czwartek, 25 luty 2010 11:58

Europejska leukoarajoza

Napisane przez
Benjamin Franklin powiadał, że pojęcie demokracji najprościej daje się objaśnić głosowaniem dwóch wilków i owcy, co cała trójka zje na obiad. Po czym natychmiast dodawał, że w takiej sytuacji o wolności można mówić jedynie wówczas, gdyby należycie uzbrojona owca zdołała podważyć wyniki tego głosowania.
 
Te dwa wilki to jutrzejsze, paneuropejskie Niemcy oraz dzisiejsza Rosja, wskrzeszająca imperialne tradycje Katarzyny. Zagadka brzmi: jakie państwo w chwili obecnej pełni rolę owcy?
 
Gdy agencja AFP podała, że Federacja Rosyjska zlikwidowała granicę z Osetią Południową, rosyjska prasa przytaczała wypowiedź Władymira Putina, przekonującego, że stało się to, by ludziom żyło się lepiej. Pewien dziennikarz zauważył wówczas, że Petersburg, rodzinne miasto Putina, jest braterskim miastem Tbilisi, na co rosyjski premier bryzgnął uwagą: To dobrze. Należy rozwijać braterskie stosunki z miastami Gruzji. Zostawienie Gruzji na rozszarpanie przez nacjonalistów i nieodpowiedzialnych ludzi byłoby złym wyborem. Należy utrzymywać kontakty ze społeczeństwem obywatelskim tego kraju.
 
Jak widać, Moskwa mało, że nie kwestionuje już oficjalnie rozbioru Gruzji, to w następnej kolejności uzurpuje sobie prawo określania, jakie władze byłyby odpowiednie dla sąsiednich narodów. Rzecz jasna ?bratnich narodów?. Rzecz jasna: by narodom tym żyło się lepiej. To nic innego, jak przymiarka do nadchodzącej parcelacji Ukrainy, gdyż okoliczność, że Gruzja była jedynie skromną przystawką, dzisiaj nie podlega już dyskusji.
 
A co na to Europa? Ano, Europa poświęciła integralność terytorialną niezależnego państwa na ołtarzu tak zwanego pragmatyzmu politycznego. Ta sama europejska przypadłość, rozpanoszona w gronie unioeuropejskich elit, sprawia, że wśród wielu unijnych dyplomatów krążą (póki co jedynie kuluarowo), wątpliwości, czy krymski Sewastopol to aby na pewno miasto ukraińskie. Jednak postawienie tego rodzaju pytania oznacza przejście cienkiej, czerwonej linii, rozciągniętej pomiędzy rozumieniem a głupotą. Najwyraźniej Europa chce tę linię przekroczyć: prezydent Francji w roli unijnego lidera pozwolił się Rosji upokorzyć, a ostatnie wydarzenia dowodzą, że Bruksela usankcjonuje rozbiór Gruzji, nie oglądając się na zdanie Warszawy, Wilna, Rygi czy Tallina.
 
W tym kontekście należy pamiętać, że Rosjanie zamieszkujący Krym to doskonalszy pretekst dla operacji militarnej przeciwko Ukrainie, niż ?obrona? mieszkańców Osetii Południowej. Kilka miesięcy temu Jurij Łużkow (mer Moskwy) wyraźnie zaznaczył, że kwestia przynależności Sewastopola pozostaje nierozwiązana, a jej rozstrzygnięcie musi odpowiadać interesom Rosji, w szczególności zaś interesom Floty Czarnomorskiej. W interpretacji Łużkowa, Sewastopol to od 1948 roku ?miasto wydzielone? i jako takie nigdy nie było częścią Krymu, przekazanego Ukraińskiej SRS w 1954 roku...
 
(?)
Wyświetlony 3722 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.