sobota, 10 maj 2014 04:04

Troista instrukcja obsługi dyplomacji

Napisał

Pesymista narzeka na wiatr; optymista oczekuje, że się zmieni; realista dostosowuje żagle. William Arthur Ward

Merytoryczna debata nt. polskiej polityki zagranicznej, wychodząca poza utarte schematy, rzekomo oczywiste i niepodważalne ?kierunki? polityki międzynarodowej Warszawy, jest pilną potrzebą chwili. Przez ostatnie kilka miesięcy byliśmy świadkami medialnego fantoma ?powrotu historii?, jak niektórzy określali tumulty rosyjsko-ukraińskie, gdzie na pierwszy rzut oka widać było ożywioną dyskusję o polityce zagranicznej i doktrynie bezpieczeństwa Polski i Zachodu. Mało kto jednak zdołał zauważyć, że wielu spośród orędowników ?powrotu historii? postuluje restaurację tego samego paradygmatu ideologicznego, na podstawie którego jeszcze kilka lat temu wieszczono całemu światu ?koniec historii? ? tryumfu demokracji liberalnej i kapitalizmu. Oczekuje się, że historia ma się ponownie ?skończyć? tym razem na Ukrainie, zintegrowanej w pełni ze strukturami zachodnimi. Zamiast kalkować obce wzorce, należy stwierdzić jednoznacznie, że historia nigdy de facto się nie ?skończyła? i nic nie zapowiada jej rychłego kresu, a w szczególności gdy mowa o niezmiennej naturze procesów determinowania przez światowe potęgi (nawet te demokratyczne) swoich stref wpływu, polityki bezpieczeństwa i obrony interesów narodowych.

W dynamicznej rzeczywistości, jaką jest arena międzynarodowa, Rzeczpospolita musi zmierzyć się z podstawowym wyzwaniem: w jaki sposób akomodować swoją politykę do realnie istniejących okoliczności, aby w maksymalnym wymiarze zapewnić realizację interesów narodowych i wzmocnienie szeroko rozumianego bezpieczeństwa Polski. Kryzys ukraiński unaocznił na nowo konieczność oparcia polskiej polityki zagranicznej na pewnych niezmiennych wzorcach działania, które w sposób znaczący odchodzą od wizji wyznawanej przez większość elity politycznej III RP i dlatego stanowią intelektualną rewolucję w umysłach wychowanych na historycznych sloganach, miałkim liberalnym moralizatorstwie, którym obce są niżej wyłożone zasady w formie troistej instrukcji obsługi dyplomacji.

I. Przewidywalność.

Edmund Burke napisał swego czasu, że Nic nie jest dla państwa tak zgubne, jak skrajny brak obiektywizmu oraz zupełny brak poszanowania dla naturalnych oczekiwań lub obaw innych. Bardzo często w publicystyce i wypowiedziach politycznych słychać pretensjonalny ton, że oto ktoś nie szanuje naszego stanowiska, że nasz punkt widzenia jest lekceważony i marginalizowany. Pytanie jednak, czy my, Polacy, jesteśmy w stanie wznieść się ponad nasze partykularyzmy i subiektywizm, aby zrozumieć racje drugiej strony ? w przypadku kryzysu ukraińskiego chodzi o racje Rosji. Od samego początku sytuacja na Ukrainie była przedstawiana w mediach, od TVN-u po ?Gazetę Polską? i ?Nasz Dziennik? i w sposób bardziej wyważony, ale jednak, przez rząd ? jako pochodna spontanicznego, tożsamościowego i obywatelskiego sprzeciwu Ukraińców, optujących za ?jasnym? wyborem cywilizacyjnym, tj. Unią Europejską, wobec napierającego zagrożenia ze strony skorumpowanej i zacofanej opcji rosyjskiej, której rzecznikiem miał być Wiktor Janukowycz.

(...)

Wyświetlony 1639 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.