sobota, 13 listopad 2010 13:03

Pogoda dla bogaczy?

Napisała

Kiedy przez długi czas jest zbyt gorąco lub zbyt zimno, często nietypowo do danej pory roku, eko-lodzy zaraz przypominają nam o globalnym ociepleniu klimatu i o dziurze ozonowej. Część z ekologów, zresztą nie tylko oni, wskazuje też na inną przyczynę tego typu zjawisk atmosferycznych: na manipulowanie pogodą.

Pierwszy sztuczny śnieg
Idea manipulowania pogodą wcale nie jest taka szalona, jak mogłoby się wydawać. Do tego wcale nie jest nawet taka nowa. Po raz pierwszy eksperymety dotyczące modyfikacji pogody miały miejsce w Stanach Zjednoczonych w drugiej połowie lat czterdziestych. Wtedy to manipulacjami pogodowymi dla "General Electric", polegającymi m.in. na zrzuceniu z samolotu około 3 kg pyłu suchego lodu na chmurę rozciągającą się nad Massachusetts, zajął się Vincent Schaefer. Tak oto powstał pierwszy sztuczny opad śniegu. Oczywiście piszę w uproszczeniu, gdyż ogólnie rzecz biorąc procesy modyfikujące warunki atmosferyczne są bardzo skomplikowane, wieloetapowe i zależą od wielu czynników (np. proces oddziaływania suchego lodu na parę lub na mgłę w atmosferze zależny jest od ilości wody w atmosferze i od ilości użytego dwutlenku węgla).
Kolejnym etapem modyfikowania pogody stało się użycie innej substancji wywołującej opady ? jodku srebra, rozpylanego w chmurach za pomocą samolotów (lub małych rakiet meteorologicznych). Jodek uruchamia tworzenie się kryształów lodu w chmurach, które spadając wywołują dodatkowy opad deszczu lub śniegu. Do końca lat 80., w USA 29 stanów uruchomiło swoje własne programy modyfikacji pogody, głównie zajmowały się tym firmy prywatne. Jedną z nich jest "Weather Modification Inc." z Północnej Dakoty, która jako swój cel podaje zwiększenie wydajności opadowej chmur. Takie sztucznie generowane opady mogą być potem przydatne w zwiększaniu plonów, a także, na przykład, w pracy hydroelektrowni. Kolejna amerykańska firma "TRC North American Weather Consultants" przeprowadziła od 1950 r. przeszło dwieście projektów modyfikacji pogody, polegających głównie na zwiększaniu opadów śniegu i deszczu. Za pomocą radarów i sensorów samolotowych, firma zapewnia zapełnienie zbiorników wodnych oraz dba, aby nie zabrakło śniegu w narciarskich kurortach. Zajmuje się również rozpędzaniem mgieł w okolicach lotnisk przy użyciu suchego lodu, czyli stałego dwutlentku węgla.
USA nie są jedynym krajem zaangażowanym w badania i stosowanie modyfikowania pogody. Według raportu amerykańskiej podkomisji Nauki i Technologii z 1977 r. (SIC!), ponad 60 innych krajów zajmowało się tego typu badaniami. Oczywiście są nimi: Rosja i Chiny. "Żołnierz Polski" podawał w 2001 r., że na tej liście są także RPA, Malezja i ? uwaga ? Irak. Wspomniał także o tym, jak w latach 90. rosyjscy naukowcy używali skomplikowanych środków chemicznych do rozganiania chmur nad Moskwą, w celu zapewnienia dobrej pogody w czasie parad, defilad i dużych publicznych imprez. Wygląda na to, że w Instytucie Meteorologii i Gospodarki Wodnej nic nie wiedzą o takich eksperymentach prowadzonych w Polsce. Manipulowanie pogodą jest, oczywiście, pełne problemów i kontrowersji. Powstała w 1977 r. w Ameryce "U.S . Weather Modification Advisory Board" miała zająć się ujednoliceniem polityki dotyczącej modyfikacji pogody na cały kraj, a zamiast tego zebrała skargi od ludzi (szczególnie rolników) wskazujących na zagrożenia powodziowe, wywołane manipulacjami pogodowymi.
Podobnie stało się w 1998 roku w Burkina Faso ? podaję za "Żołnierzem Polskim" ? gdzie przeciwko działaniom marokańskiego lotnictwa wojskowego rozpylającego chemikalia nad chmurami dla wywołania deszczu, zaprotestowali miejscowi szamani. Chodziło im jednak raczej bardziej o podkopywanie autorytetu, niż o ekologię czy coś innego. Jednak nie tylko szamanom i ekologom nie podobają się eksperymenty pogodowe.

Wojskowi w roli Pana Boga
Przydatność modyfikacji czy kontrolowania pogody wydaje się bezdyskusyjna w wielu dziedzinach. Jednak tak jak można ich użyć do "zbożnych celów", równie dobrze technik tych można użyć w celu wywołania wojny (ekologicznej czy ekonomicznej). Chodzi tu oczywiście o użycie pogody jako broni.
"Żołnierz Polski" podaje kilka tajnych (?), amerykańskich programów zmieniania pogody: "Project Prime Argus" ? dotyczący testowania metody wywoływania trzęsień ziemi, "Skyfire" ? badający możliwość wytwarzania piorunów, które mogłyby trafiać we wskazane obiekty. Z kolei "Project Stormfury" ? zajmuje się sposobami kontrolowania kierunków przesuwania się dużych burz. Rezultaty tych badań, jak twierdzą eksperci, były obiecujące ? pisze "Żołnierz Polski" ? na tyle, że je utajniono, bo gdyby wpadły w ręce przeciwnika, trudno byłoby wymyślić antyoręż. Sił pogody nie można lekceważyć. W każdej minucie ma miejsce około 2000 różnych burz na świecie, a typowa burza tropikalna ma energię odpowiadającą sile 10 tysięcy 1-megatonowych bomb wodorowych.
O pogodzie jako broni wspominał wielokrotnie również Zbigniew Brzeziński w swojej książce "Between Two Ages" ("Pomiędzy dwoma wiekami"), wydanej w 1970 r. w USA. Według niego: kontrola przestrzeni i pogody zastąpiła Suez czy Gibraltar jako kluczowe elementy strategiczne. W tej samej książce, powołując się na pewnego specjalistę, napisał także, że techniki modyfikacji pogody mogłyby być używane w celu sztucznego wywołania okresów suszy czy burz, osłabiając pozycję danego kraju i zmuszając go do zaakceptowania żądań agresora.

(?)

Wyświetlony 5918 razy
Więcej w tej kategorii: « Ekohisterycy Ekskrementy mediów »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.