wtorek, 31 sierpień 2010 21:12

Nuda veritas

Napisał

Wszyscy dziś wkoło mówią o dyskryminacji i równouprawnieniu, przy czym - na wszelki wypadek przypominam tym, którzy jeszcze nie wiedzą - pierwsze jest bardzo złe, a drugie bardzo dobre.

Jeśli zatem ktoś dotąd sądził, że żyjemy w czasach relatywizmu moralnego i zaniku absolutnych wartości, to powinien jak najszybciej zmienić zdanie, gdyż problem dobra i zła został jednoznacznie rozstrzygnięty. Do największych grzechów zalicza się bowiem dyskryminację, nietolerancję, brak akceptacji itd., nieśmiertelną cnotą zaś jest dążenie do równouprawnienia zwane czasem tolerancją bądź wyrównywaniem statusu.
Nie należy więc słuchać wszystkich tych, którzy biadają nad pluralizmem etycznym, gdyż kilka słów wystarczy, aby bez trudu zakwalifikować każde ludzkie działanie jako dobre bądź naganne. Sytuacja ta znajduje nawet odbicie w języku, który dość szybko reaguje na zmiany w obyczajach. Kiedyś on mawiał do niej: Daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj, a teraz ona do niego: Nie dyskryminuj mnie, ty statusie, bo się równouprawnię!.
Co prawda, jeśli miał rację Ludwig Wittgenstein, mówiąc, że granice naszego języka są granicami naszego świata, można dojść do smutnego wniosku, że ostatnimi czasy bardzo nam się ten świat ograniczył i skurczył, skoro wszystkie zjawiska można opisać za pomocą prostych jak cepy pojęć. Być może jednak należałoby spojrzeć na to inaczej, bardziej "dialektycznie", jak to się mówi: skoro parę pojęć wystarczy do opisania całej złożoności świata, to z pewnością muszą mieć one niezmiernie szeroki zakres i kryć w sobie bogactwo interpretacji.
Czas więc spojrzeć prawdzie w oczy. Człowiek w swej naiwności myślał dotąd, że robi różne rzeczy, na pozór od siebie niezależne, a tu okazuje się, że wszystko to nic innego jak tylko rozmaite akty dyskryminacji. Nie lubisz kogoś ? dyskryminacja, jesteś obojętny ? dyskryminacja, lubisz kogoś bardziej niż kogoś innego ? również dyskryminacja (tego innego); stawiasz uczniowi pałę ? dyskryminacja, stawiasz piątkę ? dyskryminacja (pozostałych), nie chcesz dać komuś pieniędzy ? dyskryminacja, unikasz czyjegoś towarzystwa ? to samo, mówisz koleżance z pracy, że ładnie wygląda ? dyskryminacja i na dodatek molestowanie, nie mówisz ? też dyskryminujesz, bo nie zauważasz. I tak dalej. Ludzie żyli dotąd całkowicie nieświadomi tego, że wszystkie ich czyny, niezależnie od tego czy tego chcą, czy nie, stanowią tylko różne warianty tego samego działania. Tak jak kiedyś Edward Stachura uzmysłowił nam, że wszystko jest poezją ? i od razu każdy mógł poczuć się artystą ? tak też teraz uświadomiono nam, że wszystko jest dyskryminacją, w związku z czym każdy może, zależnie od punktu widzenia, czuć się dyskryminowany bądź zostać okrzyknięty dyskryminatorem. Nic więc dziwnego, że w tym przeżartym dyskryminacją świecie oświeceni ludzie postanowili stworzyć instytucje, które dbałyby o tzw. równy status. Ostatecznie jeśli już mamy dyskryminować, to wszystkich po równo.
W ostatnich tygodniach ubiegłego roku celem aktów dyskryminacji stał się urząd Pełnomocniczki do spraw Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn (w skrócie: PdsRSKiM), która walcząc z dyskryminacją kobiet dyskryminowała wiernych Kościoła katolickiego. Banda ponurych prawicowych mizoginów rzuciła się na perłę w koronie lewicowego rządu, domagając się jej ustąpienia. Gdyby do tego doszło, ani chybi kobiety zostałyby przykute łańcuchami do kuchenek gazowych i zlewozmywaków, akty molestowania mnożyłyby się jak za Huna Attyli, a smutek na świecie byłby taki, jak za czasów Elizy Orzeszkowej.
Oczywiście, ta reakcyjna reakcja prawicy nie powinna dziwić. Wszak każdy rozumny człowiek wie, że wszystko to nieoczytane chamy, indoktrynowane z ambony i marzące o powrocie stosunków feudalnych w państwie i w rodzinie. Problem w tym, że w swoim zacietrzewieniu prawicowcy nie zauważyli, że urząd PdsRSKiM i w sumie cała parlamentarna lewica nie są wrogami, lecz sprzymierzeńcami w tej walce przeciwko nadmiernemu rozpasaniu pań. Tylko że zachowują się sprytniej, nie walą obuchem między oczy, ale kamuflują się: niby to próbują pomóc, a naprawdę szkodzą, ile się da. Tak więc prawicowi antyfeminiści i w ogóle wszyscy wrogowie kobiet i ich praw muszą wreszcie przejrzeć na oczy i, zamiast marudzić, rozdzierać szaty i psuć koronkową robotę lewicy, przeanalizować jej działania z ostatnich lat, i zacząć robić to samo, a pewne jest, że kobiety szybko zrozumieją, gdzie ich miejsce.
Żeby nie być gołosłownym, przytoczę parę przykładów. Zacznijmy od gwałtu. Już wikingowie zauważyli, że dobrze czasem trochę pogwałcić, zwłaszcza gdy człowiek nie ma nic do roboty w długie zimowe wieczory. Problem polega na tym, że okrutny system karny, inspirowany bez wątpienia obłudną chrześcijańską moralnością, zamiast bronić prawa gwałcących do samorealizacji w ramach swobodnie wybranego sposobu zaspokajania potrzeb seksualnych, stoi po stronie gwałconych. Czy mogą sobie państwo wyobrazić, że są takie miejsca na świecie, gdzie niewinny gwałt karze się śmiercią? I to w naszych postępowych czasach! Niesłychane, prawda? Nawet w Polsce niemal do końca lat 90. obowiązywały iście drakońskie kary za gwałt, ale na szczęście w 1998 r. lewica powiedziała "dość!" i postanowiła skończyć z tą dyskryminacją gwałcicieli i nieuzasadnioną troską o gwałcone kobiety. Nowy kodeks karny ? wspólne dzieło lewicy wszelkich odmian ? zmniejszył kary za gwałt zbiorowy z 15 do 12 lat, uznając go nie za zbrodnię, lecz występek. Przy okazji również zmniejszono kary za handel kobietami w celach prostytucji (z 15 do 10 lat), dochodząc do wniosku, że i w tym wypadku nie ma sensu mówić o zbrodni. Oczywiście, w swoim inkwizytorskim zapędzie prawica przygotowała w 2000 r. ustawę zwiększającą kary za gwałty, jednak prezydent Kwaśniewski, broniąc honoru mężczyzn, dzielnie ją zawetował. Niestety, w wyniku knowań różnego rodzaju wysługujących się kobietom oszołomów kwestia zwiększenia kar za gwałt znów stała się tematem dyskusji, co zmusiło prezydenta do przedstawienia zmian w kodeksie karnym. Jednak pomimo tego, pokazał wszystkim, że nadal jest "swój chłop" i kiedy prawica chciałaby za gwałt ze szczególnym okrucieństwem kary do 25 lat więzienia, on powiedział: "spokojnie, 15 wystarczy". I kto tu broni honoru mężczyzn?
Inna sprawa to pornografia. Wiadomo, jak niesłusznie opluwana jest ona przez niektóre organizacje kobiece i profeministyczny kler katolicki, twierdzący jakoby uwłaczała ona godności kobiet, przedstawiając je instrumentalnie i przedmiotowo. Niewiele brakowało, a człowiek na zawsze pozbawiony by został tej codziennej przyjemności, ale na szczęście lewica czuwała i wykreśliła z kodeksu przepis o całkowitym zakazie pornografii, a kiedy prawica chciała go znów przepchnąć w 2000 r., prezydent ponownie dzielnie go zawetował. No i komu dziękować za to, że człowiek może w witrynie każdego kiosku za darmo pogapić się na wielkie niebieskie oczy?

(?)
Damian Leszczyński
Wyświetlony 5778 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.