piątek, 27 listopad 2015 21:52

Imigracja to biznes, głupcze!

Napisał

Zalewają nas setki tysięcy przybyszów. Ich kraje napadnięto, zbombardowano, rozniecono lokalne konflikty i obrócono w ruinę. Z tych pogrążonych w przemocy i nędzy obszarów wlewają się do Europy fale ludzi szukających pokoju i dobrobytu. Nie można im nie współczuć, ale jednocześnie ludzi ogarnia przerażenie przed zalewem obcych – zarówno religijnie, jak i obyczajowo. Strach podsycany jest płynącymi z ekranów gwałtownymi scenami „najazdu uchodźców”. Media straszą nas takimi scenami, jednocześnie jak jeden mąż indoktrynują, że musimy przyjąć uchodźców. Terroryzują nas, zalewając tanią moralistyką ekspertów i klekotem prezenterów.

Taki stan rozgorączkowania rozgrzewa w Polsce emocje, ale ukrywa fundamentalny mechanizm, który działa skutecznie od wielu lat. Zupełnie go nie zauważamy, dlatego, omawiając sprawy uchodźców, imigrantów, poruszę tylko jeden jego aspekt. Aspekt biznesowy.

Islam? Miejsca pracy!

Tym fundamentem są rzeczy najbardziej przyziemne – ekonomia i miejsca pracy. Problemu tego dotknęła niemiecka kanclerz Angela Merkel w czasie konferencji prasowej, mówiąc że Europa potrzebuje imigrantów, żeby zapewnić wzrost gospodarczy i przybysze znajdą tu miejsca pracy. Tych kluczowych słów nie można było znaleźć w przekazach medialnych, a jest to sedno problemu.

Imigranci są potrzebni ze względu na kłopoty demograficzne bogatych państw Zachodu.

Najważniejszym celem jest wzrost PKB, trzeba więc dbać o podstawowe motory – kapitał, jego kumulację, postęp techniczny i ludność, którą traktuje się jako siłę roboczą i konsumentów. Na skutek zmian obyczajowych, upadku instytucji rodziny i zaniku wiary, bogate społeczeństwa nie chcą mieć dzieci, a w biedniejszych regionach Zachodu demografia cierpi przez brak bezpieczeństwa socjalnego i perspektyw życiowych. Pracownicy w bogatych regionach świata stają się dobrem rzadkim, którego podaż nie nadąża za popytem.

Konflikty zbrojne, wojny domowe są czynnikiem wyzwalającym przemieszczanie ludności. Jednak na co dzień imigracja ma charakter ekonomiczny. Uchodźcy polityczni mają w niej mikroskopijny udział, są jednak ważni dla krajów Zachodu, wykazujących w ten sposób swoje przywiązanie do wartości – jak np. wolność człowieka. Nie od dzisiaj wiadomo, że najlepiej robi się interesy pod przykrywką wielkich haseł.

Najcenniejszy zasób świata

Dla Europy – tej bogatej, uprzemysłowionej, ale starzejącej się i niechętnej do wykonywania najprostszych prac – imigracja to żadna nowość, to codzienność od wielu dziesięcioleci. Dawno już przyjęto strategię przyciągania emigrantów z innych krajów, by napędzać gospodarkę tak dynamicznie jak niemiecka czy brytyjska. Niemcy dzisiaj zgłaszają zapotrzebowanie na pół miliona nowych imigrantów rocznie przez wiele lat.

Udział obcokrajowców w gospodarkach silnych znacząco rośnie. Jeśli w latach 80. w Wielkiej Brytanii tylko 7-8% pracowników stanowili urodzeni poza Zjednoczonym Królestwem, to w 2013 r. było to już prawie 15% (4,5 miliona osób).

W 2013 roku nadano obywatelstwa państw europejskich prawie milionowi nowych przybyszów (na ponad 500 milionów mieszkańców Unii). Liderami przyjmowania nowych Europejczyków są kraje bogate: Austria (35 tysięcy), Irlandia (24 tys.), Niemcy (115 tys.), Belgia (35 tys.), Szwecja (50 tys.), Wielka Brytania (207 tys.), Hiszpania (226 tysięcy). Największymi „dawcami” swoich obywateli dla Unii są: Maroko (86 tys.), Indie (48 tys.), Turcja (47 tys.), Kolumbia i Albania (po 42 tysiące). Polska ma niewielki udział w tym napływie – w 2013 roku obywatelstwo innych krajów Unii otrzymało zaledwie 18 tysięcy Polaków.

W krajach europejskich udział urodzonych poza granicami rośnie bardzo szybko. Jeśli złożyć to z udziałem religii islamu w społeczności, to krajobraz europejski jest bardzo różnorodny.

(...)

Wyświetlony 1110 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.