sobota, 10 grudzień 2016 00:27

Pranie mózgu bez przerywania snu

Napisał

Za komuny było prościej. Człowiek rano przeczytał „Trybunę Ludu” i już wiedział, kto dzisiaj jest nasz wróg, a kto przyjaciel. Pranie mózgu szerokich mas było wynalazkiem systemu sowieckiego. Jego zasada, że kłamstwo powtarzane 100 razy staje się prawdą, została później zapożyczona przez ministra propagandy hitlerowskiej, Goebbelsa. Metodę tę Sowieci stosowali wobec swych poddanych w czasie, kiedy nie było jeszcze radia. W miarę upływu czasu, kiedy stało się ono powszechne, ludzie, także partyjni, zaczęli szczególnie w Polsce słuchać BBC i Radia Wolna Europa. Te niezależne ośrodki informacyjne podważyły efektywność sowieckiej propagandy i w konsekwencji wbudowanych w sowiecki system idiotycznych założeń ekonomicznych, zwanych marksizmem-leninizmem. System się rozpadł. Wyrzucono go na śmietnik historii.

Dzisiaj istnieje nowy środek wymiany informacji, zwany Internetem, który stanowi podobne wyzwanie dla światowej „opiniotwórczej” propagandy w postaci gazet i TV, jakie kiedyś, w systemie sowieckim stanowiło BBC i Radio Wolna Europa. Co więcej, Internet jest niezwykle demokratyczny: każdy może z niego korzystać i wymieniać z innymi ludźmi na świecie własne opinie. Takiej możliwości w historii ludzkości jeszcze nie było.

 

Internet jest niezwykle demokratyczny: każdy może z niego korzystać i wymieniać z innymi ludźmi na świecie własne opinie. Takiej możliwości w historii ludzkości jeszcze nie było.

 

A jak nam się żyło w wolnym świecie?

My, emigranci, przyjechaliśmy do tzw. wolnego świata pełni entuzjazmu. Spodziewaliśmy się całkowitej prawdy, bo przecież bezczelne kłamstwa komuny były często powodem naszej emigracji. Przybyliśmy tu do Stanów Zjednoczonych lub Zachodniej Europy pełni nadziei na wolność wypowiedzi i prawdę w środkach masowego przekazu, w TV, radiu i prasie. W miarę upływu czasu, kiedy poznaliśmy język tuziemców, zaczęliśmy dostrzegać konflikt między tym, co się dzieje w otoczeniu, i tym, co widzimy w TV lub gazetach. Wśród wielu z nas ten początkowy entuzjazm do zachodniej demokracji zmalał. Zaczęliśmy się zastanawiać dlaczego jednego dnia 90% samochodów ma naklejone plastykowe wstążeczki, z napisem „We are supporting our troops in Iraq” (Popieramy naszą armię w Iraku), a kilka miesięcy później jak ręką odjął te wstążki zniknęły? Czy ludzie sami zmienili zdanie, czy zdanie pod wpływem wysublimowanego wpływu na ludzką świadomość – bez wiedzy, że są manipulowani. Czy ktoś im powiedział, że to, co było świętą prawdą wczoraj, że Saddam Hussein ma bomby gazowe czy atomowe, dzisiaj już nie jest prawdą? Może się wstydzili, że dali się tak łatwo nabrać na kłamstwo, a może ciągle po cichu wierzą, że prezydent George W. Bush i Dick Cheney mieli rację?

Po bliższym przyjrzeniu się temu, co się dzieje wokół nas, powoli zaczęliśmy rozumieć, że społeczeństwo amerykańskie jest poddawane nowej, bardziej subtelnej niż komunistyczna metodzie propagandy.

W religii katolickiej są dwa rodzaje grzechów. Jeden z nich określany jest jako grzech przez uczynek, a drugi to grzech przez zaniedbanie albo przemilczenie.

Propaganda, która jest oparta na przemilczaniu albo zaniedbaniu, jest powszechnie stosowana przez czołowe „opiniotwórcze” światowe media. Podejrzewam, że metody stosowane w innych krajach, jak np. Chinach czy Rosji, są równie kłamliwe. Natomiast sytuacja w tzw. demokratycznym świecie jest bardziej skomplikowana, trudno się tam przecież doszukać centrum władzy, szczególnie w USA.

Kto tu w USA właściwie rządzi?

Czy w USA rządzi prezydent? Czy generalicja największej armii na świecie, z bazami w 140 krajach? Czy przemysł zbrojeniowy, jedyny, który został w USA po „eksporcie” większości produkcji do Chin? Czy bankierzy, którzy drukują dolary w oparciu o świeże powietrze? Czy media, czyli prasa, radio i TV? Czy klasa zawodowych polityków i biurokratów w setkach rządowych agencji, którzy wydają zarządzenia na własną rękę? Czy tysiące „intelektualistów”, zgrupowanych w różnego rodzaju instytutach do badania demokracji, równości, dyskryminacji lub pokoju na świecie i we wszechświecie? A może oligarchia bankowców, którzy finansują wszystkie inne agencje, łącznie z mediami i wyborami?

Skoncentrujmy się więc na jednym aspekcie, istotnym dla zarządzania albo mydlenia oczu przeciętnego obywatela, niezależnie od tego, kto finansuje i wyznacza cele mediom. Wszystko zaczyna się od prasy i telewizji, których zadaniem jest „wyjaśnianie” obywatelowi, co dzisiaj jest dobre, a co złe. Kto dzisiaj jest naszym wrogiem, a kto przyjacielem. Narzuca się podobieństwo do roli sowieckiej „Prawdy” lub „Trybuny Ludu”.

Poza strategicznymi celami propagandy, stworzono setki, jeśli nie tysiące, pozornych konfliktów, wokół których tworzą się partie niby-walczące.

[...]

Wyświetlony 413 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.