sobota, 10 maj 2014 03:50

Europa nie będzie "umierać" za Warszawę

Napisał

Z prof. Zdzisławem Krasnodębskim, socjologiem, profesorem Uniwersytetu w Bremie rozmawia Aleksander Kłos.

Możemy liczyć na nieco większą pomoc UE niż Ukraina. Ale Europa nie będzie ?umierać? za Warszawę, tak jak nie będzie ?umierać? za Krym.

(...)

Czy Putin poprzestanie na zaanektowaniu Krymu?

Wcześniej myślałem, że najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem sytuacji będzie jakiś rodzaj autonomii dla Krymu, wywieranie na niego i na Ukrainę nieformalnego wpływu, jakiejś formy sprawowania kontroli. Można jednak było przewidzieć, że jeśli Putin się uprze, odbędzie się referendum i on go włączy do Rosji, to Zachód też to przełknie. Sankcje indywidualne potrwają może z pół roku, może rok i potem to się skończy. Istnieje jednak obawa, czy Putin nie pójdzie dalej, czy nie będzie dążył do zajęcia części wschodniej Ukrainy i nie będzie destabilizował całego kraju, poprzez stosowanie tej samej metody wysyłania jakichś przebranych wojskowych i mobilizowania mniejszości rosyjskiej. Proszę zwrócić uwagę, że on wciąż utrzymuje, iż Rosja nie była bezpośrednio zaangażowana w wydarzenia na Krymie, że ona nie działa przeciwko narodowi ukraińskiemu, tylko na zasadzie pokojowej.

To znajduje w Niemczech zrozumienie?

W kraju tym są osoby, które uchodzą za tych, ?co rozumieją Rosję?. Niedawno oglądałem bardzo popularny program, prowadzony przez Anne Will, taką niemiecką Monikę Olejnik. Zaprosiła ona do studia ukraińską dziennikarkę, która miała przeciwko sobie troje Niemców: dziennikarkę, byłą korespondentkę ARD (pierwszego programu telewizji niemieckiej zbliżonego do SPD) Gabriele Krone-Schmalz, która mówiła, że nieszczęście się zaczęło w zasadzie od tego, że nie uszanowano układu z Rosją i rozszerzono NATO, i dlatego powinniśmy zrozumieć, że ona jest teraz nieufna, gdyż wtedy została oszukana. Był też Klaus von Dohnanyi, były burmistrz Hamburga z ramienia SPD, który cały czas apelował do Ukrainki, żeby zrozumiała Putina, że należy uwzględniać interesy rosyjskie. Był jeszcze rzecznik ds. polityki zagranicznej CDU Philipp Missfelder, który się z nimi zgadzał. I w gruncie rzeczy pojawiło się coś, co wiedziałem, że w końcu nastąpi ? zaczęto obwiniać Ukraińców, Majdan, że osiągnięto przecież porozumienie z Janukowyczem i tylko ulica się na nie nie zgodziła, zaczęto mówić o banderowcach i antysemityzmie, pokazywano przywódcę partii Swoboda. Mówi się o tym, że oligarchowie wspierają nowy rząd, więc Niemcy powinni być z tego powodu niezwykle ostrożni. Zaczyna się zatem przerzucanie odpowiedzialności na samych Ukraińców, którzy ? jak się twierdzi ? byli zbyt niecierpliwi i w zasadzie doprowadzili do konfliktu, który może się zakończyć rozbiorem Ukrainy albo destabilizacją.

Sytuacja ta bliźniaczo przypomina wojnę Rosji z Gruzją, gdzie po początkowym oburzeniu postawą Kremla Niemcy były w awangardzie tych, którzy przekonywali, że winne jest przede wszystkim Tbilisi.

Z Gruzją szybko sobie poradzono. A na początku też zapanowało wielkie oburzenie, gdy Dmitrij Miedwiediew ogłosił, że Rosja jednostronnie uznaje niepodległość Osetii Południowej i Abchazji ? co spotkało się z ostrą odpowiedzią Merkel. Później mieliśmy wyjątkowo ostre komentarze medialne, ale one natychmiast zaniknęły. Po miesiącu wszyscy już zapomnieli o swoim oburzeniu. Teraz jest trochę trudniej. W tym wypadku nie było walczących armii, sytuacji walki zbrojnej, tylko ludzie na ulicach walczący głównie pokojowo o wolność. Dlatego sympatia znacznej części niemieckiego społeczeństwa była po stronie tych demonstrujących, którzy na dodatek powoływali się na europejskie wartości. Ale pamiętajmy, że obok deklarowanych wartości europejskich, takich jak demokracja, wolność, swoboda przyłączenia się do UE, są jeszcze inne: pieniądze, stabilizacja, wygoda i interesy. Niemcy są zaniepokojeni, że na wschodzie nie ma ?władzy porządkującej?, a przedtem uważali, że będą mogli działać w tej mierze wspólnie z Rosją, która stanie się bardziej obliczalna, bardziej przyjazna. Obecny kryzys to także klęska postpolityki, przekonania, że już nie liczą się interesy państw, że siła militarna nie ma znaczenia, że zaniknął świat bipolarny ? dziś jeszcze dokładniej niż przedtem widać, że to wszystko były iluzje.

Europoseł Paweł Zalewski, kiedyś polityk PiS, teraz w PO, stwierdził, że Zachód był naiwny, dopiero teraz się obudził. Dziwnym trafem zapomina, że ta naiwność to nie tylko cecha polityki Zachodu, ale też polskiego rządu.

(...)

Wyświetlony 1841 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.