wtorek, 31 sierpień 2010 20:59

Afrykańskie obrazki - słownik

Napisane przez
Induku
Jest to taka laska, którą można kogoś dobrze pobić. Kiedyś to była jedna z broni wojownika. Szanujący się mężczyzna, kiedy idzie przez wioskę, podpiera się tą laską, nawet kiedy nie musi. Ta główka u góry laski jest dość twarda i jak dobrze przyłożyć, to bardziej miękką głowę można nawet rozbić. Kiedyś Mugabe wydał zakaz noszenia przy sobie jakiejkolwiek broni i można było wtedy zaaresztować każdego mężczyznę podpierającego się induku.
W tym czasie zaaresztowano jednego księdza, bo miał w samochodzie nóż kuchenny.


Trójnożny garniec
Najwspanialszy wynalazek ludzkiej myśli, podobnie jak w zamierzchłych czasach trzy kamienie przy ognisku. Taki garniec nigdy się nie przewróci, bo ma trzy nogi. Jest bardzo masywny i wszystko można w nim ugotować. Jak przyjdzie do pogrzebu czy ślubu, to zbiera się garnce z całej wsi i smaży się całą krowę i pół pola kukurydzy.

Kuchenka słoneczna
A to zupełnie nowy wynalazek, chociaż także do gotowania. Wymyślili go obrońcy przyrody, czyli drzew, które się spala pod trójnożnymi garncami. Byli to biali, oczywiście. Jest to taka duuuża metalowa soczewka, która skupia na garnku pokaźną ilość promieni słonecznych. Problemy pojawiają się przy zachmurzonym niebie, więc nie tak znowu często.

Butelka na chibuku
Taka duża i obła, żeby piło się tradycyjnie, czyli powoli. Chibuku to tradycyjne piwo z prosa o śladowej zawartości alkoholu. Inna nazwa tego piwa to shake-shake, czyli potrząśnij-potrząśnij, bo u góry butelki robi się bardzo gęsta zawiesina. To tzw. piwo jest tak gęste, że można je traktować jak jedzenie. Dla niektórych mężczyzn afrykańskich ten posiłek-napój zaczyna się rano i kończy kolacją, no a ile można się wtedy nagadać! A ktoś powiedział, że plotkarstwo to specjalność kobiet.

Minikosa
Po angielsku mówią na to slash. To coś takiego pośredniego między sierpem a kosą. Używa się tego podobnie jak kija golfowego. Nie mogę się nadziwić, że z kraju gdzie tysiące ludzi wymachują tymi minikosami nie ma ani jednego mistrza golfowego na jakimś amerykańskim PGA Tour. Jak na poboczach drogi międzynarodowej wyrośnie dużo trawy i kilkunastu kierowców rozbije samochody, a czasem siebie o bydło, którego nie widać, to rząd posyła robotników, żeby sobie pomachali tymi minikosami i skosili trochę trawy.

Miotła z trawy
Służy oczywiście do zamiatania. Nie można jednak zamiatać nią wszystkiego, bo po zamiataniu zawsze zostaje trochę trawy. Jeden z misjonarzy tak się zafrykanizował, że zamiatał tą miotłą samochód i wszyscy się zastanawiali, dlaczego jest zawsze tyle trawy w samochodzie. Zabrano mu tę miotłę raz na granicy, bo nie wolno przewozić trawy ? z powodu chorób bydła. Jeszcze inny misjonarz postanowił zrobić asperges, ale z braku innych przyrządów użył do kropienia miotełki, czym niektórych zgorszył. Parafianie jednak nie mieli problemu, bo woda była święcona, a to grunt.

Taboret dla chłopa
Kiedyś jeden misjonarz zapytał: Dlaczego w kościołach wiejskich nie ma mężczyzn? I sam sobie odpowiedział: Bo nie ma ławek! Mężczyzna nie może usiąść na ziemi albo na podłodze, to robią kobiety, wcześniej rozkładając chitenge, czyli wierzchnią warstwę spódnicy. Mężczyzna musi mieć stołek. Co niektórzy więc oprócz induku przynoszą do kościoła wioskowego stołek.

Kobra
Brzmi groźnie, ale to nie wąż, lecz pasta do podłóg. Tu się podłóg nie myje, ale zamiata ? oczywiście, miotłami z trawy ? a potem się pastuje. Po wypastowaniu niesamowicie osiada wszelki kurz, ale co tam, przynajmniej wiadomo, że ktoś wszedł.

Chitenge Czyli wierzchnia warstwa spódnicy. To taki duży kawał materiału, którym kobiety się owijają, a w razie potrzeby rozkładają na ziemi, żeby sobie usiąść. Ta płachta może być też użyta jako część munduru z wydrukowanymi emblematami kobiecej organizacji kościelnej. Jest to wtedy taka flaga "noszona inaczej".

***
Szukaliśmy ławek kiedy zbliżało się poświęcenie kościoła. I nikt nie mógł nam pożyczyć.
Wszystkie kościelne instytucje same używają głównie w niedziele ? a my oczywiście potrzebowaliśmy właśnie w niedzielę. Niekościelne chciały, żebyśmy płacili. Czym?!
Pomyślałem: koniec! Gleba, dosłownie: ludzie będą siedzieć na podłodze. Tutaj to żadna nowość, ale zawsze...
Wieczorem przed otwarciem przychodzą mężczyźni. Tacy szczęśliwi.
? Father, byliśmy na piwie.
? Czuję ? i trochę zazdroszczę w myślach.
? I mamy ławki! Z baru nam pożyczą. Oni w sobotę w nocy zamykają, więc możemy rano w niedzielę je przywieźć. Za darmo. Popierają otwarcie kościoła! ? nie wątpię, katolicy to najlepsi klienci baru.
I przywieźli: kolorowe, że aż oczy bolały, wielkie i ciężkie (to chyba, żeby nie było łatwo ich na "latające ławki" w barze przerobić.
***
Pieniądze się skończyły w Zimbabwe (prawdziwe się skończyły już dawno, bo nasza inflacja za nic ma teorię względności i spokojnie przekroczyła prędkość światła). Wtedy rząd nadrukował tony tak zwanych czeków (podle to wydrukowane, ale się okazało, że to takie zabezpieczenie przed fałszerzami: każda drukarka wydrukuje to lepiej i te ładne by się jawnie wyróżniały).
No i na tych czekach (mają nominały, jak normalne pieniądze) jest data ważności. I tam jest napisane, że cała ta makulatura jest ważna do 31.12.2004.
***
Kilku misjonarzom odmówiono przedłużenia pozwolenia na pracę (musimy to odnawiać co trzy lata). Moje wygasa w kwietniu. Ale ja już mieszkałem przez rok w Zimbabwe jako turysta z botswańskimi dokumentami. Zajeżdżałem na weekend Babcię odwiedzić... i już zostawałem na trzy miesiące (bo dłużej nie można na jednokrotnej wizie ? nawet u babci).
***
Rząd RPA-ński w ramach walki z AIDS-em wysłał obywatelom 60.000 kartek świątecznych z dołączoną prezerwatywą. Dołączyli odpowiednie ulotki i każdą przesyłkę... zszyli zszywaczem. A ile było krzyku w TV o te dwie małe dziurki!
***
Starszy Pan, od urodzenia mieszkający w Bulawayo, powiedział mi, że pierwszym na świecie miastem, którego ulice zostały oświetlone lampami elektrycznymi było... Bulawayo! Rzecz godna jakiegoś encyklopedycznego potwierdzenia. Gdyby ktoś się dokopał, to proszę o informację.
Maciej Malicki SVD

Wyświetlony 3131 razy
Więcej w tej kategorii: « Surinam Kawałek mistrzowskiej prozy »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.