piątek, 06 lipiec 2012 23:46

Jeden podatek nie wystarczy?

Napisał

Pisałem w czerwcu na tych łamach, że ?obowiązek podatkowy narusza nasze fundamentalne prawa do dysponowania uczciwie zarobionymi pieniędzmi?, tym bardziej w sytuacji, gdy ?podatki są gigantyczne i państwo wydaje połowę tego, co przez cały rok ludzie wypracowali?.

Według Głównego Urzędu Statystycznego średnia płaca w Polsce wynosi aktualnie 3720 zł brutto, czyli 2658 zł netto. Jednak całkowity średni koszt pracy jednego pracownika dla pracodawcy (po opłaceniu obowiązkowych ubezpieczeń społecznych z tego tytułu) wynosi aż 4492 zł. Oznacza to, że pracownik otrzymuje zaledwie 59,2 procenta tego, co zarobił, gdyż resztę, czyli 1834 zł (40,8 procenta) zabiera pazerne państwo pod przykrywką podatków i obowiązkowych ubezpieczeń społecznych. W ciągu roku pracownik zarabiający przeciętną krajową pensję na istnieniu tych obowiązkowych haraczy traci olbrzymią kwotę ponad 22 tysiące zł! Jak podaje GUS, w Polsce jest około 16 milionów pracowników. Łatwo policzyć, że tylko z opodatkowania pracy państwo otrzyma w tym roku 352 mld zł! To więcej niż wynosi cały tegoroczny budżet państwa. To jest właśnie ten klin podatkowy, który uniemożliwia, albo co najmniej utrudnia, rozwój i tworzenie nowych miejsc pracy przez przedsiębiorców.

Ale państwu nadal mało, dlatego funkcjonują liczne inne podatki, które ciągle są podnoszone. Generalnie w tym wszystkim chodzi o to, by państwo miało pewną sumę pieniędzy. Dlaczego nie wprowadzić tylko JEDNEGO, prostego podatku, w miarę równomiernie rozłożonego, którego koszty jednocześnie byłyby niskie? Nie ma przecież znaczenia, skąd rząd weźmie pieniądze. Ważne, żeby je miał. Koncepcja nie jest nowa. Taką propozycję złożył w XIX wieku w Stanach Zjednoczonych Henry George, pisarz, polityk i ekonomista, który przedstawił ideę jednego podatku od wartości ziemi, a sprzeciwiał się jakiemukolwiek opodatkowaniu aktywności produkcyjnej, co łącznie miało napędzać rozwój, gdyż opłacałoby się inwestować w przemysł. W Polsce natomiast można by się zastanowić nad koncepcją podatku pogłównego, płaconego przez każdą osobę dorosłą. W naszym kraju mieszka około 31 milionów osób dorosłych, a łączne dochody publiczne w 2012 roku zaplanowano na 668,4 mld zł. Oznacza to, że na osobę dorosłą przypada ponad 21 560 zł, a na osobę pracującą ? 41 775 zł.

Tegoroczne wpływy z podatków (wraz z cłami), ale bez obowiązkowych składek na ubezpieczenia społeczne zostały zaplanowane na poziomie 266,6 mld zł. Oznacza to, że na przeciętnego Polaka przypada do zapłacenia 7000 zł rocznie, czyli 583 zł miesięcznie. Na jednego dorosłego Polaka przypada 8600 zł rocznie, czyli 717 zł miesięcznie. Na jednego pracującego Polaka przypada 16 662 zł rocznie, czyli 1388 zł miesięcznie. Czyż nie lepiej byłoby, gdyby zlikwidowano wszystkie obowiązujące aktualnie podatki i wprowadzić jeden pogłówny w tej wysokości, pozbywając się jednocześnie patologii związanych z obowiązkowymi ubezpieczeniami społecznymi? A może w niższej wysokości, gdyż aż takie wielkie wydatki państwa nie są potrzebne, tym bardziej że doszłyby znaczne oszczędności biurokratyczne na istnieniu aparatu skarbowego i biurokracji związanej ze zbieraniem podatków. Dlatego zarówno wydatki państwa, jak i wpływy podatkowe mogłyby zostać zmniejszone o połowę, co oznaczałoby, że każdy Polak miałby do zapłacenia zaledwie 3500 zł rocznie. Nie jest to zbyt duża kwota, biorąc pod uwagę, że z dnia na dzień po likwidacji wszystkich dotychczasowych podatków ludzie zarabialiby znacznie więcej, a praktycznie ceny towarów i usług znacznie by się obniżyły.

(?)

Wyświetlony 5269 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.