niedziela, 29 maj 2011 22:30

Pijarowanie

Napisane przez

Mecenat wyborczy

Kabotyński PO-rząd pełzającego kryzysu przeznaczył na przyszły rok 235 mln zł na budowę tzw. orlików (podczas gdy na remont dróg samorządowych tylko 200 mln zł). Skorzysta też zaniedbana kultura, której kasa wzbogaci się o 350 mln zł, osiągając zawrotny wskaźnik 0,94% budżetu państwa (obecnie 0,75%). Co prawda, przyrost z 1,5 mld zł do 1,8 mld zł nie jest powodem do dumy w skali brukselskiej, ale przed wyborami takie zapowiedzi mogą przysporzyć punktów sondażowych. Środowiska twórców chwyciły przynętę, domagając się jeszcze większych środków.

 

Lubelskie środowiska twórcze wysilają się na organizację wystawy propagującej różne konfiguracje kochających inaczej ? i choć P. Leszkowicz robi, co może (jego warszawska manifestacja Art -homo- erotica nie wywołała sensacji) ? to przecież temat interesuje raczej określone mniejszości. Gdy tzw. media głównego nurtu reklamują do znudzenia stajnię literacką ?GW?, to przecież krąg jej odbiorców jest z natury rzeczy ograniczony. Nie ma więc co utyskiwać na spadek czytelnictwa, tym bardziej gdy trzeba wziąć także pod uwagę inne uwarunkowania. Drastyczna pauperyzacja społeczeństwa, jaką przyniosła tzw. transformacja, przetrzebiła kręgi uczestników kultury. Coraz mniej ludzi czyta prasę i książki, chodzi do kina, teatru czy filharmonii, zwiedza muzea czy galerie.

Tymczasem premier D. Tusk obwieścił, że kultura to opłacalny interes dla państwa, dla wszystkich obywateli, nie ujawniając wszakże, jakie interesy może robić przeciętny podatnik, któremu nie starcza do pierwszego. Bo jeżeli idzie o państwo, to rządzący zawsze mogą uprawiać korupcję polityczną, zjednując sobie środowiska twórcze, lub finansować kulturę dworską. Jeśli zaś idzie o twórców, to ich zapobiegliwość o rynek zbytu ? nawet za cenę dworskości ? wydaje się zrozumiała. Trzeba sobie jakoś radzić w kryzysie.

Grupka post-peerelowskich liberałów, których przedstawiciele brylowali w komitecie wyborczym B. Komorowskiego, określiwszy się mianem obywateli kultury, spisała swoje oczekiwania względem mecenatu państwa (zresztą fundowanego z podatków od osób fizycznych, bo przedsiębiorców oszczędzono). Premier D. Tusk uznał za stosowne negocjować z samozwańcami, a nawet podpisał się pod umową dla kultury, uświetniając ceremonię wiekopomnym komplementem pod adresem inicjatorów przedsięwzięcia ? pakt jest trumfem kultury nad władzą. Zaiste, wielki to sukces ? deklaracja 1% budżetu państwa na kulturę w 2015 roku (!). Jeżeli jednak tzw. obywatele kultury dają wiarę takim odległym obietnicom, to nie są bynajmniej aż tak naiwni. Chcą bowiem m.in. uzyskać pieniądze z udostępnienia swej peerelowskiej twórczości oraz mieć wpływ na rozdział środków na kulturę, już to przez udział w zespole doradczym przy premierze, już to przy ministrze kultury. W ten sposób samozwańcy będą mogli nie tylko zagospodarować fundusze, ale również wpływać na ich dystrybucję (m.in. kosztem instytucji kultury wzbogacać tzw. kulturę niezależną). Niestety, ich aspiracje idą dalej, bo ? korzystając z przychylności rządu ? zamierzają przygotować nową ustawę medialną, by do reszty ?uspołecznić? media publiczne.

(...)

Wyświetlony 1596 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.