piątek, 12 listopad 2010 11:11

Trochę elastyczności w edukacji

Napisała

Jesienią zawsze wraca na łamy pism temat edukacji. Dlaczego edukacja publiczna ma się tak marnie? Co zrobić żeby było lepiej? Padają z różnych stron pytania i odpowiedzi.

Temat amerykańskiej edukacji gości niezwykle często na łamach "Conservative Chronicle", ostatnio zajęli się nim Phyllis Schlafly, Maggie Gallagher i David Limbaugh.
Phyllis Schlafly (znana już uważnym Czytelnikom "Opcji") jest matką sześciorga dzieci, które sama nauczyła pisać i czytać, zanim poszły do szkoły. Temat edukacji (szczególnie propagowanie edukacji domowej) jest jednym z najczęściej przez nią podejmowanych. W tekście "Teaching History: Fact or Fiction?" pisze o raporcie (Nation's Report Card), wydanym przez National Assessment Of Educational Progress, przedstawiającym poziom wiedzy amerykańskich licealistów. W raporcie tym możemy, między innymi, przeczytać, że mniej niż połowa licealistów w starszych klasach ma tylko słabe minimum wiedzy z historii. Z innego raportu: "Losing America's memory: Historical Illieracy in the 21st Century", sporządzonego przez American Council of Trustees and Alumni, dowiadujemy się, że 55 uczelni wyższych (uniwersytetów i koledżów), w tym tych najbardziej prestiżowych, nie ma wymagania dotyczącego nauki historii Stanów Zjednoczonych. Schlafly przypomina, że w 1994 r. rząd zasponsorował, z pieniędzy podatników, opracowanie kompendium wiedzy dotyczącej historii. 271-stronicowa księga pod nazwą "Standards for United States History", napisana przez profesorów z Uniwersytetu Kalifornia w Los Angeles, okazała się jednak czymś tak potwornym (propaganda przeciw kulturze zachodniej, multikulturalizm, polityczna poprawność, etc.), że senat odrzucił tę propozycję, głosując przeciw 99 do 1. W książce tej nie było ani słowa o Thomasie Edisonie, braciach Wright, Albercie Einsteinie, gen. Douglasie MacArthurze ? wylicza Schlafly, dodając, że Kongres powinien wreszcie zrozumieć, że jeśli przekaże zadanie tworzenia programu grupie lewicowych historyków, to tak się to właśnie skończy. Niestety, Kongres wydaje kolejne miliony pieniędzy podatników na finansowanie programów edukacyjnych (edukacja obywatelska, nauka konstutucji, etc.), często prowadzonych przez ludzi lewicy, które okazują się kolejnymi fiaskiem.
Najlepszym sposobem na udowodnienie propagandy lewicowej w książkach do historii jest ukazanie sposobu przedstawienia postaci Josepha McCarthy'ego czy Ronalda Reagana, którzy są ciągle atakowani poprzez przekręcanie faktów i zatajanie informacji ? sugeruje dalej Schalfly. Podobny test można zastosować i u nas. Bo Amerykanie nie są przecież odosobnieni w swoim "historycznym analfabetyzmie" w szkołach publicznych. Ile Polacy wiedzą na temat historii, pokazują sondaże przeprowadzane w historyczne rocznice.
Kolejna publicystka, Maggy Gallagher zajęła się inną kwestią: analizowaniem przygotowania zawodowego nauczycieli i efektami ich pracy. W tekście "Is a good teacher certifiable?" pisze, że ludziom często wydaje się, że dobry nauczyciel, to ten "certfied", czyli z papierami1. W większości szkoły mają swoje wymagania i zatrudnają nauczycieli (albo starają się tak robić), którzy potrafią swoje przygotowanie do zawodu udokumentować ? wyjaśnia Gallagher. Według niej, służy to także do trzymania z daleka innych osób przez związki zawodowe nauczycieli i do chronienia własnych miejsc pracy. Jak pisze dalej ? w USA osoba, która nie wiedziała, że chce zostać nauczycielem w wieku 18 lat, musi odbyć kurs dwuletni oraz zapłacić za niego 40 tys. dol. Zastanawia się również, czy te wysiłki i wydatki idą w parze z byciem naprawdę dobrym nauczycielem. Gallagher, sama żona nauczyciela, poddaje tę tezę w wątpliwość, posługując się raportem "Apples to Apples: An Evaluation of Charter Schools Serving General Student Population", dotyczącym tzw. "szkół czarterowych". "Szkoły czarterowe" są w pewnym sensie szkołami publicznymi, ale mają mniejszy budżet niż publiczne (jest ich w USA 2700, w 39 stanach, służą 684 tys. studentom). Mają jednak za to więcej kontroli nad zdobywaniem funduszy, nad kontrolą nauczycieli i dużo większy procent nauczycieli "bez papierów". Są także otwarte na przyjmowanie studentów z biednych rodzin czy murzyńskich. Cytowany raport pokazał, że nauczyciele pracujący w "szkołach czarterowych" podnieśli masowo poziom i wyniki swoich studentów. Naukowcy skomentowali to stwierdzeniem, że szkoły te są tylko trochę lepsze od zwykłych publicznych, chociaż ? jak pisze Gallagher ? takie małe postępy w skali rocznej będą w skali wielorocznej znaczyć dużo więcej. Gallagher mimo wszystko konkluduje, że dalsze badania są potrzebne, ale prosta zależność jest niezaprzeczalna: szkoły te kosztują mniej, uczniowie często lubią nauczycieli i przynosi to dobre efekty.

(?)
Natalia Dueholm

?Conservative Chronicle? ? konserwatywny tygodnik, wydawany od 1985 r., dla którego pisze 35 autorów (Pat Buchanan, Phyllis Schlafly, Ann Coulter, George Will i inni) i rysuje 27 rysowników. W każdym numerze CC publikuje około 40 felietonów. Można tam znaleźć przeciwstawne opinie na ten sam temat. CC nie akceptuje reklam ani poglądów skrajnie prawicowych ? o czym informuje na swoich stronach internetowych. Nie publikuje również żadnej krytyki Izraela (czego nie przeczytamy na stronach internetowych, ale możemy dosyć łatwo zauważyć, czytając ten tygodnik).

Wyświetlony 3992 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.