niedziela, 30 maj 2010 10:41

Krwawa ciemnota

Napisane przez

Przyznam się otwarcie - jestem niezwykle wybrednym współczesnym widzem, którego trudno usatysfakcjonować. Bynajmniej nie dlatego, że chciałbym, aby każde filmowe dzieło zawsze propagowało wartości indywidualistyczne i stawało w obronie słusznej sprawy. Moje wymagania są zupełnie innej natury i wynikają z życzeń, których spełnienie przez wielu hollywoodzkich reżyserów często graniczy z cudem. Zależy mi bowiem na tym, aby ambitne kino, poruszające aspekty konfliktów dzisiejszego świata było spójne i najzwyczajniej w świecie sensowne. Niestety, Krwawy diament nie spełnia tego podstawowego kryterium, pokazując przy tym niezwykle naiwną i kompletnie pomyloną wizję Afryki w świetle prawa międzynarodowego.

Główny wątek, wokół którego toczy się akcja tego sprawnie zrealizowanego kina sensacyjno-dramatycznego, to handel diamentami, które pochodzą ze stref konfliktu. Reżyser starannie zadbał o szczegółowość tamtejszych realiów ? mamy terrorystyczne bojówki, przypominające komunistyczno-faszystowskie tradycje spartańskie, afrykańskich kacyków zainteresowanych łupieniem obywateli czy wreszcie nowoczesnych kolonialistów ? białych ludzi świata zachodniego, którym zależy na eksploatacji złóż naturalnych Afryki, w tym wypadku diamentów. Wśród tego nasz główny bohater, zaangażowany w przemyt, kliniczny cynik, na którego jednostkowym przykładzie przekonujemy się o przekleństwie tego kontynentu. Ze wszystkich stron mamy do czynienia albo z wrednymi rządami, dezerterami, eks-generałami, lub też hordami lokalnych bandytów, którzy nie mają skrupułów w ciągłym dopuszczaniu się gwałtów i agresji na szarych ludziach, tracących najbardziej na patowym położeniu. Sytuacja wydaje się dokumentnie beznadziejna, a przyszłość Afryki skazana na długie mroczne lata wojen domowych.

Do tego momentu wszystko byłoby pięknie, gdyby nie kompletne niezrozumienie przez twórców filmu faktycznej pozycji De Beers, międzynarodowego kartelu handlującego diamentami.
De Beers działa tutaj w sposób klasyczny ? dba o to, aby zmniejszać podaż na rynku i przez to wywoływać presję na wzrost cen diamentów. Wolny rynek jakoś by próbował zapobiec tej sytuacji poprzez pojawienie się nowej konkurencji. W tym wypadku nie jest to możliwe, ponieważ o handlu diamentami decydują rządy krajów, w których te są wydobywane. Tak więc De Beers podpisuje z poszczególnymi rządami kontrakty, zobowiązując do sprzedaży wartościowych kamyków (bo w końcu właścicielem surowców naturalnych w danym kraju jest rząd; szczególnie dotyczy to krajów Afryki, czy tych ze złożami ropy).
Jasne zatem jest, że w interesie De Beers jest powstrzymywanie jakiegokolwiek przemytu, który stanowi dla nich czarnorynkową konkurencję. Jasne również jest, że wojna jest także nieopłacalna, ponieważ podważa monopol prawny afrykańskich kacyków, którzy mając wyłączność na diamenty, chętnie przyłączają się do kartelowego przedsięwzięcia.

 

(?)
Lumeriusz

Wyświetlony 2545 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.