niedziela, 29 styczeń 2012 20:11

Wnyki sadurszczyzny

Napisane przez

Łgarstwo może być poezją. Oszustwo również. Najlepiej wiedzą o tym kobiety. Ale nie wszystkie oszustwa i nie każde łgarstwo. A co ważniejsze, nie z każdych ust.

 

Tymczasem kłamstw, oszustw i manipulacji u nas pod dostatkiem. Zwłaszcza w polityce, ale nie tylko, bo również na jej obrzeżach. Przelewa się, można powiedzieć. Nie dalej jak przed dwoma miesiącami zderzyłem się z jedną z takich manipulacji najbardziej wkurzających, autorstwa nie byle kogo, bo cenionego w środowiskach lewicowych profesora Wojciecha Sadurskiego, prawnika, filozofa i politologa ? mianowicie ?Rzeczpospolita? opublikowała jego wynurzenia zatytułowane ?Krzyż w Sejmie to nie temat zastępczy?.

Wszelako zacząć wypada od konstatacji, iż żyją obok nas ludzie, którzy bardzo dużo wiedzą w sprawach, w jakich ochoczo wypowiadają się, zarazem sprawiając wrażenie, jakby nic z poruszanych przez siebie kwestii nie rozumieli. Wojciech Sadurski najlepszym przykładem. Chyba że ów rozumie, co należy, posuwając się do intelektualnej manipulacji wyłącznie na użytek głupszych od siebie. Jednakże z dwojga złego wolę posądzić pana profesora o nadmiar wiedzy i niedostatek rozumienia, niż o złą wolę.

Szczwana próba

Literalnie rozbierać wywodu Sadurskiego nie warto, bo pisany jest pod wyraźną, z góry przyjętą tezę: miejsce najważniejszego symbolu religijnego Polaków jest w kruchcie. Szczególnie zajmująca wydała mi się jednak szczwana próba rozkrojenia polskiej przestrzeni publicznej na dwie sfery, jakoby rozdzielne, mianowicie sferę stricte ?publiczną? oraz ?państwową?. Ta dekretacja ? zrozumiała, ponieważ bez niej cała argumentacja ?miszcza? Sadurskiego z miejsca bierze w łeb ? odsłania prawdziwe intencje autora znacznie lepiej niż pozostała treść, zręcznie ufryzowana na rzetelność i obiektywizm.

W innym miejscu Sadurski przyznaje: Powoływanie się na wzorce zagraniczne ma bardzo ograniczoną moc perswazyjną. Żaden wzorzec nie zastąpi naszego wyboru kolektywnego (...), by ledwie trzy zdania dalej przywołać postać Ronalda Dworkina i dalszą tyradę oprzeć o ów wzorzec, proponując praktyczne dyrektywy wynikłe z przekonań amerykańskiego filozofa prawa, jakoby religia jako taka nie powinna być oficjalnie preferowana przez państwo.

Czym co do samej zasady sfera państwowa różni się od publicznej oraz czemu krzyż w sferze publicznej, zwanej państwową, narusza państwową bezstronność, Sadurski nie wyjaśnia. Ale tego akurat nikt przytomny nie mógłby po nim oczekiwać.

Racja stanu

Ja natomiast powiadam: nie należy szukać szarości tam, gdzie światło wyraźnie oddzielone jest od ciemności. Albowiem jeśli rzeczywiście nie zamierzamy Kościołowi (szerzej: religii) odbierać prawa do obecności w przestrzeni publicznej, w takim razie Kościół (religia) ma także niezbywalne prawo do obecności w każdej z części tej przestrzeni. Zatem także w sferze państwowej.

Chyba że ktoś oczadział na tyle, by nie uważać przestrzeni państwowej za publiczną. Takiemu powiem: skoro państwo ustanawia zasady postępowania swoich obywateli w przestrzeni publicznej, zatem nie istnieje taka przestrzeń publiczna, która zarazem nie byłaby przestrzenią państwową.

(...)

Wyświetlony 2938 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.