środa, 28 wrzesień 2011 17:24

Zwierzaki kolektywne

Napisał

Wygląda na to, że twierdzenie, iż człowiek jest zwierzęciem społecznym i istotą z gruntu towarzyską, uznane zostało za jeden z powszechnych wyznaczników normy. Widać to choćby po tym, że określenie kogoś jako ?nietowarzyskiego? w żadnym wypadku nie jest komplementem, a kategoria ?aspołeczny? traktowana jest niemal jako jednostka chorobowa.

 

Ludzie nie tylko wysoko oceniają towarzyskość innych i cudze zdolności do życia w kolektywie, ale sami pragną uchodzić w oczach pozostałych za bardzo towarzyskich, czego wyrazem jest choćby to, że biedne dzieciaki za miarę swojej wartości uznają to, ilu mają wirtualnych znajomych wpisanych na swoim profilu internetowym. Bycie członkiem jakiegoś stada czy choćby stadka wydaje się uchodzić za moralną cnotę, a lokalni mędrcy mogliby powtarzać swoim wychowankom słowa z piosenki Kaczmarskiego: weź ty się skolektywizuj! nie ma to jak w kolektywach!

Wszystko to może wydawać się dziwaczne, wokół bowiem różni specjaliści od kultury i filozofii tłumaczą nam, że żyjemy w czasach skrajnego indywidualizmu, że współczesny człowiek to samotny spacerowicz, bezpaństwowy nomad, który jak Fourierowski motylek skacze tylko z kwiatka na kwiatek, nie tworząc żadnych więzi, ani tym bardziej ich nie pragnąc. A tu nagle, kiedy zza chmur teoretycznych figurek wyglądniemy na światło dzienne, okaże się, że jest niemal całkiem przeciwnie, że przede wszystkim liczy się grupa (choćby i odszczepieńców), kolektyw, towarzystwo, jakiś salonik i tak dalej. Z reklam wciąż śmieją się ludzie bawiący się w gronie znajomych, a jeśli nawet spotykamy odwołania się od wyjątkowości i indywidualności, to połączone z perskim okiem, albowiem nikt w miarę rozgarnięty nie będzie wierzył, że reklamowany jako wyjątkowo produkt jest czymś więcej niż masowo tłuczonym gadżetem. Zobaczmy zresztą, jak traktowany jest ktoś odbiegający od masowych standardów, kto na przykład nie posiada telefonu internetowego, nie korzysta z Internetu czy nawet komputera, nie ma konta bankowego. Nie jest szanowanym indywidualistą, lecz biedną osobliwością, wybrykiem kultury. A co jest dowodem jego anomalii? To, że nie jest taki, jak wszyscy. Jeśli to ma być indywidualizm, to równie dobrze można nazywać słonia świnką morską.

(...)

Wyświetlony 1472 razy
Więcej w tej kategorii: « ?JOW do Senatu to mit i nic więcej?
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.