poniedziałek, 01 marzec 2010 16:15

Nietzsche: prorok zakorzenienia czy dekonstrukcjonista?

Napisane przez
Z pewnością przedmiotem dyskusji pozostaje to, czy Nietzsche był po prostu symptomem późnej nowoczesności, czy też aktywnie przyczynił sie do wielu zawirowań ? np. wśród pionierów koncepcji ?świata bez granic? ? oraz czy był z gruntu najbardziej nowoczesnym (ponowoczesnym?) myślicielem, czy raczej najgłębiej antynowoczesnym (postmodernistycznym?) krytykiem schyłku nowoczesności.
 
Żyjemy w społecznym i kulturowym krajobrazie, w którym to, co niegdyś z aprobatą nazywano cywilizacją zachodnią, uległo daleko idącej lobotomii i zostało praktycznie pozbawione serca ? można po prostu odnieść wrażenie, że wszystko, co ?wysokie? i ?szlachetne? zostało zmiażdżone i wytępione. Na pewno można zastanawiać się, w jakim stopniu myśl Nietzschego przyczyniła się do tego przyspieszonego upadku, i jak bardzo jemu samemu przypadliby do gustu ?nomadowie? późnej nowoczesności.
 
W rewolucji seksualnej i kulturowej lat 60. XX wieku i jej następstwach można dopatrywać się momentu przełomowego, po którym w zamian za niemal całkowitą społeczną uległość większości wobec interesów mniejszości lewicowy liberalizm zdawał się zapewniać (przynajmniej teoretycznie) na pierwszy rzut oka bardzo nęcące, pociągające psychologicznie perspektywy niemal całkowitej swobody erotycznej (?wyzwolenie seksualne?) i satysfakcję dla wszystkich konsumentów.
Można jednak wysunąć pogląd, że prawdziwymi władcami społeczeństwa i ludźmi dysponującymi nieograniczoną niemal siłą i władzą we współczesnej Ameryce Północnej są ?oficjalni? przywódcy grup interesów i żerujących przede wszystkim na krzywdzie mniejszości, zamożne lewicowo-liberalne elity i lewicowa kontrkultura, nie zaś pewni siebie, arystokratyczni ?nadludzie? Nietzschego.
 
Możliwe jest również twierdzenie, że dla lewicy sprzed lat 60., włącznie z najbardziej radykalnymi socjalistami i komunistami, sprawy najbliższe sercu późniejszej lewicy byłyby dziwne, trudne do zrozumienia czy wręcz odpychające. Większość tradycyjnej lewicy (na przykład kanadyjska partia Co-operative Commonwealth Federation) uważała naród, rodzinę i religię za nieodzowne elementy życia przed polityką ? których nie zamierzano podważać. Po odniesieniu po długiej batalii zwycięstwa nad klasami wyższymi, większość złożona z klasy średniej i robotniczej stoi teraz w obliczu ?nowego sojuszu? państwa menadżersko-terapeutycznego ?nowego stylu? i świeżo powstających ?widocznych mniejszości? i innych grup ?spoza nawiasu?.
 
Uważne pochylenie się nad terminami ?świat bez granic? bądź ?świat bez ograniczeń? może pozwolić na lepsze zrozumienie istoty nowej wizji lewicowego liberalizmu. Chodzi w niej o zniszczenie tego, co Nietzsche nazwał ?ograniczonymi horyzontami? ? między innymi pojęć tradycyjnego narodu, rodziny i religii. Mimo że w świecie ?bez ograniczeń? mogą pojawić się szanse na powstanie twórczych ?nowych dróg i nowych ładów? ? gdzie ?tradycja? może powstać tylko w wyniku świadomego wysiłku politycznego ? trudno w nim jednocześnie uniknąć niebezpieczeństw popadnięcia w antyutopię na modłę posthistorycznej technokracji, nakreślonej już w Nowym wspaniałym świecie Aldousa Huxleya.
 
(...)
Wyświetlony 1375 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.