wtorek, 29 listopad 2011 21:11

I tak się kończy nowoczesny świat

Napisane przez

Z Karin Larsen rozmawia Kamila Pajer

Wciąż trwają w Polsce działania mające na celu wprowadzenie prawnej ochrony wszystkich dzieci nienarodzonych. Pod projektem zakazującym aborcji zebrano ponad 600 tys. podpisów. Przez Polskę przeszły marsze za życiem. Przeciwko aborcji wypowiedziały się dziennikarki, pisząc swój ?List dziennikarek przeciw aborcji?, jak również dziennikarze, prawnicy, ginekolodzy, nauczyciele akademiccy, i inni. Akcja, która trwa na stronie www.za-zyciem.pl, spotkała się z zainteresowaniem za granicą, między innymi w USA, Anglii, Irlandii czy Brazylii. Przedstawicielka Dziennikarek za życiem, Kamila Pajer, spotkała się proaborcyjną dziennikarką z Danii, Karin Larsen, która szczerze zainteresowała się działaniami obrońców życia w Polsce. Oto zapis ich wymiany myśli.

 

?Tak wiele dziennikarek w Polsce podpisało się pod listem przeciw aborcji? ? już podczas wstępnej rozmowy telefonicznej, gdy umawiamy się na spotkanie, Karin Larsen, dziennikarka Duńskiego Radia dziwi się i przyznaje, że jest pod wrażeniem naszej siły sprzeciwu wobec aborcji. ?I tak wiele podpisów zebrano pod projektem zakazującym aborcji!? ? dodaje, wspominając o obywatelskim projekcie ustawy, który poparło ponad pół miliona osób. Karin Larsen odwiedza Polskę z okazji wyborów parlamentarnych. Gdy rozmawiamy, nie wiemy jeszcze, że w ich wyniku skład sejmu stanie się bardziej proaborcyjny. W Danii w 1973 roku parlament zdecydował, że aborcja będzie dostępna na życzenie. W kraju liczącym zaledwie 5,5 mln mieszkańców, w tym nieco ponad 2 mln kobiet, dokonuje się ponad 16 tys. aborcji rocznie. A jednak ? zdaje się ? już nikogo to nie obchodzi! ?Aborcja w Danii nie stanowi już dziś w ogóle przedmiotu dyskusji. Nikt tej kwestii nie podnosi? ? wyjaśnia Dunka. ? ?Aborcja nie jest jedną z istotnych kwestii, w której zbieralibyśmy podpisy, choć nie znaczy to, byśmy nie zbierali podpisów w różnych sprawach ? na przykład, że chcemy zasadzić gdzieś więcej drzew? (sic!). Jak to możliwe? Jak można ?przyzwyczaić się? do zabijania dzieci? Gdy słyszę wyjaśnienie, tym bardziej jestem przekonana, że o sprawie warto mówić. Warto krzyczeć.

Prawo w Polsce dopuszcza przerywanie ciąży w trzech przypadkach ? gdy stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety, gdy istnieje prawdopodobieństwo choroby dziecka albo gdy zachodzi podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego. Podobne prawo zostało wprowadzone w Danii w 1939 roku przez socjaldemokratów, tych samych, którzy kolaborowali z Hitlerem, gdy Dania została najechana rok później...

Dania została najechana przez Niemcy 9 kwietnia 1940 roku. Właściwie nie było oporu i kraj poddał się bardzo szybko, wychodząc z założenia, że opór był pozbawiony sensu. Kwestia ta zresztą jest nadal bardzo gorąca w naszym kraju ? czy poddanie się było równe kolaboracji, gdy jest się do niego zmuszonym? W latach wojny rząd wielu partii współpracował z najeźdźcą ? nie sami tylko socjaldemokraci.

Nawiązuję do tego, bo w Polsce to właśnie Hitler pierwszy wprowadził aborcję. W Danii w 1973 roku rządząca wtedy ponownie socjaldemokracja dalej złagodziła prawo, wprowadzając aborcję na żądanie do 12. tygodnia ciąży.

Gdy prawo to było w Danii głosowane, wszystkie partie polityczne zezwoliły swoim reprezentantom na głosowanie zgodnie z sumieniem. Strona centrolewicowa parlamentu głosowała za ustawą dopuszczającą przerywanie ciąży do 12. tygodnia na żądanie kobiety, ale wraz z nimi głosowali również konserwatyści. Warto jednak zauważyć, że prawo nie ma zastosowania na Grenlandii oraz na Wyspach Owczych ? te ostatnie mają regulacje podobne do obowiązujących w Polsce.

Jak wskazują sondaże, większość Duńczyków popiera dziś aborcję.

Tak, ja również. Od 1973 roku nic się właściwie nie zmieniło w tej kwestii od strony prawnej. To już tak wiele lat. I dlatego dziś aborcja w ogóle nie stanowi przedmiotu dyskusji ? żadna partia polityczna tej kwestii nie podnosi.

Nawet chrześcijańska demokracja?

Chrześcijańscy demokraci nie są już w parlamencie ? mieli wcześniej jednego posła, ale teraz ? wybory były przed miesiącem ? stracili zupełnie miejsce w parlamencie. W wyborach we wrześniu 2011 r. zdobyli jedynie 0,8% głosów! Mamy w parlamencie aż osiem partii ? od skrajnej lewicy po prawicę, ale nawet prawica tej kwestii nie podnosi. Jedną z przyczyn tego milczenia zapewne jest fakt, że obecne prawo obowiązuje u nas już niemal 40 lat. Czasem pojawia się ten temat w dyskusji, ale rzadko. Według statystyk Narodowego Forum Zdrowia w 2009 roku przeprowadzono w Danii 16 205 aborcji, około 25% zabiegów miały kobiety bardzo młode, będące w wieku od 20 do 24 lat.

Dodatkowo w wielu przypadkach usuwa się dzieci chore, niedawno w duńskiej gazecie ?Berlingske? pojawił się tekst mówiący, że po 2030 r. w Danii przestaną się rodzić dzieci z zespołem Downa, bo odkąd duńska służba zdrowia zaczęła oferować wszystkim kobietom w ciąży badania płodu pod kątem wystąpienia zespołu Downa, liczba nowych przypadków maleje o 13 proc. rocznie. A prof. Niels Uldbjerg, badacz etyki lekarskiej ze Szpitala Uniwersytetu w Aarhus konkluduje: To fantastyczne osiągnięcie, że liczba noworodków z zespołem Downa jest zbliżona do zera! Znalazłam też stwierdzenie, że Dania prezentuje generalnie poparcie dla aborcji jako kraj w zdecydowanej większości luterański. Ale przecież to luterański pastor, Krystian Bartholdy, w trakcie dyskusji nad poszerzeniem prawa do aborcji ostrzegał, że zmieni ono jego kraj w naród morderców...

Spośród 5,5 mln mieszkańców Danii 80% stanowią członkowie Ewangelicznego Kościoła Luterańskiego, ja również do niego należę, katolików jest zaledwie 34 tys. Gdyby wsłuchać się w głosy hierarchii Kościoła luterańskiego, jestem pewna, że wciąż podnoszą tę kwestię, ale na niższych poziomach nie jest ona przedmiotem dyskusji. Nie jest więc ona na tyle istotna, by ją omawiać publicznie i zbierać podpisy przeciw aborcji. Podobnie nie przypominam sobie, by kiedykolwiek u nas powstały takie inicjatywy jak w Polsce ? np. list dziennikarek przeciwko aborcji. W Danii nie mamy takiego prawa, jakie jest w Polsce, że można do parlamentu wnieść obywatelski projekt ustawy, gdy zbierze się pod nim co najmniej 100 tys. podpisów. Choć nie znaczy to, byśmy nie zbierali podpisów w różnych sprawach ? na przykład, że chcemy zasadzić gdzieś więcej drzew. W bardzo różnych sprawach zbieramy podpisy i ślemy listy. Jednak aborcja nie jest jedną z istotnych kwestii. U nas ta sprawa nie jest już dyskutowana.

Przyznać muszę, że mam problem ze zrozumieniem pozycji osób popierających aborcję ? dla mnie jest oczywiste, że jest to morderstwo dziecka, bardzo często tylko dlatego że jest chore. Jak więc to możliwe, że te same społeczeństwa, które są tak otwarte dla niepełnosprawnych, jednocześnie tworzą prawo, które pomaga tych niepełnosprawnych pozbyć się przed urodzeniem?

Dyskusja o aborcji ? ilekroć w Danii była podejmowana ? sprowadzała się zazwyczaj do praw kobiety do decydowania o swoim ciele i prawach reprodukcyjnych, bo one są ważne w Danii oraz do kwestii, kiedy właściwie zaczyna się życie...

... i zdecydowano, że po 12. tygodniu?

Albo po urodzeniu...

Myślę, że żadna normalna kobieta nie zgodziłaby się ze stwierdzeniem, że dopóki nie urodzi, nosi w sobie martwe dziecko!

Warto też zwrócić uwagę na kwestie lingwistyczne. Na słowa, jakich się podczas dyskusji o aborcji używa ? czy się powie, że to jest embrion, zarodek...

(...)

Wyświetlony 1670 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.