poniedziałek, 30 sierpień 2010 10:23

Pokonać raka! Profesor Stanisław Burzyński

Napisane przez

Papież Jan Paweł II w homilii wygłoszonej 2 czerwca 1979 r. powiedział między innymi: Dzieje narodu zasługują na właściwą ocenę wedle tego, co wniósł on w rozwój człowieka i człowieczeństwa, w jego świadomość, serce, sumienie. To jest najgłębszy nurt kultury.

Tradycje rodu Burzyńskich mają wielowiekową historię i są dobrze wpisane w to, co jest polskim wkładem w nurt narodowej kultury. W Polskim Słowniku Biograficznym (t. III, opublikowany w r. 1937) są życiorysy siedmiu Burzyńskich, którzy posługiwali się herbem TRZYWDAR.
Stanisław Burzyński (1701-1775) był prawnikiem i senatorem Rzeczpospolitej.
Tadeusz Burzyński (zm. w 1773 r.) również był senatorem RP i dyplomatą.
Tomasz Burzyński był pułkownikiem. W czasie Insurekcji Kościuszkowskiej walczył w obronie Warszawy.
Adam Prosper Burzyński (1753-1830), mając 18 lat wstąpił do zakonu reformatów. W r. 1795 jako misjonarz wyruszył do Egiptu i Syrii. Pracował tam przez 20 lat, zyskując sobie wśród muzułmanów sławę wybitnego lekarza. Po zakończeniu epoki wojen napoleońskich wrócił do Polski. Papież Pius VII mianował go biskupem sandomierskim.
Piotr Burzyński (1819-1879) był profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Edmund Burzyński (1840-1889) był kustoszem biblioteki uniwersyteckiej we Lwowie.
Tomasz Burzyński (1834-1904), syn Anastazego, dziennikarza i archiwisty powiatu radomskiego, brał udział w Powstaniu Styczniowym 1863 r.
Komuniści, a także postkomuniści, z zadziwiającą konsekwencją przemilczali i nadal przemilczają Burzyńskich w encyklopediach i słownikach biograficznych. Mimo ogólnoświatowej już sławy Stanisława Burzyńskiego, działającego w Houston, najdrobniejszej nawet wzmianki o nim nie opublikowała 7-tomowa "Nowa Encyklopedia PWN" (wydanie z lat 1995-1997). Miejsca na informację o Stanisławie Burzyńskim nie znalazła także 21-tomowa "Encyklopedia Gazety Wyborczej".

Rodzina, w której urodził się Stanisław
Ojciec Stanisława ? Grzegorz studiował na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i został profesorem gimnazjalnym. W II RP w szkołach średnich uczył łaciny i greki. Ożenił się z Zofią Radzikowską. W r. 1925 urodził się ich pierwszy syn Marian, w r. 1927 Zygmunt, a w roku 1931 Tadeusz.
Zamożne życie rodziny Burzyńskich zostało brutalnie przerwane przez wybuch II wojny światowej. W czasie okupacji ojciec zajmował się tajnym nauczaniem, a żonę i dzieci wywiózł na wieś do teściów ? Radzikowskich. Stanisław urodził się 23 stycznia 1943 r. jako "fenomen wojny". Warunki życia, po wkroczeniu na Lubelszczyznę wojsk sowieckich, nie były lepsze od tych, które istniały w czasie okupacji niemieckiej. Brat Stanisława ? Zygmunt, który był żołnierzem AK, a później działał w zbrojnej opozycji pod dowództwem majora Hieronima Dekutowskigo "Zapory", został ranny w bitwie pod Zakrzówkiem i wkrótce zmarł.
Na tej i nie tylko na tej podstawie, całą rodzinę Burzyńskich władze sowieckiego w Polsce namiestnictwa traktowały jako "wrogów ludu". Ojciec Stanisława nie mógł pracować jako nauczyciel i zmarł przedwcześnie.

Edukacja Stanisława
W r. 1956 sytuacja polityczna w PRL uległa znacznej poprawie i nie była już tak brutalna w represjach. Stanisław Burzyński ukończył szkołę podstawową i rozpoczął swoją edukację w Liceum Zamoyskiego, które należało w Lublinie do najlepszych, dzięki takim profesorom jak: Górzyński (od chemii), Kozyrski (od fizyki) i Malec (od matematyki). Z przedmiotów, których Burzyński uczył się w liceum, najbardziej interesowała go chemia. Profesor Górzyński miał ogromne zasługi w rozwijaniu i pogłębianiu tych zainteresowań, umożliwiając Stanisławowi dostęp do laboratorium, do książek na poziomie akademickim i do kosztownych urządzeń oraz odczynników umożliwiających prowadzenie własnych eksperymentów i badań chemicznych.
Po zdaniu egzaminów maturalnych w r. 1961, Stanisław jako prymus został przyjęty na studia w Lubelskiej Akademii Medycznej. Tam również nie opuszczał go przysłowiowy "łut szczęścia". W zespole kilku najlepszych studentów pod naukową opieką pani docent Ireny Krzeczkowskiej prowadził badania jakościowej analizy aminokwasów. Doprowadziły one do odkrycia we krwi ludzkiej trzech niezidentyfikowanych wcześniej związków chemicznych. Informacje o tych odkryciach zostały opublikowane w uniwersyteckim wydawnictwie "Annales"
Programy 6-letnich studiów medycznych w Polsce były w tym czasie znacznie szersze i trudniejsze niż na Zachodzie. Szczęśliwie, nadmiar obowiązków studenckich nie spowodował rezygnacji Burzyńskiego z osobistych dociekań naukowych, które stały się tematem jego rozprawy doktorskiej. W r. 1967, jako jeden z najlepszych studentów AM w Lublinie uzyskał dyplom lekarza i został asystentem, a już w następnym roku przedstawił i obronił swoją pracę doktorską poświęconą peptydom, ustalając, że są to związki chemiczne, które występują w aminokwasach krwi i zmieniają swoją budowę, właściwości oraz funkcje u ludzi chorych.
W skali całego świata badania tego rodzaju prowadzone były tylko w USA i w Szwajcarii. Badając krew ludzi chorych na raka, Burzyński odkrył w niej brak trzech związków, które są we krwi ludzi zdrowych. Logiczne rozumowanie prowadziło go do wniosku, że uzupełniając ten brak można doprowadzić do przełomu w leczeniu tej strasznej choroby. Życiowym celem, który sobie postawił, było kontynuowanie badań w tym zakresie.
Przeszkody, które przed nim stanęły, nie wynikały z braku pieniędzy i nowoczesnych urządzeń, lecz z ideologicznych i politycznych warunków, które stawiano Burzyńskiemu, oczekując, że wstąpi do PZPR i nie będzie publicznie ujawniał swojej katolickiej religijności. Karą za odmowę spełnienia tych warunków była seria powołań do służby medycznej w wojsku. Było więc szkolenie w Kołobrzegu, później służba w Braniewie i propozycja pracy w szpitalu wojskowym w Modlinie. Podania Burzyńskiego o wydanie mu paszportu i możliwość odwiedzenia stryja Jana, który mieszkał w USA, załatwiane były odmownie i gołosłownie.
Wybitną, a jednocześnie bardzo wpływową postacią w tamtych czasach, był Marian Mazur (1909-1983) ? profesor Politechniki Warszawskiej, członek PAN, pionier badań cybernetycznych w Polsce, a jednocześnie autor wielu publikacji o przyczynach złej kondycji nauki polskiej. Stanisław Burzyński, zdesperowany swoją sytuacją, zwrócił się do niego i szczęśliwie otrzymał skuteczną pomoc w uzyskaniu paszportu.

Trudne początki i wielka kariera w Teksasie
Stanisław Burzyński wiedział, co chce robić w USA, a jednocześnie zdawał sobie sprawę, że nie będzie to łatwe, że udowodnienie słuszności nowej koncepcji leczenia raka musi się łączyć z wielkimi wyrzeczeniami i kłopotami, że wykazanie prawdy i wprowadzenie nowych metod leczenia wymaga odwagi, cierpliwości i ogromnej pracy. Wstępne trudności okazały się większe, niż sobie wyobrażał. 4 września 1970 r. wylądował na lotnisku imienia Johna Kennedy'ego w Nowym Jorku, ale rozminął się ze stryjem Janem, który miał na niego czekać. Później pisał listy do ośrodków naukowych w Cleveland w Ohio i Baylor College of Medicine w Houston, które zajmowały się badaniami peptydów. Czekanie na odpowiedzi i rozmowy z tymi, od których tak wiele zależało, były stresujące. Gdy wreszcie miał konkretne propozycje, szczęśliwie wybrał Houston. Wybór każdego innego miejsca w USA mógł się okazać fatalny. Teksas przeżywał wówczas okres wielkiego rozkwitu gospodarczego i naukowego, ale nie to było najważniejsze.
Bardziej istotne dla działalności Burzyńskiego okazało się to, że w XIX w. istniała niepodległa Republika Teksasu, która wstępując do USA zapewniła sobie niezależność od wielu przepisów oraz instytucji federalnych. To, co osiągnął Stanisław Burzyński w Houston, nie byłoby możliwe, gdyby na terenie Teksasu działała Food&Drug Administration, czyli instytucja decydująca o wprowadzaniu na rynek nowych leków. Doktor Burzyński został zatrudniony na stanowisku samodzielnego pracownika naukowego w Baylor College of Medicine w Houston i otrzymał obszerne, dobrze wyposażone laboratorium i personel, z którym mógł realizować swój program badawczy.
W Polsce pracował na próbkach krwi. W amerykańskich warunkach zasadniczym materiałem do badania peptydów stał się mocz. Było to w pełni uzasadnione i dawało dobre rezultaty. Po nostryfikowaniu w r. 1973 swoich kwalifikacji, otrzymał licencję na praktykę lekarską w Teksasie i kontynuował coraz bardziej zaawansowane badania. Sława Burzyńskiego, jako odkrywcy antyrakowego lekarstwa, które eliminując komórki nowotworowe nie niszczy komórek zdrowych, była coraz szersza.
Do bardzo oficjalnego ogłoszenia wyników jego badań doszło w r. 1977. Odbyło się to przy pełnym poparciu Amerykańskich Towarzystw Biologii Eksperymentalnej. Było to wydarzenie, które wywołało wielkie zainteresowanie nie tylko środowisk profesjonalnych, ale również środków masowego przekazu. Stanisław Burzyński został rekomendowany i przyjęty do wielu prestiżowych towarzystw, m.in. American Assocation for Cancer Research i American Medical Association.
Zaproponowano mu współudział w ogólnoamerykańskim programie walki z rakiem. Jego decyzja w tej sprawie nie należała do łatwych. Miał nie tylko wiedzę lekarską, ale również ogromne doświadczenie życiowe i nie bez podstaw obawiał się zinstytucjonalizowania, zepchnięcia na margines jego twórczej pasji i niezależności. Gdybym dołączył do światka tradycyjnej nauki, musiałbym robić to, co mi każą. Pierwsze drobne niepowodzenie w próbach klinicznych wykreśliłoby antyneplastony z listy priorytetów badawczych.
Tak rozumując, zorganizował w Houston własny Burzyński Research Institute Inc. Decyzja o odejściu z Baylor College of Medicine i założeniu własnej kliniki okazała się trafna i korzystna nie tylko dla doktora Burzyńskiego, ale również dla dalszych badań. Nie uwzględniła jednak wszystkich sił i przeszkód, które już wkrótce Burzyński spotkał na wybranej przez siebie drodze.
W zmaterializowanym świecie, w którym inwestuje się setki milionów dolarów, by następnie mieć z tego miliardowe dochody, na straży wprowadzania nowych leków stoją wielkie firmy farmaceutyczne i towarzystwa ubezpieczeniowe, czerpiące z tego ogromne korzyści. Również w USA głośne stały się skandale korupcyjne, w których uczestniczyli wysocy rangą urzędnicy FDA. Mimo publicznej krytyki, szkodliwych działań tej Agencji nie udało się wyeliminować nawet w tak dobrze zorganizowanym państwie jak USA.
Mimo olbrzymich osiągnięć Instytutu Burzyńskiego, jego sukcesy przyjmowane były nie tylko z wielkim uznaniem, ale również z zawiścią. Oskarżano go o łamanie prawa, zabraniającego chorym wywożenia ze stanu Teksas lekarstw antyrakowych, które nie miały certyfikatów ważnych na całym obszarze USA. Wprawdzie wszystkie procesy prowadzone w tych sprawach zakończyły się wyrokami uniewinniającymi, ale były to bolesne przeżycia nie tylko dla ofiarnego, pracującego po 12 godzin na dobę doktora Burzyńskiego, ale również dla jego rodziny, współpracowników i pacjentów.

 

(?)

 

 

Antoni Lenkiewicz
Wyświetlony 9574 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.