piątek, 28 maj 2010 09:25

Kto ma dzieci, ten ma smród

Napisał

W czerwcu odbędą się wybory tubylczego prezydenta, czym wielu ludzi bardzo się ekscytuje, odpowiadając tym samym na wysiłki sztabów wyborczych. Wysiłki te zmierzają w kierunku znalezienia między kandydatami czegoś, czym mogliby pięknie się różnić, nie zagrażając jednocześnie podstawom establishmentu. Nie jest łatwo coś takiego znaleźć, toteż sztaby koncentrują się raczej na emocjonalnym rozhuśtywaniu obywateli, wmawiając im, że od wyboru tego czy innego kandydata szalenie dużo zależy, a nawet nie tyle ?dużo?, co wręcz wszystko.

I tak, protektorzy pana marszałka Bronisława Komorowskiego kombinują, żeby nie tyle stręczyć wyborcom zalety samego pana marszałka, bo sami przecież najlepiej wiedzą, co o tych zaletach sądzić, tylko raczej żeby straszyć perspektywą powrotu IV Rzeczypospolitej. Jak pamiętamy, hasło IV Rzeczypospolitej towarzyszyło kampanii wyborczej w roku 2005 i skrywało pomysł Jarosława Kaczyńskiego, by wysadzić w powietrze grupę trzymającą władzę i zająć jej miejsce bez zmieniania modelu państwa. Z punktu widzenia PiS bowiem, ustanowiony w roku 1989 w Magdalence model kapitalizmu kompradorskiego, w którym gospodarka kraju podporządkowana została sitwie kierowanej przez wojskową razwiedkę, w zasadzie się podoba jako model interwencyjny ? oczywiście z tą poprawką, by sitwą nie kierowała żadna razwiedka z komunistycznym rodowodem, tylko zakon płomiennych bojowników o sprawiedliwość społeczną, jakim jest właśnie Prawo i Sprawiedliwość.

Niestety, próby wysadzania razwiedki w powietrze przy pomocy najpierw pana Kazia Marcinkiewicza (yes! yes! yes!), a następnie panów Leppera, Giertycha, Kaczmarka i Kornatowskiego okazała się nieudana, toteż po tych traumatycznych doświadczeniach w postaci upadku rządu oraz przegranych wyborach w roku 2007 Jarosław Kaczyński wiosną następnego roku wywiesił białą flagę, stwierdzając na wiosennym kongresie PiS, że ?układu? właściwie już nie ma, a nawet nie wiadomo, czy kiedykolwiek był. Dzięki temu we współdziałaniu z SLD udało się w przejąć kontrolę nad państwową telewizją. Ponieważ jednak w tak zwanym międzyczasie konfidentom napędziła strachu obawa przed lustracją, autorytetom moralnym zaś mnóstwo krwi napsuła aktywność IPN, razwiedka umiejętnie te lęki ekscytuje, wzbudzając w konfidentach starego i nowego UB uczucie nieprzejednanej nienawiści, przypominającej tę z początków stanu wojennego. Z kolei sztabowcy PiS starają się eksponować podległość Platformy Obywatelskiej wobec razwiedki ? a ponieważ tubylcza razwiedka w ostatnich latach coraz mocniej ujmowana jest za mordę przez strategicznych partnerów, to znaczy ? Naszą Złotą Panią Anielę i zimnego ruskiego czekistę Włodzimierza Putina ? to podległość ta przekłada się na obecność Platformy Obywatelskiej i w Stronnictwie Pruskim, i w Stronnictwie Ruskim, co to zasłynęło w maju z akcji palenia świeczek. W tej sytuacji instrumentem emocjonalnego rozhuśtywania opinii publicznej stała się smoleńska katastrofa, którą wyborcze sztaby wyrywają sobie nawzajem, niczym jakieś hieny. Zwłaszcza funkcjonariusze wspierający Platformę lamentują z powodu ?zawłaszczania? tej katastrofy przez PiS ? ale charakterystyczne jest, że żaden z tych ubowniczków nie wsiądzie do samolotu i się nie zabije, żeby dogodzić Platformie symetrią. Widać jak na dłoni, że tych wszystkich premierów, marszałków i prezydentów mają za śmiecie niewarte niczyjego życia ani nawet zdrowia, czemu zresztą, nawiasem mówiąc, trudno się dziwić.

(...)

Wyświetlony 1648 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.