Wydrukuj tę stronę
wtorek, 29 maj 2012 23:52

Jak miło było pomarzyć...

Napisane przez

Stadiony są gotowe, z piękną murawą; sieć autostrad oplata kraj, umożliwiając tysiącom kibiców dojazd na każdy mecz; kolej szybko i gładko dowozi pasażerów na miejsce; metro w Warszawie ma już trzy nitki, a wkrótce powstaną kolejne; liczne hotele mają wysoki standard? eeeeech, marzenia, marzenia!

A miało być tak pięknie! Gdy w kwietniu 2007 roku w Cardiff ogłoszono, że Polska i Ukraina będą organizować Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej, cieszyli się niemal wszyscy, a w każdym razie ci, którzy patrzyli w przyszłość z optymizmem. Zostaną wybudowane stadiony, autostrady, zostanie zmodernizowana kolej? Wielu mówiło: to sukces, nikt jeszcze na Euro nie stracił! Trzeźwiej myślący odpowiadali: a Polacy udowodnią, że można stracić.

Okazało się, że to trzeźwo myślący malkontenci mieli rację. Rządy Platformy Obywatelskiej to wystarczające nieszczęście dla Polski, a w przypadku Euro ? prawdziwa katastrofa. Przykładami można sypać jak z rękawa.

Oskubana Syrenka

W 2007 roku właśnie, zaraz po ogłoszeniu radosnej nowiny, platformerskie władze Warszawy z Hanną Gronkiewicz-Waltz na czele oświadczyły, że ?od dawna projektowana? druga nitka metra zostanie wybudowana na Euro, a być może uda się zrealizować też trzecią (w końcu trzecia miała być krótka). Przypomnijmy: budowana od 1983 (!) roku pierwsza linia nie była jeszcze ukończona.

Jednak drugą nitkę zaczęto budować dopiero w 2009 roku. Władze Warszawy uparcie twierdziły, że na pewno zdążą na Euro ? na dowód wskazywały, że wszystkie stacje będą budowane jednocześnie. Warta 4,1 miliarda złotych inwestycja na razie spowodowała totalny paraliż centrum miasta. Plus jest jeden: warszawiacy masowo porzucili samochody i wolą się po stolicy przemieszczać pieszo, bo jest szybciej. Jak w chaosie komunikacyjnym w Warszawie będą się poruszać kibice z Europy ? lepiej nie myśleć.

Jeszcze większe ? za przeproszeniem PT. Czytelników ? jaja dotyczą stadionów warszawskich. Tak, stadionów ? bo nie chodzi tylko o Stadion Narodowy. W czerwcu 2007 roku ta sama Hanna Gronkiewicz-Waltz wydała decyzję o budowie nowego stadionu Legii Warszawa, klubu, który wówczas należał do koncernu ITI, znanego z sympatii proplatformerskich. Jednocześnie miasto podarowało ITI 460 milionów złotych na budowę. Dokładnie w tym samym czasie Narodowe Centrum Sportu złożyło wniosek o budowę Stadionu Narodowego. Wszyscy, którzy mieli pojęcie o sporcie (czyli na pewno nie działacze PZPN, NCS i ministerstwa), byli przerażeni marnotrawstwem. Kibice Polonii Warszawa, których niewielki stadion przy Konwiktorskiej od lat rozpaczliwie domaga się remontu, złożyli protest w Ratuszu, poparty zresztą przez kibiców Legii. I co? Ano, Warszawa ma dzisiaj dwa obiekty piłkarskie na kilkadziesiąt tysięcy widzów każdy. Sęk w tym, że nikt nie wie, co zrobić z Narodowym po Euro. O ile stadion Legii jakoś od biedy się utrzyma, o tyle Narodowy można jedynie przerobić na obiekt biurowo-handlowy (czyli w ostateczności będzie po staremu i Jarmark Europa wróci na swoje miejsce?). Trudno więc dwie niemal identyczne inwestycje nazwać inaczej, jak wielkim przekrętem.

(?)

Wyświetlony 3643 razy
Urszula M. Radziszewska

Najnowsze od Urszula M. Radziszewska

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.