piątek, 12 listopad 2010 14:47

McCarthy - potwór czy patriota?

Napisała

3 maja 2003 r. otwarto archiwa dotyczące przesłuchań senatora Josepha McCarthy'ego w sprawie walki z ame-rykańskiemi komunistami. To był wspaniały kąsek dla lewicowych mediów, które nie zostawiły na nim suchej nitki, pisząc o nim przez kolejne miesiące. Ot, pijak, oszust i kłamca, ubzdurał sobie, że w USA są komuniści i terroryzował naród.

Temat rozsądnie podjęli (prawdziwi?) amerykańscy konserwatyści, między innymi Pat Buchanan w artykule o znaczącym tytule When the Right was right (Kiedy prawica miała rację) i William Rusher w The dirty deeds of Joe McCarthy w "The Conservative Chronicle".

Bokser niewinnych komunistów
Tak mogłabym określić to, co przedstawiła prasa po odtajnieniu tych dokumentów, dotyczących 161 przesłuchań (w latach 1953-54 r.), w sumie prawie 10 tys. stron. Według większości pism, McCarthy, którego kariera przypadała na lata 1950-54, atakował świadków i zmuszał do powiedzenia tego, co chciał usłyszeć. Przesłuchiwał prywatnie świadków, podobno po to, aby nie być zaskoczonym przed kamerami.
William Rusher, który w latach 1956-57 był doradcą senackiej podkomisji bezpieczeństwa wewnętrznego (nie komisji McCarthy'ego: Government Operations Committee) tłumaczy, że przesłuchania w stylu McCarthy'ego były przesłuchiwaniami normalnymi. W ten sposób przesłuchuje się osoby, które mogą mieć coś do ukrycia ? najpierw prywatnie, potem przed kamerami ? mówi. Celem takiej operacji jest, jak wyjaśnia Rusher, ochrona przesłuchiwanego, który może zechcieć współpracować z przesłuchującymi. Tłumaczy on, że zdarzało się tak, że osoba chciała współpracować, opowiedziała wszystko podczas takie tajnej sesji, a potem poszła spokojnie do domu i uniknęła upokarzającego zeznania przed kamerami. Rusher dodaje, że kompozytor Aaron Copland podany przez "The New York Times" (piórem Sheryl Gay Stolberg) jako przykład niewinnego człowieka, wziętego za komunistę, należał do ponad dwudziestu organizacji o charakterze komunistycznym (w tym do Commitee of Professional Groups for Browder and Ford, która wspierała sekretarza amerykańskiej Partii Komunistycznej Earla Browdera w wyborach na prezydenta).

Nie było komunistów?
Takie rzeczy starają się wmówić lewicowe media i nie tylko. Buchanan polemizuje z "The New York Timesem", który napisał, że w latach 50. wcale nie było w USA siatki szpiegów komunistycznych na wysokich szczeblach władzy. Odpowiada on, że jest to być może prawda, ale niewykluczone, że właśnie dzięki działaniom McCarthyâ'ego. I stawia retoryczne pytanie: A co na przykład z:
? Algerem Hissem, Lawrencem Dugganem (szpiedzy w Departamencie Stanu); Hiss stał za plecami Franklina Delano Roosevelta w Jałcie, kiedy Polska dostawała się właśnie w ręce Stalina. Zbieg okoliczności?
? Harrym Dexterem Whitem (ojciec International Monetary Fundation i planu Morgenthaua, mającego na celu zniszczenie przemysłu niemieckiego, szpieg sowiecki),
? Lauchlinem Currie (szpieg sowiecki w Białym Domu),
? Williamem Remingtonem (szpieg w Departamencie Handlu),
? Judith Caplon (szpieg w Departamencie Sprawiedliwości z dostępem do sekretów FBI, które posłusznie posłała sowieckim szpiegom),
? sławną parą Juliusa i Ethel Rosenbergami, którzy wydali tajne dokumenty dotyczące konstrukcji bomby atomowej (w tę akcję zamieszanych było wielu agentów-komunistów, m.in: David Greenglass, Harry Gold, Anatolij Jakowlew ? wicekonsul w Nowym Jorku, Morton Sobell)?

(?)
Natalia Dueholm

?Conservative Chronicle? ? konserwatywny tygodnik, wydawany od 1985 r., dla którego pisze 35 autorów (Pat Buchanan, Phyllis Schlafly, Ann Coulter, George Will i inni) i rysuje 27 rysowników. W każdym numerze CC publikuje około 40 felietonów. Można tam znaleźć przeciwstawne opinie na ten sam temat. CC nie akceptuje reklam ani poglądów skrajnie prawicowych ? o czym informuje na swoich stronach internetowych. Nie publikuje również żadnej krytyki Izraela (czego nie przeczytamy na stronach internetowych, ale możemy dosyć łatwo zauważyć, czytając ten tygodnik).

Wyświetlony 5254 razy
Więcej w tej kategorii: « Czy leży z nami pilot? Dekadencja »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.