czwartek, 30 wrzesień 2010 21:20

Może się upiecze

Napisane przez

? Tutaj proszę zatrzymać, przejdę się kawałek.

Kierowca posłusznie zatrzymał lancię.
? Panowie też są wolni ? to było do ochrony.


Wysiadł, poczekał aż odjadą. Przeszedł przez bramę, pokluczył podwórkami, często oglądając się za siebie, w końcu dotarł na miejsce.
? Dzień dobry, poproszę chleb i dwie bułki.
? Dzień dobry ? piekarz otaksował go wzrokiem. ? Jaki ma pan numer NIZC?
? Jakie mam co? ? nie zrozumiał pytania.
? Numer Identyfikacyjny Zjadacza Chleba.
? Co, bez tego sobie nie podjem? ? zażartował.
? Nie ? odpowiedź nie była żartobliwa. ? Jeżeli nie ma pan numeru NIZC, to będzie pan musiał złożyć stosowne oświadczenie.
Piekarz wyciągnął formularz (beżowa kartka z brązowym paskiem, format A-3).
? Imię ? drugie imię ? nazwisko ? imiona rodziców ? data i miejsce urodzenia ? płeć ?adres zameldowania ? adres zamieszkania ? adres do korespondencji ? numer telefonu ? numer konta ? stan cywilny ? wykształcenie ? zawód wyuczony ? zawód wykonywany...
Gdy podał "Minister Finansów", z satysfakcją zauważył zmianę rytmu.
? Wiedziałem, że skądś pana znam, a to z telewizji! Dzień dobry, panie ministrze! ?piekarz był wyraźnie poruszony.
? Dzień dobry, jeszcze raz ? uśmiechnął się i zapytał ? a do czego to wszystko potrzebne? Statystyka?
? Nie, właśnie wprowadzamy nowy system opłat. Zamierzamy ożywić gospodarkę, stymulować rozwój społeczny i promować wypiek prorodzinny.
Szybko dokończył wypełnianie dokumentu.
? Proszę podpisać, o tutaj ? wskazał rubrykę 17 NIZC B/Va. "Oświadczam, że jest mi znana Ustawa Karno-Piekarska, data, podpis"...
? Nie znam Ustawy Karno-Piekarskiej.
? Jak pan minister nie podpisze, to nie dostanie pan numeru NIZC.
? I co z tego?
? Nie kupi pan chleba.
? Ale ja nie muszę znać Ustawy Karno-Piekarskiej.
? Zgadza się. Nieznajomość prawa nie będzie żadnym wytłumaczeniem.
Minister poświadczył nieprawdę swoim własnoręcznym podpisem.
W zamian dostał arkusik papieru (zielony w różową kratkę, format A-7, foliowany). Schował go do portfela.
? To poproszę teraz ten chleb i bułki ? zaczynał się niecierpliwić.
? Proszę to wypełnić ? piekarz sięgnął do jednej ze stert zalegających ladę i podał druk PIC-34 (biały w podwójnej, szaroniebieskiej ramce, dwa arkusze B-3, złożone na pół).
? A to co znowu?
? PIC-34. Przecież kupuje pan samodzielnie.
? A co, mam przyjść z żoną? ? zakpił.
? Wtedy wypełnialiby państwo PIC-37.
? I to byłaby jakaś różnica ? kpił dalej.
? Istotna. ? powiało chłodem.
Minister bez słowa wziął druk i zaczął go wypełniać. Dochód, przychód, spadki, tantiemy, prace zlecone. Odjął koszty uzyskania pieczywa. Dwa razy przepisywał (raz się pomylił i zaokrąglił do pełnych złotych o rubrykę za wcześnie, a potem jeszcze, jak się okazało bezprawnie, odliczył kieszonkowe wnuka).
? Proszę ? burknął kładąc druk na ladzie. Ręce mu dygotały.
? Dziękuję ? szczęknięcie datownika, grzmot pieczęci w księgę podawczą.
? To co kupujemy?
? Chleb i dwie bułki ? z rezygnacją, zgaszonym głosem.
? Proszę. 754 złote i 17 groszy.
? Co??!!
? Proszę nie krzyczeć, tu jest piekarnia ? upomniał go z godnością piekarz.
? Pan sobie ze mnie kpi?! ? nie dawał za wygraną.
? Przecież tłumaczyłem, wyrównujemy szanse. Pan ma wysoki dochód, to płaci pan więcej. Progresja. Gdyby kupował pan razem z żoną, to mielibyście państwo 27% taniej z tytułu polityki prorodzinnej.
? To rabunek w biały dzień ? żołądkował się rozdygotany minister.
? Nie. To pomoc najuboższym. Dzięki naszemu systemowi emeryci i renciści kupują chleb od 16 zł 49 gr do max. 83 zł 19 gr za bochenek.
? Ale wczoraj chleb kosztował półtora złotego i guzik to was obchodziło, ile kto zarabia!
? Istotnie, koszty nieco wzrosły, ale sprawiedliwość społeczna poszła ostro w górę. Europa!
Nie słuchał. Wyszarpnął portfel, cisnął na ladę banknoty ? macie, napchajcie się! ? próbował upchać zakupy do reklamówki ? co z tymi rękami?...
Wykafelkowana podłoga stanęła dęba i wyrżnęła pana ministra w twarz. Usłyszał jeszcze piekarza mówiącego do siebie "nie upadł na wznak, żyw będzie" i zapadł w ciemność.

*

EKG popiskiwało z krzepiącą regularnością, glukoza pluskała w kroplówce. Pani ministrowa łagodnie głaskała przytroczoną do noszy dłoń pana ministra.
? Jak się czujesz?
Zamrugał oczami, bezradnie pokręcił głową.
? Dobrze, kochanie. Ze mną jest dobrze. To piekarzom odbiło.

*
Karetka odjechała błyskając niebieskimi światłami, ale bez syreny. To dodaje otuchy.
Do pani ministrowej podszedł jakiś na biało ubrany mężczyzna.
? Proszę być dobrej myśli. Z pewnością wszystko dobrze się skończy. A ten druczek proszę wziąć po prostu na wszelki wypadek.
? To coś ze szpitala? ? zapytała niepewnie.
? Nie. To druk PIC-56. Podatek spadkowy.
? O jakim spadku pan mówi? ? patrzyła na obcego ze zdziwieniem.
? Może pani odziedziczyć pieczywo znacznej wartości.
Julian Drozd
Wyświetlony 5947 razy
Więcej w tej kategorii: « Obrońcy niesłusznej sprawy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.