poniedziałek, 31 październik 2011 14:24

Rzeczpospolita sarmacka

Napisane przez

Nieczęsto powstają w publicystyce książki wzajemnie się tłumaczące i treściowo dopełniające. Tymczasem wiosną tego roku ukazał się taki właśnie dyptyk. Pierwsza jego część nosi tytuł ?Biesy sarmackie? i jest zmienioną edycją pierwszego wydania, graficznie nader niefortunnego, z roku 2003. Druga trochę patetycznie, acz stosownie do treści, zatytułowana ?Rzeczpospolita ? duma i wstyd?.

Obie zaś, posłużę się tu słowami Rafała A. Ziemkiewicza, który napisał przedmowę do ?Biesów sarmackich?, tropią tę dławiącą nas od dziesięcioleci zmorę, której zwykliśmy nadawać różne imiona (?) Wielkim piórom przeszłości zdarzało się pisać o polskim ?rozmamłaniu?, o ?gnuśności ducha? (?) ciąży nad naszymi losami jakaś fatalność jakaś przeraźliwa niezdolność normalnego życia., zamieniająca nasz narodowy byt w nieustające paroksyzmy. Ziemkiewicz kończy pytaniem: jacyż szatani, jakie biesy są tu czynne? Wydawca w rekomendacji tej książki dorzuca, jakby idąc tropem myśli Ziemkiewicza, że jesteśmy, czy tego chcemy, czy nie chcemy, dziedzicami Sarmacji ? w dobrym i złym. Na marginesie dopowiada, iż lektura owych mądrych i potrzebnych rozważań sprawi Czytelnikom niemałe przyjemności intelektualne, a nawet estetyczne, ponieważ są pisane piękną polszczyzną. Jakże by inaczej, skoro o kwintesencji polskości ? sarmatyzmie, jakikolwiek by był, to musi być tylko tak ? uroczo.

Autor książki odwołuje się zresztą expressis verbis do największego mistrza języka literackiego. Obnażając naiwność intryg fabularnych powieści historycznych Sienkiewicza, uwydatnia zarazem piękno ich języka i finezyjność humoru. Humor Sienkiewicza, proweniencji par excellence sarmackiej, nie stał się dotychczas przedmiotem poważnego zainteresowania historyków literatury. Autor przyznaje, że swe ?Biesy sarmackie? kieruje do młodzieży, żeby odrywała się czasami od Internetu, komputerów i czerpała istną rozkosz estetyczną z języka Sienkiewicza, tego klasyka-noblisty do cna zapomnianego w epoce poprawnościowej nowoczesności, niemającego zresztą w ogóle szczęścia do rodzimej krytyki literackiej; był postponowany i ośmieszany przez świętochowskiego, Nałkowskiego, Brzozowskiego, Gombrowicza, Miłosza, a którego powieści historyczne są perłą polszczyzny. Jej dzisiejsze ubożenie grozi unicestwieniem tradycji narodowej. A ona jest przecież fundamentem tożsamości, patriotyzmu, tego, że ? jak mówi Jarosław Marek Rymkiewicz ? polskość jest polskością, a my Polakami.

Ale widocznie Jacek Wegner, autor dyptyku, przeraził się swej wizji, a raczej wyników swych eksploracji historyczno-politycznych i zaczął szukać w naszym doświadczeniu sarmackim owego dobra, piękna, o którym wspomniał w przedmowie wydawca ?Biesów sarmackich?.

Toteż właśnie tytuł drugiej części dyptyku sugerowałby, że je znalazł, przecież pierwsze słowo to ?rzeczpospolita?? a więc chodzi o nurt republikański naszej historii. Sam w sobie godzien apoteozy, napełniający dumą. Królowie są śmiertelni, lecz rzeczpospolita nigdy nie umiera ? napisał bez emfazy Stanisław Leszczyński, niefortunny król Polski, a dobry gospodarz pod obcym berłem.

A kiedy Wegner spojrzał na współczesność Trzeciej Rzeczypospolitej i w ogóle na świat i Europę z tej chwalebnej, republikańskiej i wolnościowej perspektywy, to odkrywał wszędzie brzydotę, u sąsiadów nadto występek i zbrodnie.

Pod tym względem druga część dyptyku jest książką niezwykłą ? swoistym zmaganiem się z Rzecząpospolitą, lecz w skali powszechnej, jakby cała kultura chrześcijańska była przeniknięta naszym doświadczeniem historycznym, jakby autor przykładał sarmacki papierek lakmusowy do dziejów własnej ojczyzny i świata...

Ten zabieg rozszyfrowała Krystyna Grzybowska, omawiając ?Rzeczpospolitą ? dumę i wstyd? w ?Forum Dziennikarzy? ( 2011, nr 102/103), piśmie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Napisała mianowicie, że historia zazębia się ze współczesnością, ale to nie utrudnia rozumienia książki, ponieważ fakty historyczne zestawiane są z dniem dzisiejszym w logicznym i niezwykle ciekawym ciągu. Wychodzą na wierzch kłótliwość szlacheckich sejmów, prywata arystokratycznych rodów i tchórzostwo elit. Wreszcie Grzybowska stwierdza, że lektura ?Rzeczypospolitej ? dumy i wstyd? przypomina rozwiązywanie zagadek kryminalnych za pomocą dedukcji opartej na kolosalnej znajomości naszych i nie tylko naszych dziejów. A więc czyta się książkę jak kryminał.

Autor istotnie często dostrzega w III Rzeczypospolitej sytuacje niemal kryminalne. Stwierdza na przykład, że współczesny system zdrowia to jakby utajone ludobójstwo, bo wskutek niewydolności lecznictwa umierają ludzie niemogący doczekać się wizyty u lekarza, a pozbawieni pieniędzy na prywatne leczenie. Niesprawiedliwość społeczna osiąga we współczesnej Polsce rozmiary wołające o pomstę do nieba.

Jacek Wegner pisze też ? nie bez gorzkiej ironii ? że po śmierci Lecha Kaczyńskiego, jakże wygodnej dla Rosji putinowskiej, najwyższym reprezentantem Rzeczypospolitej nie jest już (?) faszysta (?). Zawładnęli nią adherenci Platformy Obywatelskiej (?) będący drugim i trzecim garniturem wymierającej nomenklatury pezetpeerowskiej. W życiu publicznym najważniejsze są jedynie układy i zyski z nich płynące. Jest wolność obywatelska jak w Rosji. Patriotyzm, pamięć, tradycja, aksjologia Rzeczypospolitej są anachronizmem, wartym jedynie śmiechu i wyszydzenia. Pozostali nieliczni głosiciele dawnych wartości ? to oczywiście faszyści (?) fundamentaliści katoliccy. Nastąpił wielki triumf postępu.

Ziemkiewicz pyta we wspomnianej przedmowie do pierwszej części dyptyku o szatanów, o biesy, które były czynne w psuciu Rzeczypospolitej. Okazuje się, że nie jest to wcale pytanie retoryczne, gdyż odpowiada na nie właśnie owa druga część dyptyku, chociażby słowami, jakie powyżej przytoczyłam. A owa odpowiedź staje się, warto to powtórzyć, przejawem ? czy procesem, jak kto woli ? swoistego mocowania się z Rzecząpospolitą ? dawną i w s p ó ł c z e s n ą.

Do owego zmagania włącza się Marcin Wolski, który ?Rzeczpospolitą ? dumę i wstyd? wzbogacił wstępem, dorzuca i taką refleksję: No i walczy w nas pozytywizm z romantyzmem, ekshibicjonizm z tromtadracją, prowadząc do chwilowych jedynie rozejmów i sporadycznych consensusów.

I tak jak Ziemkiewicz pyta o sprawców zła, tak Wolski zastanawia się, czy teraźniejsza Rzeczpospolita z tej drugiej części dyptyku Jacka Wegnera jest wreszcie szczęśliwą kompensacją minionych niespełnień, przezwyciężeniem dawnych aberracji? Czy raczej swoistą ich repliką?

Jacek Wegner, Biesy sarmackie. Wyd. II zmienione. Wydawnictwo LENA, Wrocław 2011; Jacek Wegner, Rzeczpospolita ? duma i wstyd. Wydawnictwo M, Kraków 2011

Wyświetlony 1849 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.