Wydrukuj tę stronę
niedziela, 30 maj 2010 10:37

KORONA ZDOBI KOMUNĘ Demokracja, biurokracja i monarchia w tekstach Kazimierza Staszewskiego

Napisane przez

Jako uczciwy człowiek nie mam się z kim identyfikować, może dlatego przypisuje mi się idee anarchistyczne. Długo się zastanawiałem, co w zamian i już wiem – najlepsza jest monarchia. Przecież to się sprawdzało wszędzie przez stulecia. Komu to przeszkadzało? – Cytat z wywiadu Kazimierza Staszewskiego dla "Gazety Wyborczej".

 

Powiedzieć, że Kazimierz Staszewski to postać kontrowersyjna, to w odczuciu większości banał. Samo bycie kontrowersyjnym jest jednak dalece niejednoznaczne. Z jednej strony kontrowersyjny to znaczy ciekawy, przyciągający. Dla artysty może to być więc zaleta. Z drugiej strony ?kontrowersyjny? kojarzy się często z nierzetelnym, z ekstremizmem odbieranym jako coś złego, w myśl bałamutnej nauki, że prawda zawsze leży gdzieś pośrodku. Współczesny konformista podąża więc za modą i zna wszystkich kontrowersyjnych artystów. Jest otwarty na wszelkie kontrowersje i wszystkie traktuje tak samo. Ta ?otwartość? powoduje, że żadnej nie może przyznać racji. Traktuje więc wszystko z przymrużeniem oka, w efekcie stając się zamkniętym na wszelką głębszą treść.

W ten sposób kontrowersyjny Kazimierz Staszewski musi podzielić los równie kontrowersyjnego Stanisława Mackiewicza, z którym oprócz sympatii do monarchii, łączy go wyjątkowa przypadłość, której Mackiewicz nigdy nie mógł właśnie zrozumieć. Jak to się działo, że był tak chętnie czytany, a tak rzadko się z nim zgadzano... Nie zaprzeczę. Obaj panowie na odpowiednią łatkę sami mocno zapracowali. Nie tylko dlatego, że ich odwaga w wypowiadaniu własnych poglądów przysporzyła im wielu przeciwników, chcących, by za takich uchodzili, ale i głosząc lub robiąc wiele rzeczy z pozoru niespójnych, wykluczających się, właśnie kontrowersyjnych. Na czym ta kontrowersyjność polega, tego jednak nikt nie wie, bo zgodnie z doktryną ?otwartości? nie warto sobie tym zaprzątać głowy. Ja się więc bezcelowo zagłębiam, a dodatkowo twierdzę, że w chaosie przekonań obu panów jest jednak pewna reguła. Mało tego konsekwencja...

Kogo obchodzi 1247 głos w sprawie rozgromienia trupy kabaretowej przez elektryka?
Momentem przełomowym w karierze Kazika był występ na festiwalu w Sopocie w 1992 roku. Po tym występie wytoczono mu proces sądowy, a o jego tekstach wypowiadał się sam prezydent. Sprawcami tego zamieszania były dwa utwory, które tam zaśpiewał: ?100 000 000? i ?Jeszcze Polska...?. Oprócz szokującej formy powodem zażenowania konferansjera, po występie Kazika stały się teksty. W przesławnych ?Stu milionach? Kazik atakował publicznie głowę państwa:
Krzyczy starszy człowiek z tyłu ja mówiłem że tak będzie, toć on zwykły taki człowiek jak z nas każdy na zakładzie, my pomogli mu rękami pomogli mu zwyciężyć widziałeś ty? Ja mówiłem że tak będzie!(...)
 
Wałęsa dawaj moje sto milionów!
W prosty sposób piosenka wyrażała rozczarowanie zmianami zachodzącymi po 1989 roku, a zwłaszcza sposobami, jakimi zdobywa się władzę, i filozofii, jaka w rządzeniu przyświeca. W ?Gazecie Wyborczej?, zapytany przez Piotra Najsztuba, Lech Wałęsa odpowiadał, brnąc w absurdzie dalej:
Czuję się dotknięty brakiem logiki. Ten człowiek, który to śpiewał, mało rozumie, co się dzieje: że chciałem dać, ale nie mogłem, bo przeszkadzali mi, przeszkadzają i będą przeszkadzać ? odpowiedział.
Za utwór ?Jeszcze Polska...? Kazik został podany do sądu. Jeden z posłów ZChN-u dopatrzył się w nim szkalowania polskiego hymnu, choć powinny go bardziej ukłuć, skierowane również do niego, słowa:
Coście skurwysyny uczynili z ta krainą?(...)
Pomieszanie katolika z mafią postkomunistyczną
Początek końca, heheheheheh
I coście skurwysyny uczynili z tą krainą?
 
Starszy człowiek w barze mlecznym je kartofle z ogórkami
Całe życie tyrał w hucie, a do huty dokładali
Cała jego ciężka praca, wszystko było chuja warte
Gdyby leżał całe życie, mniejszą czyniłby on stratę
Sprawa została umorzona, a w przypadku obu piosenek media odwróciły kota ogonem, przywiązując główną wagę do najmniej ważnych aspektów treści utworów. Opinia publiczna zajmowała się pytaniami, czy Kazik obraził czy nie obraził prezydenta, i czy szkalował i pohańbił, czy też nie pohańbił hymnu Polski.
W początkach lat 90. w tekstach Kazika dominowała dosadna, emocjonalna i wręcz wulgarna krytyka panujących porządków. Kazik szokował i zdobywał popularność. Jak sam mówił Piotrowi Najsztubowi we wspomnianym artykule: Poza tym ta piosenka nie obraża Wałęsy. On mówi do tłumów, a ja śpiewam do tłumów.
Mimo iż sam kreował się zawsze na zwykłego śpiewaka, porównując się niejako w tych słowach do Wałęsy, być może zdradzał swoje skrywane aspiracje. Zresztą w niektórych tekstach starał się być kimś w rodzaju ?trybuna ludowego?, głosem ludu. Sam mówił, że piosenka ?100 000 000? powstała po podsłuchaniu rozmowy kilku robotników i to oni są niejako podmiotem lirycznym, jeżeli można tak powiedzieć.
Kontestacja Kazika nie była w owym czasie niczym szczególnym. Wyraźnie dało się to odczuć już w wyborach 1993 roku, które zakończyły się drastycznym zwycięstwem postkomunistów. Nie było to chyba marzeniem Staszewskiego, który zawsze i wszędzie krytykował żałosną alternatywę pomiędzy socjalistami spod znaku Solidarności czy PZPR. W owych czasach Kazik najcieplej wyrażał się o politykach UPR. I nimi jednak dość szybko się rozczarował.

 

Na lewo lewy most, na prawo lewy most...
Mimo swego sceptycyzmu do polityków wszelkiej maści, Kazik nie krył i nie kryje swojego zaangażowania. Kwestie polityczne to ważny aspekt jego twórczości. Prócz tekstów, próbował kilkakrotnie pisywać felietony. Czy to w ?Tylko Rock?, czy w ?Gazecie Wyborczej?, wszędzie prezentował dość jasną doktrynę, według której największym zagrożeniem współczesnego świata jest rozrost biurokracji. Jądrem tego raka ? nowotworu, zła, w porównaniu z którym nasza krajowa biurokracja jest według jego słów niewielkim, niezłośliwym guzkiem ? jest Parlament Europejski. Ciekawe, że podobne myśli potrafił Kazik przemycić w felietonach do ?Wyborczej?, z którą rozstał się w 2005 roku (kiedy przesłał felieton o wyjeździe ?naszych? polityków do Moskwy w 60. rocznicę ?zwycięstwa?). W tekstach rozprawia się z naszą biurokracją ostro. Najpełniej dał wyraz swoim poglądom na płycie Melassa z 2000 roku, choć dużo wcześniej malował równie beznadziejny jej obraz.
Częste u Kazika katastroficzne i pesymistyczne wizje wyrażają się w piosence ?Odrzuć to? z 1995 roku:
Jak daleki jest świat od normalności
Gdy tacy ludzie decydują w ogólności
Zaraz jednak trzeźwo dodaje:
Właściwie to jednak nie jest ich wina
Tylko urzędu i stanowiska
Specjalnymi względami ?cieszą się? w tekstach Kazika urzędnicy ratusza stołecznego. Obraz stagnacji i beznadziejnej miejscowej biurokracji rysuje w sztandarowym utworze z niedawnej płyty ?Czterdziesty pierwszy?:
Wojtek to jest gość, w stołecznym ratuszu
przeżył wszystkie ekipy od PiS-u do Sojuszu
(...)
Na lewo lewy most, na prawo lewy most
A dołem, jakaś lura brudna płynąć usiłuje.
Pełno w tym utworze znanych postaci, z którymi urzędnicy ratusza się bawią i załatwiają interesy. Jest Michnik, z którym Staszek pije wódkę, ktoś inny ma ?intymne stosunki? z Danutą Waniek. Kwaśniewski, którego Wojtek zna jeszcze z Hybryd, oczywiście Piskorski (za jego prezydencji było najlepiej ? żalą się urzędnicy). Bohaterowie piosenki mają układy z policją, władzą, jeżdżą samochodem po pijanemu, robią lewe fuchy i co najważniejsze: najdłużej pracują tam ci najpodlejsi...
O ile utwór ten operuje jeszcze jakimś rodzajem przenośni i aluzji, to na nieco wcześniejszej płycie zespołu ?El Dupa? bezpośredniość i dosadność doprowadzona jest do granic absurdu:
Radni Warszawy to zupełna bandytierka
Mówię, co tu można by zagrabić każdy jeden zerka
Oni ja myślę zachowują się nieładnie
Radny kradnie ? a całe miasto na dnie!
Ulubionym, niezwykle sugestywnym i skutecznym sposobem ośmieszania ?klasy pasożytniczej? jest umiejscawianie jej jako podmiotu lirycznego utworu, oddanie jej głosu. Najbardziej chyba znane z piosenki ?Lewy Czerwcowy?, gdzie Kazik oddaje głos Waldemarowi Pawlakowi i innym architektom ?gabinetowego przełomu?. Z tej piosenki pochodzi jeden z najlepiej znanych cytatów z Kazika: ?Może Pan, panie Waldku?? i ?Panie Waldku, pan się nie boi?.
Opis niezwykle zajmujących i ciekawych rozmyślań premiera naszego rządu, zakończonych radosnym i konstruktywnym pomysłem, znajdujemy w utworze ?Oddalenie?:
Mam koleżankę, którą podnieca(...)
Tylko wtedy gdy używam paleca
Stoję na progu, stoję i myślę
Z palcem czy bez jej się dzisiaj przyśnię
 
Mam w rządzie ministra, który gdy mówię
Pod stołem w spodniach grzebie okrutnie
To często powoduje, że gubię wątek
Z udziałem skarbu państwa przeniosę go do spółek, hej

 

(?)
Andrzej Gniadkowski

Wyświetlony 3014 razy
Andrzej Gniadkowski

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.