poniedziałek, 01 marzec 2010 01:18

Świat, który już prawie jest

Napisane przez
Świat za pięć lat należy do tych rzadkich książek, przy lekturze których można zaśmiewać się do rozpuku, lecz śmiech ten nie będzie jedynie relaksującym rozbawieniem. Każda opisana w niej sytuacja jest obrazem tendencji narastających w naszej rzeczywistości jak najbardziej serio.
 
Jeszcze nie tak dawno homoseksualiści domagający się jakichś swoich ?praw? mogli uchodzić za ubarwiający codzienność folklor. Dziś wielkie ich tłumy, odziane jedynie w stringi lub ornaty chrześcijańskiego duchowieństwa za sposób wyrażania swej tożsamości wybierają symulacje (na razie jeszcze tylko ? symulacje) zbiorowych kopulacji. Normą dla takich mitingów staje się organizowanie ich przy okazji świąt kościelnych, a najbardziej preferowanym miejscem okazuje się jakaś przestrzeń sakralna, najchętniej ważny cel pielgrzymkowy, np. Plac Św. Piotra w Rzymie. Kto przewidywał, że do popierających ten kierunek rozwoju ludzkości w naszym Krakowie dopisze się dwoje laureatów Nagrody Nobla, a na łamach największych gazet, także w Polsce, ze śmiertelną powagą grzmieć będą postulaty obdarowania par homoseksualnych przywilejami podatkowymi, równouprawnienia ich ?małżeństw?, łącznie z prawem do adoptowania dzieci?
 
Engels roił o społeczeństwie bez ?podziałów? na takie jednostki, jak rodzina. Dywagacje te wkładaliśmy między bajki tym bardziej, że jak ogłosiła to w 1989 pewna aktoreczka, 4 czerwca 1989 skończył się w Polsce komunizm. Tymczasem już w kilku krajach Europy większość dzieci rodzi się poza małżeństwami. Teoretycznie duża część mieszkańców np. naszego kraju ciągle deklaruje przynależność do kultury europejskiej. Związek ten coraz częściej bywa jednak pojmowany w sposób niemający nic wspólnego z jej istotą. Prezent od rodziców chrzestnych z okazji Pierwszej Komunii Świętej w postaci pokrycia kosztu operacji plastycznych do niedawna uchodziłby za bardzo niesmaczny żart. A jednak ?upominki? tego rodzaju są wręczane coraz częściej, i to wcale nie dzieciom, których buzie ucierpiały podczas wypadków, lecz np. dziewczynkom, którym wydaje się, że ich uszka czy noski w zbyt małym stopniu przypominają te posiadane przez gwiazdy seriali czy estrady. Do niedawna ktoś rzeźbiący w kale postrzegany byłby jedynie za koprofaga. Skoro jednak rzeźbi w nim sceny z Nowego Testamentu ? znajduje się pod ochronnym płaszczem, rozpiętym przez lewaków walczących o wolność wypowiedzi. Biało-czerwone chorągiewki umieszczane w psich odchodach, wzbudzające taką lokalizacją entuzjazm sporego grona powszechnie znanych moralnych autorytetów ? na to też nikt jakiś czas temu by nie wpadł. I to wcale nie w wyniku deficytu wyobraźni, lecz z powodu elementarnego smaku ? waloru całkowicie obcego osobnikom uchodzącym dziś za artystów i kreowanym na mentorów. Zjawiska takie i tysiąc im podobnych ciągle okazują się jedynie czubkiem wielkiej góry lodowej. Co dzień docierają przecież do nas wieści o kolejnych wykwitach najplugawszych dewiacji, na naszych oczach błyskawicznie nobilitowanych do rangi nie tylko normy, lecz tego, co najbardziej cool i na topie.
 
Śmiejmy się więc póki czas. Świat opisywany w książce Brixena naprawdę nadchodzi. A jeśli jego pochodowi na drodze nikt nie stanie ? nikomu już nie będzie do śmiechu.
 
M.B. Brixen, Świat za pięć lat, Wydawnictwo Lena, Wrocław 2009.
Wyświetlony 2590 razy
Więcej w tej kategorii: « Millennium Konserwatyzmy »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.