wtorek, 29 maj 2012 22:41

Z Kolbuszowej w świat

Napisał

Ksiądz Józef Głąbiński, który urodził się w Kolbuszowej, niedaleko Rzeszowa, pracował w Teksasie, a teraz jest misjonarzem w małej miejscowości Tiquisate w Gwatemali. Dlaczego przedkłada biedną i niebezpieczną Gwatemalę nad bogaty i bezpieczny Teksas, mówi w rozmowie z Tomaszem Cukiernikiem.

 

Dlaczego w Gwatemali, która jak większość krajów Ameryki Łacińskiej jest krajem katolickim, brakuje księży i muszą przyjeżdżać między innymi polscy misjonarze?

Rzeczywiście, Gwatemala jest krajem katolickim. Katolików jest ponad 50 procent, ale księży nie ma. W naszej diecezji Escuintla pracuje tylko 22 księży. Parafii jest 18 i są one duże, jak na przykład Tiquisate. Oprócz samego miasteczka mam jeszcze 20 wyjazdów do okolicznych wiosek. Najdalej, prawie 60 km dojeżdżam nad Ocean Spokojny. Połowa drogi jest asfaltem, a połowa dziurami. Przyjechałem do Gwatemali, bo tu byli już księża z Polski. Kiedy zacząłem tu pracę w 1996 roku, w naszej diecezji było czterech polskich księży. Pierwszy z nich przyjechał w 1990 roku. Ta parafia Świętego Serca Jezusa w Tiquisate jest jedyną parafią w Gwatemali, która przez 22 lata jest prowadzona właśnie przez polskich księży.

Ilu teraz jest polskich księży w Gwatemali?

Sześciu księży diecezjalnych i kapucyni, którzy pracują przy granicy z Hondurasem. Słyszałem, że jeszcze jest jeden misjonarz z innego zakonu w okolicach stolicy.

Jak to się stało, że ksiądz pojechał na misje?

To jest tajemnica powołania. Ma się wewnętrzne poczucie, że należy tam jechać. Na brak księży w Polsce nie można narzekać, więc dlaczego nie pojechać tam, gdzie są większe potrzeby?

Jak wyglądało przygotowanie do wyjazdu na misję?

Nie było przygotowania. Owszem, jest w Polsce Centrum Formacji Misyjnej, które normalnie misjonarze przechodzą, ale kiedy ja zdecydowałem się jechać na misję, to akurat polski ksiądz, który pracował w Gwatemali, przyjechał do Polski na wakacje ? i od razu mieliśmy z innymi księżmi jechać do Gwatemali. Języka hiszpańskiego uczyliśmy się na miejscu, przed wyjazdem przeszliśmy tylko dwugodzinny kurs (śmiech). Od 12 września do końca roku byliśmy u tego księdza na parafii w górach i tam uczyliśmy się języka. Od 1 stycznia 1997 roku biskup wysłał nas na parafie, już po kilku miesiącach nauki. Pierwsza parafia, na której byłem, znajdowała się w pobliżu jeziora Atitlan. Wioska, skąd było widać jezioro, nazywa się Santa Clara La Laguna i to był punkt dojazdowy. Parafia natomiast znajdowała się w Santa Maria Visitacion. Potem po roku przeniosłem się na atlantyckie wybrzeże Gwatemali, gdzie pracowałem trzy lata w Vicariato Apostolico de Izabal, parafia Entre Rios. Do Tiquisate przybyłem w roku 2000 i byłem tam rok. Potem pojechałem do Stanów Zjednoczonych, tam pracowałem dwa lata w Laredo w Teksasie. Później wróciłem do Gwatemali do Tiquisate, gdzie byłem cztery lata i znowu pojechałem do USA do tej samej diecezji Laredo, tylko do innej miejscowości, Crystal City, gdzie pracowałem przez cztery lata i 11 listopada 2011 roku wróciłem ponownie do Tiquisate.

Na czym polega księdza praca? Czy nawraca miejscowych na wiarę katolicką?

To zwykła praca parafialna: Msza święta, spowiedź, sakramenty, pogrzeby. Tutaj księża nie nauczają religii, jak w Polsce. Nie ma na to szans, kiedy jest tak mało księży, a tak wielu parafian. Tutaj muszą to robić ludzie świeccy. Misja nie jest nastawiona na nawracanie, a po prostu na zwykłą pracę księdza. Gwatemalczycy nie mają swoich, więc trzeba przyjechać z innego kraju i im pomóc. Jeżdżę do 20 miejsc, gdzie odprawiam Msze św. To nie jest dużo, bo na przykład niedaleka parafia Nueva Concepcion ma takich miejsc 40.

Jak wygląda codzienna praca w parafii w Tiquisate?

Niedziela cała jest wypełniona pracą. W miasteczku jest jeszcze jeden kościół, w którym jest Msza św. o godzinie 9 rano, później tutaj jest o godzinie 10.30, na godzinę 14.30 jadę nad Ocean i o godzinie 19 tutaj Msza św. ponownie. W tygodniu jeżdżę do dwóch wiosek dziennie i wieczorem o godzinie 19 mam Mszę św. w Tiquisate. Mam tak zaplanowany rozkład wyjazdów, by każda z wiosek miała Mszę św. przynajmniej raz w miesiącu.

(?)

Wyświetlony 2990 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.