Wydrukuj tę stronę
wtorek, 23 luty 2010 12:45

Amerykańska Mamuśka (X): Szesnasty prezydent

Napisane przez
 W połowie stycznia nasza najstarsza córka wróciła ze szkoły ze łzami w oczach. Ja w ogóle w niego nie wierzę! - krzyczała. Nie wierzę, że on sam to zrobił! Że miał ten sen! I że go zabili! To wszystko nieprawda! - Zaniepokoiłam się. Czyżby początki indoktrynacji religijnej? W kogo nie wierzysz, kochanie? - zapytałam, obawiając się, że zaraz usłyszę o Josephie Smith, założycielu i pierwszym "proroku" Kościoła mormońskiego. W Martina Luthera! - wykrztusiło z siebie moje dziecko. Odetchnęłam. A więc to tylko indoktrynacja patriotyczna. Póki co, chciałoby się dodać.

Powód niewiary w Martina Luthera Kinga, słynnego czarnoskórego pastora, walczącego o prawa obywatelskie dla Murzynów, był prozaiczny. Nasza pierwszoklasistka po prostu kiepsko napisała klasówkę: jedyne o czym pamiętała, to fakt, że był on ojcem trójki dzieci. Pocieszyłam ją szybko. W końcu w następnym miesiącu przypadał Dzień Prezydenta i wiadomo było, jakiej klasówki można się spodziewać. Lincoln był 16. prezydentem Stanów Zjednoczonych ? wyrecytowało moje dziecko z odrobinę lepszą miną.

Edukacja patriotyczna w publicznej szkole amerykańskiej zaczyna się wcześnie: codziennie rano, tuż po dzwonku, słychać z radiowęzła fanfary, a następnie wszyscy składają przysięgę wierności fladze amerykańskiej i jednemu narodowi, pod jednym Bogiem, ze sprawiedliwością dla wszystkich. Na baczność i z ręką na sercu stają uczniowie, nauczyciele, sekretarki, rodzice złapani w trakcie odprowadzania dzieci. W każdy poniedziałek śpiewany jest także hymn narodowy. Amerykańską flagę, która wisi przed szkołą, delegacja uczniów wciąga na maszt tuż przed pierwszym dzwonkiem, a zwija parę minut przed końcem lekcji.
 
Z okazji urodzin pierwszego i szesnastego prezydenta USA ustanowiono święto narodowe i dzień wolny od pracy. Jak prawie wszystkie amerykańskie święta narodowe, obchodzi się je w poniedziałek ? tym razem jest to trzeci poniedziałek lutego. Cała szkoła obwieszona zostaje pracami dzieci ? maluchy malują portrety, starszaki piszą wypracowania, z których jasno i niezbicie wynika, że obaj wymienieni wyżej prezydenci pozbawieni byli w zasadzie wad, a ich ewentualne słabostki mają tylko zwiększyć naszą do nich sympatię.
 
(?)
Wyświetlony 3703 razy
Zuzanna Waszkiewicz-Simon

Najnowsze od Zuzanna Waszkiewicz-Simon

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.