Wydrukuj tę stronę
wtorek, 01 marzec 2011 00:24

Urzędas wychowa rodzinę!

Napisał

Powoli acz konsekwentnie, i na unijny wzór, niszczy się polską rodzinę. Obniżono wiek szkolny do 6 lat, zakazano tzw. klapsów, preferuje się niańki zamiast matek, dzieci coraz częściej odbierane są rodzicom przez pracowników opieki socjalnej, a do domów mają wkroczyć? asystenci rodziny.

To ostatnie dzieje się pod różnymi pretekstami, nawet takim, że w domu panuje bieda, jak to może się stać z dwiema córkami pani Anny czy trójką dzieci pani Joanny z Łodzi, które mogą zostać wsadzone do domów dziecka. Podobnie w podlubelskiej Bystrzycy panie z opieki społecznej weszły na lekcję z nakazem sądu i porwały 11-letniego Sebastiana bezpośrednio do domu dziecka. Chłopak został zabrany, ponieważ w domu było rzekomo brudno, nie było ciepłej wody, matka miała depresję, a ojciec leżał w szpitalu. Rodzice nic nawet nie wiedzieli o nakazie sądu.

Oczywiście, takie zachowanie pracowników, jeszcze kilka lat temu nie do pomyślenia w Polsce, jest typowe dla krajów zdegenerowanej moralnie Europy Zachodniej ? tak się robi w Niemczech, Szwecji czy krajach Beneluksu, gdzie o odebraniu rodzicom dziecka decyduje pracownik socjalny, a nie sąd. Mało tego, Jolanta Fedak, minister pracy i polityki społecznej z PSL, wciska polskim matkom niańki, bo chce, by rodzicielki poszły do pracy. Mianowicie podatnik ma płacić legalnie zatrudnionym niańkom składki na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne! Okazuje się, że w ten sposób realizowana jest unijna Europejska Strategia Zatrudnienia, która zobowiązuje kraje Eurokołchozu do objęcia instytucjonalną opieką pozarodzinną m.in. 33 proc. dzieci w wieku 0-3 lata i 90 proc. dzieci w wieku od 3 lat do osiągnięcia wielu szkolnego.

1 sierpnia 2010 roku weszła w życie nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, zgodnie z którą, oprócz wprowadzenia zakazu klapsów, w niektórych przypadkach umożliwiono pracownikowi socjalnemu podjęcie decyzji o odebraniu dziecka z rodziny. ? Będzie jak na Zachodzie, gdzie się mówi, że bulterierowi czasami uda się wyrwać dziecko, a od pracownika socjalnego nigdy ? stwierdził w ?Rzeczpospolitej? prof. Marek Andrzejewski, specjalista prawa rodzinnego z PAN.

I dlatego, co symptomatyczne, właśnie za pomocą pieniędzy unijnych Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Krakowie uruchomił trzy lata temu program ?Pora na aktywność?, który polega na zatrudnianiu tzw. asystentów rodziny. Teraz dzięki posłom ma się to rozszerzyć na cały kraj ? projekt odpowiedniej ustawy jest w trakcie prac parlamentarnych. Uzasadnienie istnienia nowego urzędnika jest tak absurdalne, że człowiekowi odbiera mowę. Jak czytamy w ?Dzienniku Polskim?, asystent, uczestnicząc w codziennym życiu rodziny (?) może np. zwrócić nam uwagę, jeśli do potraw dodajemy zbyt dużo soli, co jest dla dzieci niezdrowe, zasugerować udział w szkolnych wywiadówkach, jeśli wcześniej je lekceważyliśmy, wytłumaczyć, jak należy używać danych lekarstw i dlaczego warto robić badania profilaktyczne. ? Chodzi na przykład o panowanie nad domowym budżetem, prawidłowe prowadzenie gospodarstwa domowego, pokazywanie innych form spędzania czasu z dziećmi niż siedzenie przed komputerem czy telewizorem oraz właściwe prowadzenie profilaktyki zdrowotnej ? mówi całkiem poważnie Danuta Pająk-Bener, kierownik sekcji ds. zarządzania projektami w krakowskim Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej.

(...)

Wyświetlony 2302 razy
Tomasz Cukiernik

Najnowsze od Tomasz Cukiernik

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.