piątek, 31 grudzień 2010 15:14

Sojusz faszystów z Żydami

Napisał

Nie bez kozery ludzie mówią, że najciemniej jest pod latarnią. Skoro tak, to gdzie ma się schronić ten, przeciwko któremu latarnia została zapalona? Oczywiście, że pod latarnią, a najlepiej na latarni i to w dodatku ? w charakterze latarnika. I tak właśnie postąpili faszyści, przeciwko którym wszystkie państwa Eurokołchozu ustanowiły surowe prawa, policje jawne, tajne i wielopłciowe energicznie ich tropią, a niezawisłe sądy skazują na nieuchronne kary ? bo jak wiadomo, według przedstawicieli jurysprudencji specjalizujących się w tak zwanym kretynizmie prawniczym, surowość kary nie ma żadnego znaczenia.

 

Wobec widocznych gołym okiem przygotowań do tak zmasowanej ofensywy antyfaszystowskiej cóż pozostało faszystom, jeśli nie wskoczenie jednym susem do pierwszego szeregu tropicieli? Dzięki temu nie tylko są poza wszelkim podejrzeniem, nie tylko korzystają z funduszów przeznaczonych na zwalczanie faszyzmu, ale przede wszystkim, pod pretekstem walki z faszyzmem, coraz szerszym frontem wprowadzają faszyzm do naszego życia publicznego.

Dla faszyzmu bowiem nie jest konieczne, żeby na jego czele stał, dajmy na to, Adolf Hitler, czy Benito Mussolini, nie jest też konieczne, prześladowanie Żydów, masonów czy cyklistów. Natomiast dla faszyzmu i konieczne i charakterystyczne jest ograniczanie ludzkiej wolności. Na przykład wprowadzenie przymusu ubezpieczeń społecznych, które są oczywiście niekorzystne nie tylko dla obywateli, ale również dla społeczeństwa, ponieważ sprzyjają erozji rodziny. Na przykład wprowadzenie zasady, że jeśli jeden człowiek chce powiedzieć coś drugiemu, ale nie na ucho, tylko za pośrednictwem, dajmy na to, radia czy telewizji, to musi prosić o pozwolenie trzeciego człowieka, który nie ma nikomu nic do powiedzenia, ale to swoje uprawnienie wymusza siłą. Na przykład wreszcie ? wprowadzenie kanonu poglądów i wypowiedzi dozwolonych i niedozwolonych oraz penalizowanie tych ostatnich pod pozorem zwalczania rozmaitych ?kłamstw? ? a to ?oświęcimskiego?, a to klimatycznego, a to ?legendarnego? (podważanie legendy Lecha Wałęsy czy Adama Michnika) ? no a przecież w tym względzie pomysłowość ludzka jest niewyczerpana. Nietrudno zatem domyślić się, że na końcu tej drogi czeka nas wąskie korytko poglądów urzędowo dozwolonych, z których trzódka obywateli będzie chlipała swoją intelektualną zupę pod argusowym okiem gorliwych nadzorców.

Pokaż mi swego wroga, a powiem ci, kim jesteś. Akcja Antyfaszystowska, czyli tak zwana ?ANTIFA?, skupia rozmaite faszystowskie grupki, kamuflujące się pod czarnym sztandarem anarchii. Ale nietrudno zauważyć, że ten czarny sztandar anarchii coraz bardziej czerwienieje, a wiadomo, że mieszanka czarnego z czerwonym daje odcień brunatny. Potwierdzeniem tych podejrzeń jest główny cel, jaki stawia sobie ANTIFA. Chodzi o całkowite wyeliminowanie z życia publicznego najpierw ?skrajnej? prawicy, a później ? prawicy w ogóle. W tym celu ANTIFA nie uznaje żadnych zahamowań, dopuszczając wobec swoich przeciwników również stosowanie przemocy fizycznej. I to jest najlepszy dowód, że ci rzekomi antyfaszyści to najtwardsze jądro faszyzmu. Przecież ten zasadniczy cel ANTIFY niczym nie różni się od celu, jaki stawiała sobie NSDAP wybitnego przywódcy socjalistycznego Adolfa Hitlera. Jemu też chodziło o trwałe wyeliminowanie prawicy z życia publicznego, a w perspektywie ? z życia w ogóle, które miało być podporządkowane jednemu wodzowi, jednemu kanonowi światopoglądowemu i jednemu aparatowi biurokratycznemu, zwanemu państwem. Polskim odpowiednikiem niemieckiej ANTIFY jest stowarzyszenie ?Nigdy więcej?. Jak wszystko u nas, to również faszyści są safandulscy. Tak naprawdę chodzi im o to, żeby wypić i zakąsić, a ideologia jest tylko pretekstem. Oczywiście, ten sposób myślenia nie obejmuje entuzjastów z samego dołu, którzy w naiwności swojej uważają, że to wszystko naprawdę. W rezultacie dochodzi do sytuacji groteskowych, jak w roku 2003, kiedy to Stowarzyszenie ?Nigdy Więcej? przyznało tytuł ?Antyfaszysty Roku? murzyńskiemu filutowi Simonowi Molowi. Ten kameruński hochsztapler udawał pisarza na politycznym uchodźstwie, podczas gdy tak naprawdę próbował żyć nie tyle może jak niebieski ptaszek, ale używać życia całą paszczą. W ramach tego grand train masowo podrzynał antyfaszystowsko egzaltowane panienki, które przy okazji pozarażał wirusem HIV. Mimo postępactwa bowiem hołdował odwiecznym murzyńskim zabobonom, według których intensywne spółkowanie, zwłaszcza z młodymi, niewinnymi panienkami, leczy mężczyznę ze wstydliwych chorób. Tak oto postępacza ciemnota europejska złączyła się z afrykańską, w następstwie czego warszawskie przychodnie wenerologiczne przeżyły istne oblężenie. W ten sposób faszyści ukrywający się za antyfaszystowskim parawanem doczekali się męczenników, a właściwie męczennic za ideę.

(...)

Wyświetlony 2543 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.