wtorek, 01 czerwiec 2010 15:12

W Delcie Rzeki Perłowej

Napisał

Wykorzystując w drodze do Nowej Zelandii sześciodniowy stopover w Hongkongu, byłem zdecydowany odwiedzić również prawdziwe Chiny, rządzone ciągle jeszcze przez komunistów, ale z gospodarką dawno przekierowaną na wolnorynkowe tory, gdzie wzrost gospodarczy sięga niebotycznych jak na Europę poziomów - 11% rocznie. W 11-milionowym Shenzhen, gdzie ustanowiono specjalną strefę ekonomiczną, wskaźniki są jeszcze bardziej imponujące: między 1980 a 2001 rokiem średni wzrost PKB tego miasta wyniósł 29,5%, a przeciętny roczny wzrost produkcji przemysłowej - aż 45,5%! Na rejon Delty Rzeki Perłowej, stanowiącej 0,4% powierzchni Chin, przypada około 30% całego handlu zagranicznego tego kraju i takiż procent zagranicznych inwestycji.

 

384-metrowy drapacz chmur

Z mojego hotelu ?Mirador Mansion? w Kowloon w Hongkongu, prowadzonym przez Chińczyka, który kilkanaście lat temu wyemigrował z Pekinu, przeszedłem na stację pociągu KCR o egzotycznej nazwie Tsim Sha Tsui. Tam wsiadłem do supernowoczesnego pociągu, przypominającego metro, którym pojechałem do Lo Wu w Shenzhen. Wśród pasażerów niewielu było turystów, a głównie biznesmeni z Hongkongu i mieszkańcy Chin pracujący w byłej kolonii angielskiej. W środku wagonów włączone były monitory plazmowe, na których prezentowano chińskie reklamy. Z kolei zza szyb można było podziwiać całkiem inny Hongkong, niż ten w centrum biznesowym: spokojne osiedla ludzkie, niska zabudowa, dużo zieleni. Podróż trwała około 50 minut. Z peronu pasażerowie bezpośrednio wchodzą na przejście graniczne i do odprawy paszportowej. W obawie przed ptasią grypą każdemu jest automatycznie mierzona specjalnymi czujnikami temperatura ciała. Kontrola przebiega sprawnie ? tłum ludzi, którzy wyszli z pociągu, szybko przechodzi na drugą stronę granicy. A stamtąd bezpośrednio do olbrzymiego centrum handlowego. Na pięciu poziomach połączonych nowoczesnymi windami i ruchomymi schodami mieści się kilka tysięcy sklepów i stoisk. Można tam kupić dosłownie wszystko: od elektroniki poprzez ubrania, buty, zegarki i biżuterię do chińskich pamiątek. Na jednym z poziomów sprzedaje się wyłącznie telefony komórkowe. Ale zanim wejdzie się do sklepów, najpierw konieczna jest wymiana pieniędzy. Amerykańskie dolary można wymienić na chińskie juany w państwowym Chińskim Banku Budowlanym. Niestety, konieczne jest stanie w długiej kolejce. Kiedy podszedłem do okienka, urzędniczka spytała się, ile chcę wymienić dolarów, po czym podsunęła mi jakiś całostronicowy druk bankowy w języku kantońskim, który właśnie wypełniła chińskimi robaczkami!
? Czy nie ma pani wersji angielskiej? ? spytałem po angielsku.
Kobieta zaczęła gdzieś szperać, po czym odparła:
? Niestety, nie mam druku po angielsku, tylko po kantońsku. Podpisuje pan?
? A jeśli nie podpiszę? ? pytam.
? To nie wymienię panu pieniędzy.
? A co tu jest napisane?
? Deklaracja wymiany walut ? powiedziała obojętnie.
Nie miałem wyjścia. Musiałem podpisać. Pani w okienku wymieniła mi kwotę, jaką chciałem, podbiła kilka pieczątek i podała mi kopię podpisanego przeze mnie druku bankowego. Ruszyłem na zakupy. Postanowiłem nabyć trochę pamiątek z Chin: drewniane pałeczki, kolorowe wachlarze z namalowanymi chińskimi motywami i kilka bawełnianych bluzeczek oraz trochę innych drobiazgów. Przy okazji zrobiłem kilkanaście zdjęć młodym Chinkom, które były ekspedientkami w tych sklepach. Następnie znalazłem stoiska z elektroniką. W szczególności zainteresowały mnie malutkie 8 GB flash diski firmy Sony z wejściem USB, których setki walały się po małych stoiskach. Sprzedawca podłączył je do komputera i we właściwościach można było rzeczywiście zobaczyć, że mają 7,99 GB pamięci. Po krótkich negocjacjach ustaliłem ze sprzedawcą cenę na w przeliczeniu 60 zł za sztukę. Kupiłem również 4 GB kartę pamięci do mojego aparatu cyfrowego. Niestety, już w kawiarence internetowej w Hongkongu okazało się, że są to podróbki. Na flash diskach można zapisać pliki, ale po odłączeniu ich od komputera i po ponownym podłączeniu plików nie da się już otworzyć. Z kolei na rzekomej 4 GB karcie pamięci można zapisać zdjęcia o wadze zaledwie 32 MB! Później dowiedziałem się, że są to podróbki produkowane w Shenzhen specjalnie dla turystów, które mają wbudowany program oszukujący system w ten sposób, że wykazuje on o wiele większą pamięć niż w jest rzeczywistości!
Po dokonaniu tych zakupów zjadłem lunch w chińskim barze szybkiej obsługi i poszedłem zwiedzić miasto. Pierwszym szokiem była ogromna wolna przestrzeń ? olbrzymie place i budynki, elewacje których pozasłaniano wielkimi reklamami. Poruszałem się chodnikami biegnącymi wzdłuż szerokich cztero-, sześciopasmowych ulic, po których śmigały głównie japońskie i koreańskie samochody osobowe. Wspominając stereotypy na temat Państwa Środka, nigdzie nie zauważyłem, aby ktoś jeździł na rowerze! Shenzhen to ciągle olbrzymi plac budowy. Wszędzie stały niesamowicie wysokie dźwigi budowlane. W końcu natknąłem się na wieżowiec Shun Hing Square ? najwyższy zbudowany ze stali budynek w Chinach, czwarty najwyższy w tym kraju i ósmy na świecie. Jego budowa, która trwała jedynie trzy lata, została ukończona w 1996 roku. Drapacz chmur ma 384 metry wysokości i 273,3 tys. m2 powierzchni biurowej. Superszybką, klimatyzowaną windą wjechałem na poziom widokowy Meridian View Centre, znajdujący się na ostatnim, 69. piętrze. Poprzez przeszklone wnętrze można podziwiać inne wieżowce i nowoczesne rozwiązania komunikacyjne w szybko rozwijającym się Shenzhen. Na horyzoncie, za rzeką, widać było pola ryżowe. W całym mieście znajduje się 15 drapaczy chmur mających powyżej 200 metrów wysokości i kolejnych sześć takich wieżowców jest w trakcie budowy. W Shenzhen oddano do użytku w 2004 roku wybudowane w ekspresowym tempie dwie linie metra, a kolejne trzy są w budowie. Należy nadmienić, że jeszcze niecałe 30 lat temu na terenie dzisiejszego Shenzhen istniało kilka małych wiosek rybackich!
Postanowiłem dostać się do Splendid China. Wróciłem w okolice centrum handlowego przy granicy, ponieważ tam znajdował się główny dworzec autobusowy. Zacząłem wypytywać przechodniów i pasażerów, którym autobusem powinienem jechać. Niestety, nikt nie znał angielskiego. Kiedy zagadnąłem dwóch milicjantów, to na dźwięk obcego języka zaczęli się śmiać, wymachiwać rękami i uciekać! W końcu udało mi się porozumieć z jakąś studentką, która znała podstawowe wyrazy w języku Szekspira. Okazało się, że jedzie w tym samym kierunku, co ja. Wsiedliśmy więc do autobusu o numerze 101. Bilet sprzedała mi konduktorka w zielonym służbowym mundurze. Podróż trwała około godziny. Po drodze autobus mijał dziesiątki kilkudziesięciopiętrowych, olbrzymich, nowoczesnych biurowców. Po dotarciu na miejsce podziękowałem studentce za pomoc i ruszyłem do Splendid China i China Folk Culture Villages. Są to dwa wielkie parki, wybudowane obok siebie, gdzie można spacerować cały dzień. W Splendid China znajdują się miniatury wszystkich najważniejszych chińskich zabytków, w tym m.in. mur chiński, pałac cesarski w Pekinie, klasztor Shaolin, świątynia w Lhasie, jurty na stepach Mongolii Wewnętrznej, formacje skalne Guilin i inne. Natomiast China Folk Culture Villages to park, w którym przedstawione są chińskie tradycje, historia i kultura. Znajdują się tam tradycyjne domy z różnych rejonów kraju i okresów historycznych, budynki kultu religijnego, można zobaczyć przedstawienia muzyczno-taneczne różnych plemion żyjących na obszarze Chin czy też ich tradycyjne zajęcia i wyroby ludowe. Ja na obejrzenie całego kompleksu obu parków miałem zaledwie dwie godziny.
Kiedy zmęczony po całym dniu pełnym przygód wróciłem do Hongkongu, na dworze było już ciemno. Aby zregenerować siły, szybko położyłem się spać, bo kolejnego dnia planowałem odwiedzić drugie olbrzymie, a na dodatek bardzo stare, chińskie miasto Guangzhou, czyli dawny Kanton, liczący ponad dwa tysiące dwieście lat.

 

(?)
Tomasz Cukiernik

Wyświetlony 3897 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.