poniedziałek, 31 październik 2011 11:42

Pogody jesienne

Napisał

Tegoroczna ?jesień ludów? ? tym razem północnoafrykańskich ? weszła w decydującą fazę, której wyrazem było zastrzelenie libijskiego tyrana, Muammara Kaddafiego przez jakiegoś osiemnastolatka w szeregach kolaborującej z NATO Narodowej Rady Libijskiej.

Akurat tego samego dnia w ?Gazecie Wyborczej? ukazał się reportaż z Libii, którego autor relacjonuje rozmowę tamtejszych psychiatrów, zdalnie diagnozujących Kaddafiego jako wariata. Bardzo możliwe, że to prawda, chociaż warto też zwrócić uwagę, iż przypomina to praktyki stosowane przez ?Trybunę Ludu? w czasach stalinowskich, a i później też, kiedy to komunistom nie wystarczało pozbawienie kogoś życia, ale musieli jeszcze obsrać jego pamięć. Ścisłe kierownictwo ?GW? musiało tę priwyczkę wyssać ? jak powiada poeta ? z miszpuchy cycełesowatej i mimo sławnej transformacji ustrojowej tak już zostało.

Ale mniejsza o redaktorów ?GW?, bo znacznie ciekawszy może być przypadek owych libijskich psychiatrów ? dziś tak sprawnie, skwapliwie i zdalnie diagnozujących tyrana przed reporterem warszawskiej gazety. Jeśli w Libii ? jak nas dzisiaj wszyscy zapewniają ? panował terror i zamordyzm, to czy możliwe było zrobienie tam zawodowej kariery lekarza psychiatry bez jakiejś, przynajmniej biernej formy uczestnictwa w zamordyzmie? W końcu ten cały Kaddafi sam jeden całego tamtejszego mniej wartościowego narodu nie sterroryzował, własną ręką wszystkich nie zastrzelił, nie ćwiczył harapem, nie wieszał za ręce, nie podłączał do prądu ? i tak dalej. Musiał mieć pomocników i to całkiem sporo, bo najpierw ktoś nieszczęśników musiał denuncjować ? oczywiście, jak już dzisiaj wiemy, na pewno ?bez swojej wiedzy i zgody?, a poza tym ? absolutnie im nie szkodząc, to chyba jasne? Potem zadenuncjowanych ktoś musiał przepuścić przez maszynkę do mięsa, żeby elegancko się przyznali. A kiedy już się przyznali, to tak spreparowanych ktoś musiał sądzić, a ktoś inny ? wystawiać na użytek tamtejszych niezawisłych sądów opinie sądowo-psychiatryczne, w których stwierdzano u podsądnych sławną schizofrenię bezobjawową ? być może również zdalnie? Któż zatem może wiedzieć, czy rozmówcy dziennikarza ?GW? nie byli kolaborantami libijskiego tyrana? Ich skłonność do szybkiego, zdalnego diagnozowania psychicznych dolegliwości do takich podejrzeń skłania.

(...)

Wyświetlony 2042 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.