poniedziałek, 01 marzec 2010 00:36

Dramat i Farsa

Napisał
Historia, jak wiadomo, powtarza się ustawicznie, ale przeważnie ? jako farsa. Farsa, czyli rodzaj komedii, polegający na sprowadzeniu każdego problemu do błahostek, w następstwie czego żadnych problemów już nie ma, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by ? jak śpiewał Wojciech Młynarski ? mienił się wkoło śmiech perlysty. Inna rzecz, że kiedy już się tak wszyscy ze wszystkiego wyśmieją, to później też się śmieją, tyle że baranim głosem, ale widać taki już los wypadł nam. Bo oprócz śmieszków są też ludzie traktujący różne sprawy serio, i to przeważnie oni osiągają swoje cele.
 
Weźmy, na przykład, taką sprawę, jak religia. Polska uchodzi za kraj dość religijny, podobnie zresztą jak Stany Zjednoczone, ale co z tego, skoro ton nadają postępaki, którym ideowo przewodzą kulturowi marksiści? Ich celem jest, jak wiadomo, rewolucja komunistyczna, do której droga prowadzi poprzez powolne zmiany kulturowej mentalności. Jak zauważył Stanisław Lem w Głosie Pana ? nawet konklawe można doprowadzić do ludożerstwa, byle postępować cierpliwie i metodycznie ? i taką właśnie strategię obrali dzisiejsi rewolucjoniści. Nie próbują nikogo wyprowadzać na żadne barykady, nie występują już przeciwko państwu czy nawet ? przeciwko tak zwanemu establishmentowi. Przeciwnie ? odbywszy ?długi marsz przez instytucje?, tworzą współczesny establishment, dzięki czemu mogą dla potrzeb rewolucji wykorzystywać całe skomplikowane instrumentarium, jakim dysponuje współczesne państwo, a więc przede wszystkim razwiedkę, która przy pomocy pierwszorzędnych fachowców od socjotechniki oraz swej agentury steruje partiami politycznymi, mediami i przemysłem rozrywkowym, ustala hierarchie autorytetów moralnych, a nawet podstawionych autorytetów religijnych. Ta cała skomplikowana maszyneria służy forsowaniu postulatu ?państwa neutralnego światopoglądowo?. Jak wiadomo, państwo takie nie istnieje i istnieć nie może, bo podstawowa funkcja każdego państwa, jaką jest ustanawianie prawa, polega między innymi na arbitralnym określaniu, jaka etyka obowiązuje na terenie publicznym, a tym samym ? na preferowaniu światopoglądu, jaki tę etykę uzasadnia. Państwo zatem ?neutralne światopoglądowo? być nie może. W praktyce zatem postulat ten sprowadza się do usuwania z przestrzeni publicznej etyki chrześcijańskiej, jako fundamentu systemu prawnego, i zastępowania jej demokracją totalną, w której słuszne i dobre jest to, co akurat za słuszne i dobre uważa aktualna większość. Dlatego rewolucyjny establishment z jednej strony kładzie taki nacisk na przymus, powszechność i jak najwcześniejsze rozpoczynanie edukacji, a właściwie ? indoktrynacji, słusznie oczekując, iż wpojone w dzieciństwie zbawienne prawdy mają szansę zejść u poddanych tej operacji osobników do poziomu instynktów, determinując cały późniejszy sposób myślenia tak, że nie trzeba będzie już uciekać się do terroru ? a z drugiej strony ? usiłuje przejąć inicjatywę również w dziedzinie propagandy religijnej. Stąd, na przykład, w ?Gazecie Wyborczej? część tamtejszych oficerów frontu ideologicznego została rzucona na odcinek religijny z zadaniem pełzającej judaizacji chrześcijaństwa, a niezależnie od tego razwiedka kontrolująca telewizyjne stacje komercyjne uruchomiła własne kanały religijne, lansujące najmodniejsze namiastki, rozcieńczające religię niczym homeopatyczną miksturę zachowującą już tylko ?pamięć wody? ? co znakomicie ułatwia proces judaizacji.
 
(...)

 
Wyświetlony 2018 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.