wtorek, 29 czerwiec 2010 17:11

Kwestia odpowiedzialności

Napisane przez

W polskim środowisku nauczycielskim przebiega aktualnie gorąca dyskusja, której sedno koncentruje się na próbach rozstrzygnięcia dylematu, czy dziecko XXI wieku powinno być wychowywane na obywatela świata, członka cywilizacji ludzkiej, czy w pierwszym rzędzie raczej na człowieka określonej kultury i konkretnego narodu.

 

Przypomnienie, że przeżywamy dziś wielki kryzys wychowawczy, to nie jest spostrzeżenie na miarę odkrycia Ameryki. Nie trzeba specjalnego wysiłku, by uchwycić prawdę o narastającym kryzysie etyki i moralności, kryzysie wartości, młodzieży, szkoły, rodziny, autorytetów ? i tak dalej, i tak dalej. A zarazem widać wyraźnie, że współcześni wychowawcy, zatroskani o własną niewydolność, można powiedzieć: zagubieni w nowoczesności i z tego powodu pełni poczucia winy, przeżywają nieustanną huśtawkę nastrojów, wątpliwości i niepokojów. Przy czym wśród tych emocji prym wiedzie niewątpliwie poczucie bezradności.

Prawie cały wiek XX próbowano nauczycielom narzucić naturalistyczny model wychowania. Celem procesu edukacji na wszystkich poziomach stało się dawanie swobody potrzebom i pragnieniom wychowanków, w miejsce autorytetu wychowawcy osadzonego w kulturze i gwarantującego, że przekroczenie samego siebie jest możliwe, a nawet konieczne dla naszego człowieczeństwa. Ten kult, kult indywidualnego "ja", kult Piotrusia Pana, przynosi skutki przygnębiające. Jak w jego obliczu wychowywać młode pokolenie? Oto mój głos w tej kwestii.

Co to znaczy "wychowywać"
Wychowanie można rozumieć i definiować w różny sposób. Etymologicznie "wychowanie" w języku polskim pierwotnie znaczyło tyle, co "żywienie" i "utrzymanie", a co dziś zwykliśmy określać terminem "hodowla". Dopiero w XIX wieku określenie to nabrało znaczenia przenośnego, zastępując łacińską "edukację" (educare ? wychowywać od ex-duco ? wprowadzam). Julian Kania w pracy zatytułowanej "W trosce o mądre wychowanie", pisze: Ze względu na semantyczną wieloznaczność terminu wychowanie, nie jest możliwe zdefiniowanie wychowania jako takiego. Rzeczywiście, bo możemy mówić o wychowaniu personalnym, społecznym, państwowym, religijnym itd.
Sięgając do encyklopedii, natkniemy się na definicję, wedle której: Wychowanie to całokształt wpływów i oddziaływań środowiska społecznego oraz przyrodniczego na człowieka, kształtujących jego rozwój i osobowość oraz przygotowujących go do życia w społeczeństwie. Natomiast w rozumieniu współczesnej pedagogiki, wychowanie to świadome, zamierzone i specyficzne działania osób (wychowawców), których celem jest osiągnięcie względnie trwałych zmian w osobowości jednostki (wychowanka). Co ważne, zmiany te winny obejmować zarówno sferę poznawczo-instrumentalną, pozwalającą na poznanie i przekształcanie rzeczywistości, jak i stronę aksjologiczną, kształtującą stosunek człowieka do świata i ludzi, jego przekonania oraz system wartości.

W kontakcie ze światem i sobą
Współczesność stawia przed wychowawcą zadania odbiegające od idei wychowawczych obowiązujących powszechnie jeszcze do wczoraj. Ale postęp cywilizacyjny sprawił też, że nawet współczesne teorie i wzorce wychowania muszą mierzyć się z szeregiem poważnych problemów. Jak się wydaje, jedno się jednak nie zmieniło: wychowanie nadal zmierza do wszechstronnego rozwoju człowieka. Tak więc przez "wychowanie" powinniśmy rozumieć złożony proces rozwijania zalet moralnych, intelektualnych, artystycznych i fizycznych, mający na celu wspomaganie rozwoju młodego człowieka.
W istocie jednak wychowania nie da się przedstawić jako zestawu celów do osiągnięcia. W kościołach świata co niedzielę mówi się o Bogu, lecz tylko w niektórych dokonuje się prawdziwe nauczanie, które porusza bardzo głęboko i wybija nas z utartych ścieżek myślenia. Na uniwersytetach świata głoszone są niezliczone ilości wykładów, lecz tylko niektóre z nich poruszają słuchaczy na tyle, by zmieniać jakość ich życia. Nie chodzi bowiem o werbalizację pewnych treści, lecz o osobisty przykład. Młodzież w mig wychwytuje każdy fałsz, rozziew pomiędzy tym, co się głosi, a tym, jak się postępuje i kim się naprawdę jest ? pisze Marek Konieczniak w eseju zatytułowanym "Wychowanie ? rzeczywistość i fikcja". I dodaje: Nauczyciel, który ma sprostać zadaniu wychowania, musi być świadomy, że jest wychowawcą i zarazem wychowankiem, i to bezustannie, nie tylko będąc w szkole. Będzie wychowawcą dobrym na tyle, na ile będzie opiekunem, doradcą, przewodnikiem, mistrzem ? człowiekiem, który prawdziwie jest z innymi ludźmi, młodymi i starszymi. Będzie wychowawcą dobrym na tyle, na ile zaakceptuje fakt, że jest również wychowankiem (...).
Zatem współcześnie tak wychowawca, jak i wychowanek przez cały czas pozostają w dialogu ze sobą i ze światem. Ich wzajemne reakcje są wyrazem odrębnych tożsamości i różnego stopnia wiedzy o świecie, a ów proces można określić mianem interakcji. Termin ten Wincenty Okoń w "Nowym słowniku pedagogicznym" definiuje jako: Wzajemne oddziaływanie na siebie dwu lub więcej osób, z których każda ma świadomość podmiotowości innych osób i podmiotowości własnej.
Rafał Dawidowski

Wyświetlony 5008 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.