje taką reakcję, a sześć milionów ofiar stalinowskiej zbrodni już nie?
 
Kwestią drugą jest to, że po medialnej burzy wokół sprawy biskupa Williamsona widać już, że niemożliwe są jakiekolwiek badania historyczne nad holocaustem. Raz ustalony ?dogmat historyczny? jest niepodważalny i ktokolwiek spróbuje jego dotykać, zostanie medialnie rozstrzelany, jak biskup Williamson. Wolność badań historycznych została ograniczona sztywnymi ramami ? można badać, analizować, spekulować o faktach minionych, lecz nie wolno zbliżać się do kwestii raz ustalonych przez medialne magisterium. Który z historyków odważy się teraz prowadzić kwerendę w sprawie komór gazowych?
 
Sprawą kolejną (i to największej wagi) jest zaburzenie hierarchii wartości i całkowite niezrozumienie tego, czym jest struktura Kościoła i jakie są jego cele. Czy którykolwiek z dziennikarzy próbował porozmawiać z biskupem Williamsonem na temat doktryny wiary, jego pracy w seminarium, czy spytał, jak doszło do tego, że przeszedł z anglikanizmu na katolicyzm i jakie były tego motywy? To w pierwszej kolejności winno interesować media, gdyż bezpośrednio dotyczy jego posługi pasterskiej. Gdyby biskup przed kamerami powątpiewał w istnienie Boga, podważał dogmaty wiary, przeszłoby to niezauważone lub, co gorsza, media określiłyby hierarchę jako ?biskupa o otwartym umyśle?.
 
Postępowi biskupi i kontrowersyjny papież
 
Biskup Williamson wywołał rzekomo niespotykane dotąd zgorszenie dla wielu katolików. Tego wzburzenia nie wywołały ekscesy zambijskiego biskupa Emmanuela Malingo, biorącego ślub z Koreanką Marią Sung, podczas ceremonii zorganizowanej przez Sun Myung Moona. Upomniany przez Watykan, w odpowiedzi powołał organizację Married Priests Now. Media nie komentowały tego wydarzenia w tonie skandalu, podobnie jak decyzji biskupa Fernando Armindo Lugo Méndeza ordynariusza diecezji San Pedro w Paragwaju, który został wybrany na urząd prezydenta Paragwaju. Wrzeszczał on z trybuny do tłumu: Próbujemy zbudować socjalizm XXI wieku, socjalizm nowy i świeży, wprowadzający uczestnictwo ludu w demokracji, Nie ma mowy o socjalizmie bez interwencji państwa w gospodarkę, bez etyki socjalistycznej. Czy skandal wywołał ordynariusz Bredy, biskup Cinek Muskens (nie używa imienia Marcin, jakie dostał na chrzcie świętym, uznając je za ?przestarzałe?, dlatego używa ksywy ?Tiny?, czyli Cinek), wygłaszający w holenderskiej telewizji, że Boga nie interesuje to, jak jest nazywany, i nie ma różnicy między Jezusem, Allachem czy Buddą? Biskup ten dzięki owacji medialnej znany jest też z tego, że prowadzi dystrybucję darmowych kondomów dla ubogiej ludności. W tym samym programie biskup Tiny Muskens stwierdził, że kradzież chleba przez biednych jest moralnie dopuszczalna, bo Kościół wybacza takie kradzieże. Wystąpienie to zostało zauważone jedynie przez Kongregację Doktryny Wiary, a lokalne media komentowały je jako wystąpienie odważnego hierarchy. Czy którekolwiek media w podobnym tonie, jak wypowiedź biskupa Williamsona, skomentowały list Episkopatu Polski wysłany do Patriarchy Moskwy i Wszechrusi Cyryla? W liście tym biskupi tytułują Włodzimierza Michajłowicza Gundiajewa, wieloletniego oficera KGB (o pseudonimie Michajłow) Jego Świątobliwością, prosząc o światło Ducha Świętego w jego patriarszej posłudze. Jak mają to interpretować wierni niepotrafiący pogodzić dyplomacji z wiarą? Czy modlitwa Episkopatu do Ducha Świętego za Cyryla oznacza, że Duch Święty ma pomagać schizmatykom w nauczaniu wiernych, że ?Rimskij Papa? nie jest Głową Kościoła Chrystusowego?
 
Jeżeli biskup Williamson wywołał ?największy kryzys w Kościele?, to jak oceniać jawny akt sprzeciwu wobec Stolicy Apostolskiej wielu hierarchów katolickich, którzy nie zaakceptowali ?Summorum Pontificum?, regulującej korzystanie z przedsoborowej liturgii. Jedynie lokalnym skandalem zakończyła się sprawa fałszowania papieskiego dokumentu w Stanach Zjednoczonych, gdy dopiero po naciskach internautów na Konferencję Episkopatu USA, usunięto ze strony Episkopatu sfałszowany tekst papieskiego Motu Proprio. Nie owijając w bawełnę, oficjalnie przeciw dokumentowi papieskiemu wystąpił biskup Caserty w środkowych Włoszech Raffaele Nowaro, mówiąc, że nie zastosuje się do papieskiego Motu Proprio, podobnie uczynił też kard. Juliusz Darmaatmadja SJ, metropolita Dżakarty, który w liście do swoich kapłanów i wiernych jasno wskazał: Stwierdzam, że obecnie w archidiecezji Dżakarta należy używać wyłącznie jednej formy rytu rzymskiego. Decyzję powyższą motywuję tym, że powód przywrócenia Mszału Rzymskiego 1962 r. nie ma zastosowania w archidiecezji Dżakarta. Wtórował temu w mediach Biskup Nogaro z Włoch, mówiąc, że mamrotanie po łacinie niczemu nie służy i dezorientuje wiernych. Stwierdził też, że msza łacińska sprowadza się do epatowania wiernych niezrozumiałymi układami choreograficznymi. Czy ktoś w światowych mediach w tym kontekście mówił o schizmie, która jest jednoznacznie definiowana w Kodeksie Prawa Kanonicznego (Kan. 751), jaką nazywa się odmowę uznania zwierzchnictwa Biskupa Rzymskiego lub utrzymywania wspólnoty z członkami Kościoła, uznającymi to zwierzchnictwo? Czy biskupi winni stosować dokumenty Stolicy Apostolskiej w swoich diecezjach, wyjaśnia zakończenie papieskiego dokumentu ?Summorum Pontificum?, w którym przeczytać możemy: Wszystko, co zostało postanowione przez Nas w niniejszym ?Motu Proprio?, ma być uznawane za postanowione i obowiązujące oraz rozkazujemy, by obowiązywało od dnia 14 września tego roku od święta Podwyższenia Krzyża Świętego, wbrew wszelkim przeciwnym zarządzeniom.
 
Jeżeli biskup Williamson został okrzyknięty przez światowe media zgorszeniem dla świata chrześcijańskiego, to czym jest fakt, że na katolickim Uniwersytecie św. Ignacego Loyoli w Chicago działa jawnie organizacja ?Geje, lesbijki, biseksualiści i transwestyci ? dla większej chwały Bożej?? Światowe media nigdy się jakoś nie bulwersowały tym, że 96 spośród 211 amerykańskich koledżów i uniwersytetów katolickich, prowadzi w swoich kampusach kluby dla homoseksualistów. Najstarszy zaś amerykański katolicki Uniwersytet Georgetown planuje w najbliższym czasie otwarcie nowego Centrum Studentów Homoseksualistów. Czy media komentowały w kontekście kryzysu Kościoła koncert techno i występy półnagich tancerek go-go w katedrze w Metzu w 2004 roku? Tam to hierarchowie Kościoła katolickiego, w nadziei przyciągnięcia do Kościoła wiernych, zorganizowali wieczór muzyki techno w katedrze. Dla urozmaicenia programu organizatorzy, ojcowie franciszkanie i właściciel nocnego klubu, zaprosili tancerki go-go.
 
(?)
Wyświetlony 4077 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.