czwartek, 25 luty 2010 12:07

Wilk w owczarni

Napisane przez
Polskę  spotkał zaszczyt nie lada goszczenia XIV Dalajlamy, "duchowego przywódcy Tybetańczyków", doktora honoris causa kilkudziesięciu uniwersytetów, laureata pokojowej nagrody Nobla, przyjaciela Lecha Wałęsy. Rozmaici mniej lub bardziej ważni ludzie świetnie się przy tej okazji bawili, wymieniali uściski dłoni (które potem skrzętnie są odnotowywane na internetowej stronie "wcielenia Buddy"), uśmiechy, ukłony, oklaski i inne uprzejmości. Dalajlama mówił różne rzeczy - zazwyczaj banały albo bzdury (pierwsze natychmiast uznawano za głębokie mądrości - drugie za nieważne drobiazgi), media transmitowały, słowem - wielkie wydarzenie.
 
Jeżeli ktoś nigdy nie okazał nikomu prawdziwej miłości, to jest złym człowiekiem i jego miłość do Boga jest hipokryzją
Dalajlama
 
Ustępstwo w sprawach wiary byłoby fałszywą miłością, diabelską i kłamliwą miłością. Mamy być ?fortes in fide? ? silni w wierze, zdecydowani, jak tego wymaga św. Piotr. To nie jest fanatyzm, lecz po prostu życie wiarą: to nie oznacza braku miłości do wszystkich. Ustępujmy we wszystkim, co jest przypadkowe, ale w wierze nie ma miejsca na ustępstwa; nie możemy odstępować oliwy z naszych lamp, gdyż potem nadejdzie Pan i zastanie je zgaszone
św. Josemaria Escriva
(?Kuźnia? 131)
 
 
Z pozoru nic złego się nie stało. Wałęsa hucznie uczcił ćwierćwiecze swojego pasowania na Autorytet, Polska zaś okazała solidarność Tybetowi. Nic interesującego dla zwykłego, szarego obywatela. Jest jednak coś, co niepokoi i boli. Otóż Dalajlama podejmowany był z wszelkimi honorami nie tylko jako polityk i przyjaciel Lecha Wałęsy, ale przede wszystkim jako ?wielka osobowość religijna?, przybywająca do nas ?z orędziem pokoju?. Trudno oprzeć się wrażeniu, że niektórym katolikom pochlebiało to, że ?dostojny gość? powiedział kilka życzliwych słów o naszej świętej wierze. Krzyż nazwał wszak symbolem miłości ? to takie miłe z jego strony! To tak nobilitujące! Rzesze katolików spieszyły na spotkanie z pogańskim guru z nieporównanie większą skwapliwością niż na niedzielną Mszę świętą. Zachwycano się jego uśmiechem, bezpośredniością, sympatycznością. Ba! Zestawiano te zalety z chłodem hierarchów Kościoła Świętego! Przypomina się medialna burza, jaką wywołał Ojciec Święty, nie spotykając się z dalajlamą podczas jego niedawnej wizyty we Włoszech. Chyba to właśnie jest ten katolicki chłód, tak obcy tybetańskiej sympatyczności. Pytanie tylko: po cóż papież miałby się z dalajlamą spotykać? Oczywiście, jeśli miałoby z tego wyniknąć nawrócenie poganina i ocalenie jego duszy od potępienia, warto by było ? jednak żadnemu dziennikarzowi taki akurat cel ewentualnej rozmowy papieża z lamą do głowy nie przyszedł.
 
Ze spotkania jednego z polskich biskupów z dalajlamą nie wynikło nawrócenie tego ostatniego ? wynikła za to jego wizyta w klasztorze karmelitanek, ponieważ mniszki klauzurowe i mnisi tybetańscy prezentują rzekomo ?podobny rodzaj duchowości?. Nie dość, że mężczyznę, to jeszcze poganina i fałszywego proroka ? oto kogo wpuszczono za kratę w imię zupełnie absurdalnej międzywyznaniowej uprzejmości. Jaki sens ma bowiem wspólna modlitwa, skoro jest to modlitwa tak diametralnie różna? Z rzekomym podobieństwem duchowości lepszy ode mnie się rozprawił: Nie można sobie wyobrazić bardziej przeciwstawnych ideałów niż chrześcijański święty w gotyckiej katedrze i buddyjski święty w chińskiej świątyni. Przeciwieństwa łatwo dostrzec na każdym kroku, ale chyba najkrócej można tę rzecz wyrazić następująco: buddyjski święty zawsze ma oczy zamknięte, podczas gdy święty chrześcijański zawsze ma oczy bardzo szeroko otwarte. Ciało buddyjskiego świętego jest gładkie i harmonijne, ale jego powieki są ciężkie i sklejone snem. Ciało średniowiecznego świętego jest dziko wyniszczone aż do kości, ale jego oczy są przerażająco żywe. Nie może istnieć prawdziwe pokrewieństwo duchowe sił, które wydały na świat tak przeciwstawne symbole. (?) Buddysta z niezwykłym natężeniem wpatruje się w swoje wnętrze. Chrześcijanin z gorączkowym natężeniem wypatruje czegoś na zewnątrz (Chesterton, Ortodoksja). Nic dodać, nic ująć.
 
Rozmaite odmiany buddyzmu cieszą się w Polsce rosnącą popularnością. Niewątpliwie stanowią zagrożenie dla wiernych ? i w tych okolicznościach niektórzy pasterze wręcz zapraszają wilka do owczarni! Nie do mnie należy osądzanie hierarchów Kościoła Świętego. Mogę tylko stwierdzić, że ich działanie jest głęboko niezrozumiałe dla wielu prostych katolików ? tych, którzy większą czcią darzą Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie niż egzotycznego sekciarza. Jak ci prości katolicy mają tłumaczyć komukolwiek, że lepiej się ze wschodnimi religiami nie zadawać, skoro tak ochoczo czynią to nawet katoliccy duchowni? Zdumienie budzi fakt, że księża używają w odniesieniu do poganina tytułu zarezerwowanego dla Ojca Świętego. Skala tego zjawiska jest zresztą nie mniej zdumiewająca. Zainspirowany tym, co się działo w polskich mediach przy okazji wizyty lamy, zrobiłem prosty eksperyment: w wyszukiwarce internetowej wpisałem hasło ?Jego Świątobliwość?. Rezultat przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Wyłączając pierwszy wynik (oczywiście było to hasło w Wikipedii), Dalajlama królował niepodzielnie. Także na stronach np. Katolickiej (sic!) Agencji Informacyjnej znaleźć można zdjęcia z wizyty Jego Świątobliwości XIV Dalajlamy w Polsce. Warto przy tej okazji przytoczyć słowa z listu św. Jana: Jeśli ktoś przychodzi do was i tej [Chrystusowej] nauki nie przynosi, nie przyjmujcie go do domu i nie pozdrawiajcie go, albowiem kto go pozdrawia, staje się współuczestnikiem jego złych czynów (2 J 1,10-11). Cóż dopiero nazywać takiego przybysza ?świątobliwością?!
 
W głowach wiernych posiano zamęt. Tym bardziej trzeba świadczyć o świętości jedynej prawdziwej wiary katolickiej. Natomiast wszystkim zwolennikom pozbawionego celu i stanowczości ?dialogu? z poganami dobrze zrobiłaby lektura Katechizmu Kościoła Katolickiego.
Wyświetlony 4440 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.