środa, 28 marzec 2012 09:43

Cena zdziwienia

Napisał

Mówią, że ze zdziwienia rodzi się filozofia. Nie do końca. Do filozofii nie wystarczy samo zdziwienie. Potrzebny jest jeszcze dodatkowy krok: refleksja nad tym, co nas dziwi i dlaczego.

 

Zdziwienie przekute na solidną filozofię to dziś rzadkość. Podobnie zresztą jak solidna filozofia, którą zastąpił humanistyczny bełkot dla parweniuszy bądź pseudotechniczny żargon produkowany w celu zaspokojenia akademickich biurokratów. Inaczej jest ze zdziwieniem, które jest dziś postawą powszechną, choć z reguły pozbawioną jakichś pozytywnych poznawczych konsekwencji. Ma ono w dużej mierze charakter retoryczny i w istocie bezmyślny ? podobnie jak nagłe eksplozje zachwytu, rozczarowania czy lęku. Najważniejszą przyczyną bezpłodności zdziwienia nie jest to, że wywoływane jest przez rzeczy zwykłe i oczywiste, ale to, iż okazuje się tak absorbujące, że brakuje potem sił na zbadanie jego źródeł. Niewykluczone, że odrobina wysiłku włożona w przyjrzenie się przyczynom zdziwienia pozwoliłaby spożytkować niezdrowe emocje na jakiś bardziej pożyteczny cel, kto wie, może również na zbadanie złożonych mechanizmów przyczynowo-skutkowych pulsujących pod powierzchnią zdarzeń. Nie chodzi o to, aby od razu zmieniać rzeczywistość, ale żeby przynajmniej wiedzieć, dlaczego zmienić jej się nie da.

Bezpłodność zdziwienia to jedna rzecz, natomiast jego irracjonalność to rzecz inna, choć równie powszechna, a przy tym interesująca z badawczego punktu widzenia. Dla antropologa studiującego zwyczaje dzikusów było rzeczą oczywistą, że dziwili się oni w zetknięciu z tworami zaawansowanej techniki ? samolotem, aparatem fotograficznym, radiem. Badacz zajmujący się ludźmi cywilizowanymi musi być przygotowany na to, że zdziwienie dopadać ich będzie w odniesieniu do zjawisk, które dla dzikich były ledwie zauważalną normą. Weźmy pod uwagę histeryczne i apokaliptyczne w duchu reakcje na zwykłe zjawiska pogodowe, takie jak śnieżyce, upały czy powodzie. Mimo ich nudnej powtarzalności ludzie wciąż są w stanie dziwić się, że zimą jest zimno, że latem zdarzają się upały, a wiosną wylewają rzeki. Medialne komunikaty i komentarze są wystarczającym dowodem tego powtarzającego się co roku zaskoczenia. Trudno powiedzieć, z czego to wynika. Być może ludzie są przesiąknięci jakąś podświadomą wiarą w naukowo-techniczne panowanie człowieka nad środowiskiem, a wymykające się spod kontroli zjawiska naruszają ową wiarę, wywołując stupor. Być może jednak to zbyt wyrafinowane wyjaśnienie. Być może mamy jedynie do czynienia z coraz głębszą niezdolnością do myślenia w kategoriach przyczynowo-skutkowych ? efektem eksplozji ignorancji towarzyszącej wzrostowi produkcji informacji. Tak czy owak trudno znaleźć coś bardziej zadziwiającego aniżeli ta zdolność do spontanicznego zdziwienia wywołanego tym, że rzeczą są takie, jakie są.

Przyroda nieożywiona nie różni się zresztą pod tym względem od ożywionej. Koń, jaki jest, każdy widzi ? a jednak wielu jest takich, co dziwią się, gdy kopnie. Kurt Vonnegut pisał kiedyś, że walka o pokój na świecie przypomina mu walkę z lodowcami ? jest równie jałowa. Nie da się zmienić natury ? ani materialnej, ani duchowej. Inny uprzejmy cynik, Artur Schopenhauer, podkreślał naiwność wiary w to, że za sprawą wychowania czy edukacji moglibyśmy zmienić czyjś charakter. Daremny trud. Kto głupcem się urodził, jako głupiec umrze ? to samo się tyczy urodzonych łajdaków czy świętych. Człowiek, jaki jest, każdy widzi. Czasem się przytuli, a czasem pogryzie rękę, która go karmi ? w najlepszym wypadku swoją własną. Dlatego też trudno zrozumieć zdziwienie dorosłych ludzi w obliczu regularnie odgrywanego bogatego repertuaru grzechów, na jakie stać bliźnich. Kiedy ktoś popełni jakiś odrażający czyn, od razu pojawiają się zbolałe głosy: jak to możliwe? Jakże to się mogło stać? Ano mogło ? tak po prostu. Wszystko to jest nie tylko możliwe, ale i konieczne. Cytując klasyka: od tego jest szmata, żeby była brudna. Człowiek zaś od tego jest ? między innymi ? ażeby mordował, palił, kradł, cudzołożył i tak dalej. Gdyby był aniołem, jakiż zbawiciel zawracałby sobie głowę uwalnianiem go od wiecznego potępienia? A jednak wciąż nie brakuje zdziwionych. Zaskakuje ich na przykład to, że są wojny. A niby dlaczego miałoby ich nie być? Jeżeli coś w ogóle może dziwić, to jedynie przedłużające się okresy pokoju i fakt, że na co dzień ludzie nie wyrzynają się nawzajem, że potrafią zacisnąć zęby i mają na tyle samozaparcia, żeby nie chwycić za kije, maczety czy łomy, załatwiając od ręki międzysąsiedzkie porachunki.

(?)

Wyświetlony 2172 razy
Więcej w tej kategorii: « Likwidują FOZZ. Jak długo jeszcze?
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.