środa, 04 luty 2015 00:00

Bilans transformacji 1989-2012

Napisał

Z początkiem 1989 r. zawirowało: młodzi, najbardziej aktywni i krzykliwi działacze komunistyczni stali się nagle głosicielami wolnego, dzikiego kapitalizmu, na podobieństwo Żydów, którzy w czasach odpowiedniej koniunktury przyjmowali chrzest św. okazując się nagle gorliwymi katolikami. Również niektórzy dawni działacze Solidarności równie błyskawicznie zapomnieli o swoich związkowych ideałach.

Ogłoszono koniec planistycznej biurokracji, minimum państwa, powszechną prywatyzację, wolną konkurencję i wolność gospodarczą. Do kraju przyjeżdżali prorocy drapieżnego kapitalizmu i neokolonializmu (byli to: George Soros, Jeffrey Sachs, Jacques Rostowski, Stanisław Gomułka i inni), a za nimi agenci gospodarczy w sprawie wspólnego uwłaszczenia się i zagrabienia polskiego majątku narodowego. W trybie zakulisowym odrzucono, wcześniej wypracowany, racjonalny, państwowy program reform gospodarczych prof. Z. Sadowskiego oraz zasady ideowo-programowe Solidarności.

Transformacja finansów publicznych

Nowe władze państwowe otworzyły szeroko granice dla światowego kapitału oraz ponadnarodowych koncernów i korporacji, akceptując tzw. Konsensus Waszyngtoński. Zaraz udzielono Polsce paru miliardów dolarów kredytu (to zdradliwa pętla zadłużeniowa), aby było z czego opłacać nową, ?demokratyczną? biurokrację oraz zagranicznych doradców (?ekipy Marriotta?) i liczne zespoły przygotowujące ?profesjonalne? wyceny i operaty prywatyzacyjne naszych zakładów produkcyjnych. Nie był to kredyt na modernizację krajowej wytwórczości.

Dużym przekształceniom został poddany państwowy system finansowy: większość banków została sprzedana za granicę, a w kraju zainstalowały się i inne obce banki. Przejęły one w praktyce państwowy monopol emisji pieniądza, podejmując szeroką akcję kredytową i kreując dla własnych korzyści własne walory finansowe. Państwowy Bank Inwestycyjny, finansujący od kilkudziesięciu lat uprzemysłowienie kraju, został zlikwidowany. Obsługa finansowa gospodarki kraju przeszła w większości do zagranicznych banków; w warunkach powiększającego uzależnienia i zadłużenia.

W 1979 r. zadłużenie zagraniczne Polski wynosiło 18 mld dolarów i miało wówczas znaczne pokrycie w nowoczesnych liniach produkcyjnych, zakupionych w okresie rządów E. Gierka. W stanie wojennym dług ten wzrósł do 35,4 mld dolarów w 1989 r. Następnie ruszyła lawina zadłużeniowa: w 1990 r. dług publiczny wyniósł 53 mld zł, w 2010 r. już 780 mld zł i około 1000 mld zł w końcu 2012 r. Sama obsługa tego długu kosztuje każdego obywatela (w systemie podatkowym) około 1500 zł rocznie (To większy koszt niż wydatki budżetowe na wojsko, policję i straż pożarną).

Spopularyzowany, łatwiej dostępny kredyt bankowy na cele konsumpcyjne, gospodarcze i mieszkaniowe pozytywnie przyczynił się do ożywienia i zdynamizowania rynku i budownictwa. Negatywem okazało się jednak narosłe, może nieco lekkomyślne, duże zadłużenie gospodarstw domowych, ogółem na sumę około 500 mld zł.

Reforma administracji

Już na samym początku omawianego okresu, w patriotycznym zrywie udało się w ciągu kilku miesięcy przeprowadzić ustawę o samorządzie gmin i związków gmin, uzupełnioną poprawką do ustawy o miastach. Od razu wspaniale odżyła i rozwinęła się oddolnie polska tradycyjna samorządność. Ale utknęły na kilka lat dalsze prace nad reformą polskiej administracji terenowej: jedni walczyli o wprowadzenie w kraju niepotrzebnych dzisiaj 300 powiatów (i wielkiej liczby urzędników ? stanowisk dla partyjnych), inni o nowe wielkie województwa, przyszłe euroregiony. Nie dyskutowano profesorskiego wariantu reformy (W. Kieżuna, E. Chojny-Duch, A Piekary, A. Stasiaka, M. Wierzbowskiego, W. Bojarskiego i innych), a przyjęto najdroższe i najgorsze rozwiązania. Nie doszło też do zasadniczej reformy władz na szczeblu centralnym, a jedynie do kolejnych, doraźnych zmian, przy częstym pomieszaniu kompetencji i braku odpowiedzialności oraz zamieszaniu w ustawodawstwie. I tak na przykład, w ciągu 23 lat transformacji dokonano ponad 30 mało racjonalnych nowelizacji prawa spółdzielczego. Podobnie w innych dziedzinach: sprawy wychowania i edukacji plączą się aż w pięciu ministerstwach i nigdzie nie mogą być dobrze załatwione. Liczba urzędników potroiła się w stosunku do biurokratycznego aparatu z okresu PRL i cała struktura organizacyjna władz jest nieefektywna i niewydolna.

(...)

Wyświetlony 1017 razy
Włodzimierz Bojarski

Energetyk, polityk, profesor doktor habilitowany, senator I kadencji.

Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.