wtorek, 21 grudzień 2010 15:26

Globalna antyglobalizacja

Napisane przez

Globalizacja w kontekście Internetu. To świetny temat - pomyślałam, gdy tylko usłyszałam, jaka jest przewodnia myśl tego numeru.

Zaraz jednak zaczęłam się zastanawiać, o czym właściwie mam pisać. Że Internet globalny? To prawda, ale każdy (jak to z globalnymi zjawiskami bywa) to wie. Postanowiłam poszukać jakiejś inspiracji. Pod ręką akurat miałam męża. "No - mówi - globalizacja, taaak, to poważna sprawa... Coś konkretnego? Na przykład kiedyś przesyłka z Piaseczna do Warszawy jechała cały dzień, potem parę godzin, a w tej chwili żeby przesłać informację wystarczy kilka sekund. I tyle samo będzie szła do każdego miejsca na świecie. Jakieś inne przykłady? Oj tam, lepiej byś obiad ugotowała". Potem parę razy próbowałam jeszcze z nim porozmawiać, ale każdy mój pomysł kwitował stwierdzeniem - banalne - no to przestałam poruszać tę drażliwą sprawę. "Globalizacja? To coś takiego ogólnoludzkiego?" - podzielił się ze mną wątpliwościami znajomy podczas noworocznej kolacji. "No no, to interesujący temat. Może jeszcze szampana" - szybko zakończył swoje refleksje. Raz to nawet sprowokowałam półgodzinną dyskusję, na rzeczony temat, podczas towarzyskiego spotkania. Ale, być może ze względu na ilość wypitego wina, po dziesięciu minutach przysłuchiwania się próbom zdefiniowania pojęcia oddałam się kontemplowaniu muzyki.
Cóż było robić. Zamiast liczyć na przyjaciół postanowiłam systematycznie zabrać się do pracy. Skoro cała sprawa ma dotyczyć Internetu, to właśnie w nim powinnam szukać informacji. Na początek zajrzałam do Onetu - najpopularniejszego polskiego portalu internetowego. W wyszukiwarce wpisałam słowo "globalizacja" i czekałam na efekt. Odpowiedzią był spis około 2000 adresów, które z zagadnieniem mają mniej lub więcej wspólnego.
Listę otrzymanych wyników otwierały definicje - jak to w dobrze uporządkowanym Onecie. I tak, według Leksykonu Biznesu globalizacja to "trend w zarządzaniu strategicznym polegający na potrzebie kreowania produktów światowych i ich przystosowania do specyficznych oczekiwań, gustów i kultur odbiorców. Wychodzi się bowiem z założenia, że zbieżność potrzeb i pragnień lepszego i łatwiejszego życia stworzyła globalne rynki na standardowe produkty...". A więc indywidualizacja w globalizacji. I tu od razu przyszedł mi na myśl McDonald’s.
Choć znany prawie na całym świecie, co innego oznacza dla przedstawicieli różnych krajów. W Stanach Zjednoczonych do McDonaldsa chodzi się, żeby zjeść szybko i tanio. Przeciętny czas korzystania - 11 minut. Inaczej w krajach wschodniej Azji. Chińczycy np. traktują McDonaldsa, jak elegancką restaurację. Urządzają tam rodzinne obiady, na które dojeżdżają taksówką. Żeby to zrobić, muszą długo oszczędzać. W przeciwieństwie do Ameryki, w Pekinie McDonaldsy są najbardziej zatłoczone w weekendy. A w Polsce? Jesteśmy na początkowym etapie rozwoju gastronomii, dlatego pierwsza grupa korzystająca z McDonaldsów, to ludzie, którzy podróżują i nie chcą jeść grochówki z polowej kuchni, bo obawiają się, że nie dojadą. Druga grupa konsumentów to dzieci, które McDonaldsa darzą nabożną wręcz czcią. Czasem zastanawiam się czy oni tam nie dosypują do jedzenia czegoś uzależniającego młode pokolenie. W Hongkongu McDonalds jest bardziej popularny wśród kobiet niż mężczyzn, bo nie ma w nim alkoholu. A na obszarach wiejskich Coca Colę podaje się w McDonaldsie na gorąco, z mieszanką imbiru i ziół. W Japonii zaś przetrwał dzięki dodaniu do menu japońskich hamburgerów - bardziej odpowiadających upodobaniom smakowym tubylców.
Ale wróćmy do definicji. Według internetowej Encyklopedii marketingu, globalizacja oznacza "tworzenie nowego typu powiązań między przedsiębiorstwami, państwami i społeczeństwami. Jest określeniem procesu, w którym wydarzenia, decyzje i działania występujące w jednej części świata mają znaczące konsekwencje dla pojedynczych ludzi i całych społeczeństw w odległych nawet częściach globu...".
Zdaniem prof. Levitta "świat staje się wspólnym rynkiem, na którym ludzie, bez względu na to, gdzie mieszkają, pragną tych samych i takich samych produktów i tego samego stylu życia" - co nazywa globalizacją produktu. Zaś globalizacja rynku to "traktowanie rynku światowego jako jednego rynku dla sprzedaży standaryzowanych produktów i usług". Ciekawie zostało zdefiniowanie globalne społeczeństwo, bo strasznie dużo razy występuje słowo na "g". "Globalizacja gospodarki, powstawanie globalnej demokracji oraz postępy w dziedzinie technologii informacji i telekomunikacji sprzyjają globalizacji życia codziennego i powstawaniu globalnego społeczeństwa. Wśród znaczących krajów świata rodzi się poczucie wspólnej historii i wspólnego losu na tej samej planecie na poziomie globalnym". Poczułam się nieco zmęczona definicjami.
Ale zaraz za nimi pojawiło się zupełnie inne ujęcie tematu prezentowane przez serwis www.dupa.com. (Rozszerzenie com - wskazuje na ogół, że domena została zarejestrowana w Stanach Zjednoczonych).
Na łamach umieszczonego pod tym adresem wirtualnego pisma pt. "Probierz trzeźwości", reklamującego się jako pierwsze polskie pismo, które ma czytelników w d... i się z tym nie kryje, znalazłam grupę dyskusyjną pod hasłem: KUPIEM/SPRZEDAM/UKRADNÊ: Globalizacja. Oto przykładowe wypowiedzi (brak polskich znaków jest zamierzony, zachowana oryginalna pisownia)
ADRINS
Globalizacja chcą z nas zrobić jedno wielkie GóWNO !!!
siusiak
siema kaflarzu frytolony
siorbiesz p[ysiora?
krystian
TYLKO REWOLUCJA!!!
Kulwer
Jo to pym tok wsiołego swieta nie wydymolił, kulwa!
yoyo
Jaka globalizacja. Ja ze szwagrem wyperdalamy w kosmos co piątek wieczor i wracamy w niedziele rano. Wkrotce tam na stale a wy się masujcie flaki!
Krzysztof
Globalizacja? To od globulek???
madafaka
KOCHAM CYBERPUNK!!!!!!!! CHCÊ GLOBALIZACJI!!!!!!!!!!!
martin
Mysle, ze na swiecie jest wiele wazniejszych problemow! Globalizacja jest nieuchronna
Dwie ostatnie wypowiedzi, to jedyna nadzieja zwolenników globalizacji za uzyskanie popularności wśród młodych użytkowników Internetu.
A cóż o globalizacji można znaleźć w Wirtualnej Polsce - drugim pod względem popularności polskim portalu? Tym razem nie było żadnych definicji. Od razu konkrety. Na pierwszym miejscu listy wyników wyszukiwania znalazła się strona www.brud.obywatel.pl. W pierwszej chwili nie miałam pojęcia, o co w niej chodzi, ale detektywistyczna pasja podsunęła mi myśl, że to prawdopodobnie jacyś młodzi ludzie chcą wyrazić swoje poglądy. Znalazłam informację, że brudy to "punki, metale i inni tego kalibru". Wiele do myślenia dał mi również manifest do kokosia pod wdzięcznym tytułem "brud.doc"
 
idę do szkoły,
idę ulicą,
widzę, widzę,
oni siedzą, gadają,
oni wszyscy się znają!
brudy, te brudy z długimi włosami,
z kolczykami, obdartymi spodniami,
ci konfidenci, oni są wszędzie nazywaja się:
metale, punki ... i inne brudeństwa,
brudują, brudują całymi dniami,
a my nie chcemy, my ich nie znamy.
kto stał się brudem zawsze nim był
Mimo wrodzonej inteligencji nie udało mi się zrozumieć, jaki to wszystko ma związek z globalizacją. Ba, nie rozpoznałam również czy autorzy serwisu są za czy przeciw brudom.
Na drugim miejscu w wynikach wyszukiwania uplasował się Wegeportal - wortal dla wegetarian. A w nim wszystko, co przeciwnicy mięsa (w kontekście ostatnio globalnie szalejących chorób ich decyzje wydają się być coraz bardziej racjonalne) uznają za ważne i przydatne. Poza przepisami, poradami dietetyków, i zachętami do spotkań z naturą znalazła się tu dyskusja: "Czy globalizacja służy naszemu globowi". Autor podpisany jako Sewer II prezentuje w nim swoje nieco - jak sam mówi - chaotyczne poglądy.
Na przykładzie produkcji i obrotu wykałaczkami rozpatruje problemu ładu ekonomicznego i zasad wolnego rynku. Jeśli dobrze zrozumiałam jest raczej przeciw. Nie ogranicza się jednak tylko do krytyki, próbuje podać rozwiązanie: "Tylko ekologiczne, małopowierzchniowe rolnictwo, wykorzystanie odnawialnych źródeł czystej energii, przestawienie wszelkiej produkcji na rynki lokalne, oraz powrót do lokalnych form władzy - feudalnych, bądź bezpośredniej demokracji - może uratować świat, jaki znamy. Krótki mówiąc: albo powrót do korzeni, albo powrót do jaskiń w perspektywie kilkunastu lat.
Na kolejnych miejscach znowu było o antyglobalizacji. Serwis organizatorów anty szczytu S-26, pod hasłem "ogólnoludzkiego protestu przeciwko szczytowi międzynarodowego funduszu walutowego i banku światowego" oraz "Serwis Ekologiczny - Kompendium wiadomości organów prasowych grup niezależnych NGOs, o praktykach businessowych, czyli jak zbić majątek na biedzie innych ludzi. I inne". Albo strona www Federacji Młodych Unii Pracy, gdzie zamieszczone zostały linki do tekstów o antyglobalizacji, jak również "uchwała w sprawie globalizacji i obrad Światowej Organizacji Handlowej w Seattle", w której młodzi działacze wyrażają swój protest wobec "globalizacji postępującej nie w interesie społeczeństwa, lecz w interesie międzynarodowych koncernów".
Wśród mnóstwa znalezionych przeze mnie wypowiedzi przeciw globalizacji, do wyjątków należał np. magazyn "Posłaniec" ułatwiający "dostęp do dyskusji i literatury o stosunkach międzynarodowych, przejściu do globalnej gospodarki, demokratycznym społeczeństwie, polskim naukowcom, dziennikarzom i wszystkim zainteresowanym osobom".
No i jaki z tego wszystkiego wniosek? Moje poszukiwania dobitnie wskazują, że w Internecie prezentują swoje poglądy głównie młodzi przeciwnicy globalizacji. Myliłby się jednak ten, co uważałby, że Internet jest zarezerwowany dla zbuntowanych małolatów. Również tzw. kulturalni i dojrzali ludzie mogą się w nim wypowiadać - a jednak sensownych - tzn. nie przeintelektualizowanych i nie nadętych informacji o globalizacji znalazłam niewiele. Czyżby tylko jej przeciwnicy zastanawiali się co on właściwie oznacza? A może tylko im chce się jeszcze w ogóle zajmować tym tematem. Pewnie i jedno, i drugie. A do tego jeszcze tylko ta grupa docenia możliwości Internetu jako narzędzia popularyzacji idei.
Bo przecież to właśnie dzięki globalnemu charakterowi Internetu, każdy może zaprezentować swoje antyglobalne poglądy całemu światu.
Słownik
Domena - patrz DNS
DNS - system adresów domenowych (Domain Names System), to system przypisywania adresów użytkownikom Sieci. Każdy, kto chce udostępnić niezależną witrynę, musi zarejestrować domenę, czyli nazwę, pod jaką serwis będzie dostępny w Internecie, np. www.nazwa firmy.com.pl
Link - odnośnik do innych dokumentów, zwykle utożsamiany z adresem strony internetowej.
Portal - brama do Internetu ułatwiająca poruszanie się po zasobach WWW. Portale można podzielić na tematyczne (wertykalne) i informacyjne, próbujące ogarnąć, jak dobra gazeta, całą rzeczywistość. W dobrym portalu oprócz uporządkowanych logicznie odsyłaczy do rozsianych po całym świecie serwisów znajdują się własne serwisy informacyjne oraz różne usługi dodatkowe.
Portal wertykalny (wortal) - portal specjalizujący się w określonej tematyce, np. portal idg. Pl próbuje skoncentrować informacje i usługi związane z rynkiem teleinformatycznym.
Serwis www - inaczej strona WWW lub witryna, dostępny pod konkretnym adresem internetowym, np. www.polityka.com.pl serwis. W Internecie znajdziemy miliony witryn, od najprostszych prywatnych po rozbudowane serwisy usługowo-handlowe.
WWW - World Wide Web, Światowa Pajęczyna. Wymyślona w 1991 roku przez fizyka pracującego w Laboratorium Fizyki Cząstek CERN w Genewie. Timothy’ego Bernersa Lee, metoda poruszania się po Internecie z wykorzystaniem tzw. gorących odnośników.
Wyszukiwarka - oprogramowanie ułatwiające wydobycie z Internetu informacji. Najpopularniejsze wyszukiwarki to AltaVista, Yahoo, Infoseek, Lycos. Wiele serwisów oferuje wyszukiwarki wewnętrzne, ułatwiające znalezienie informacji ukrytych, np. w archiwum gazety.
Katarzyna Wawer
 
Wyświetlony 9578 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.