sobota, 31 lipiec 2010 11:43

Jak reformować państwo?

Napisał

14 lipca br. mija 22. rocznica wyborów parlamentarnych w Nowej Zelandii, które wyłoniły reformatorski rząd z Davidem Lange na czele i Rogerem Douglasem w roli ministra finansów. Nowe władze przekierowały przeregulowaną i zdychającą gospodarkę na wolnorynkowe tory, które uratowały kraj od bankructwa i socjalistycznego marazmu. Rozmowa z Rogerem Kerrem, dyrektorem wykonawczym nowozelandzkiego wolnorynkowego think tanku New Zealand Business Roundtable, przeprowadzona przez Tomasza Cukiernika 9 marca 2006 roku w Wellington, na temat reform w Nowej Zelandii rozpoczętych w 1984 roku.

Czy był Pan kiedykolwiek w Polsce?
? Nie, ale byłem w Czechosłowacji, na Węgrzech i we Wschodnich Niemczech.

Na pewno słyszał Pan o wolnorynkowych reformach przeprowadzonych w Polsce, które rozpoczęto w 1989 roku, pięć lat później niż w Nowej Zelandii. Reformy trwały 3-4 lata, zderegulowano gospodarkę, usunięto wiele obostrzeń biurokratycznych, rozpoczęto prywatyzację, jednak później spowolniono reformy. Wtedy Polska zdecydowała się na wdrażanie prawa Unii Europejskiej, wiele regulacji musiała wprowadzić na nowo, nowe cła, podwyższyć podatki. W 1989 roku tylko 8 branż gospodarczych potrzebowało specjalnych zezwoleń, teraz ponad 200.
? To bardzo interesujące. Nie śledziłem dokładnie procesu reform w Polsce, ale znam dwóch polskich ekonomistów: Jana Winieckiego, członka Mont Pelerin Society, z którym rozmawiałem podczas konferencji w USA, i Leszka Balcerowicza. Wiem, że są w Polsce wpływowe osoby, które myślą w sposób wolnorynkowy. I zdaję sobie sprawę, że jest wiele napięć między krajami Europy Środkowej a Unią Europejską. Należy zwrócić uwagę, że Polska jest najważniejsza w tym regionie, ponieważ jest największym krajem.

Czy Nowa Zelandia była kiedykolwiek państwem minimum?
? Tak, w XIX wieku. Wydatki rządowe wynosiły mniej niż 10% PKB. To była bardzo wolna, otwarta i mobilna gospodarka. Był okres, że Nowa Zelandia miała najwyższy produkt krajowy na mieszkańca na świecie. XX wiek to ciągłe zjeżdżanie w dół: rozrastanie się państwa opiekuńczego, regulacje rynku pracy i wzrastający protekcjonizm.

Czyli w XX wieku w Nowej Zelandii nigdy nie było państwa minimum?
? Nie.

Nawet po wprowadzeniu wolnorynkowych reform?
Może sprecyzujmy, co mamy na myśli, mówiąc o państwie minimum. Według mnie, zadaniem państwa jest dostarczanie koniecznych dóbr publicznych, zapewnienie rządów prawa, a także utrzymywanie właściwej polityki monetarnej. Biorąc to pod uwagę, mamy teraz duże państwo, które, wliczając w to samorządy lokalne, wydaje 40% PKB. Mamy dużą liczbę regulacji. Mimo że rządy po 1984 roku zderegulowały dużą część gospodarki, nie zrobiły tego w całej gospodarce. W ciągu ostatnich 5-10 lat jesteśmy świadkami nawet wzrostu regulacji [od 1999 roku w Nowej Zelandii rządzi lewicowa Partia Pracy].

Jak to się stało, że lewicowa Partia Pracy wprowadziła tak radykalne reformy wolnorynkowe, zaczynając w 1984 roku?
? Było kilka powodów. Po pierwsze, stało się jasne, że prowadzona dotychczas polityka nie zdała egzaminu. Po drugie, w 1984 roku byliśmy w stanie głębokiego kryzysu gospodarczego. Po trzecie, byliśmy pod wpływem międzynarodowym. Kraje OECD [Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju] domagały się prowadzenia właściwej polityki fiskalnej i programów dostosowawczych, ponieważ Nowa Zelandia na tle innych krajów OECD wyglądała bardzo słabo. Po czwarte, było wielu doradców ekonomicznych w ministerstwie skarbu i w banku centralnym, którzy bardzo silnie opowiadali się za szybką liberalizacją. Ja wtedy pracowałem w ministerstwie skarbu.

Czy pamięta Pan, jakie hasła głosiła Partia Pracy w wyborach 1984 roku? Czy mieli program wolnorynkowy?
? Myślę, że można powiedzieć, że ponieważ mieliśmy w tamtych czasach tak opresyjny system, stało się jasne, iż zmiana jest konieczna. Jednak przed wyborami nie sygnalizowali ani zakresu zmian, ani programu, który potem wprowadzali. Myślę, że do końca sami nie wiedzieli o wszystkich rzeczach, które powinny zostać zrealizowane, i zorientowali się w sytuacji dopiero po objęciu urzędów. Ale bardzo ważne jest, że w następnych wyborach, w 1987 roku, zostali wybrani powtórnie, powiększając nawet stan posiadania [mandatów]. W walce wyborczej głosili hasła dokończenia reform i kraj był przygotowany na to, by poprzeć to, co zostało zrobione.

Czy związki zawodowe sprzeciwiały się reformom i organizowały protesty, strajki?
? Związki zawodowe były przeciwko większości zmian. Jednak wspierały rząd, który był rządem Partii Pracy, a w Nowej Zelandii mówi się, że Partia Pracy to polityczne skrzydło ruchu związkowego. Nowa Zelandia musiała usunąć zamrożenie płac i wrócić do negocjowania umów zbiorowych. Związki naciskały na znaczne zwiększenie płac, w końcu je uzyskały, co było wielkim niepowodzeniem programu reform. Rządowi nie udało się wprowadzić żadnych istotnych zmian odnośnie do regulacji rynku pracy. To była największa słabość całego programu reform w latach 80. Dopiero w 1991 roku, wraz z uchwaleniem Employment Contract Act, uwolniono rynek pracy. Tak, było w latach 80. całkiem dużo sporów i trochę strajków w branży przemysłowej, co cechowało tamten typ systemu regulującego rynek pracy. Dopiero po uwolnieniu rynku pracy w 1991 roku liczba strajków gwałtownie zaczęła spadać i teraz jest na bardzo niskim poziomie.

Jakie różnice może Pan wskazać między ministrami finansów Rogerem Douglasem [1984-88] a Ruth Richardson [1990-93]?
? Ruth Richardson koncentrowała się na kwestiach, z którymi laburzystowki rząd nie umiał sobie dobrze poradzić: rynek pracy, kontrola wydatków rządowych oraz kwestie państw opiekuńczego. Ruth Richardson uzyskała dużo większy postęp w tych kwestiach.

Porozmawiajmy teraz o polityce rolnej, która w Nowej Zelandii funkcjonuje bez dotacji, w przeciwieństwie do Unii Europejskiej, gdzie dotacje do rolnictwa są bardzo wysokie. Nowa Zelandia zlikwidowała dotacje do rolnictwa i mimo to eksport produktów rolnych się zwiększył. Czy może Pan potwierdzić, że wolny rynek w rolnictwie, zderegulowany, bez dotacji, bez importowych ceł ochronnych jest dobry zarówno dla rolników, jak i dla konsumentów?
? Tak i tak. Nowozelandzkie rolnictwo zawsze było zorientowane na eksport, więc farmerzy byli bardziej konkurencyjni międzynarodowo, nie mieli wysokich kosztów, wspieranych przez taryfy, inflacja była niska, więc nie tracili konkurencyjności. Jednakże sektor ten tracił konkurencyjność w latach 60. i 70. i rządy stopniowo wprowadzały coraz więcej dotacji, tak jak pan powiedział. Nie aż tak dużo, jak w Europie, ale całkiem znaczne. W 1984 roku zlikwidowano dotacje, nie w ciągu jednej nocy, ale i tak całkiem szybko. Spodziewano się strat w sektorze, jednak nie było aż tak źle i ucierpiało niewielu farmerów. W rzeczywistości kilkuset, podczas gdy wszystkich było około 40-50 tysięcy. Każdy w tym sektorze powie, że te kroki były bardzo korzystne dla rolnictwa. Od tamtego czasu wzrost produktywności w rolnictwie wynosił średnio 4% rocznie. I trudno byłoby znaleźć kogokolwiek w sektorze rolnym, kto chciałby powrotu systemu dotacji. Większa produktywność rolnictwa spowodowała wzrost wartości ziemi. Rolnictwo jest bardzo ważnym sektorem w Nowej Zelandii. Nie jest duże, około 5% gospodarki, ale daje połowę przychodów z eksportu.

W takim razie, dlaczego liczba owiec, które są tradycyjnym zwierzęciem hodowlanym, zmniejszyła się po cofnięciu dotacji? W 1985 roku było ich 68 mln, a w 2004 roku ? 39 mln.
? Po pierwsze, liczba owiec była rozdymana właśnie przez dotacje. Po drugie, zmiany użytkowania ziemi faworyzowały inny rodzaj aktywności, szczególnie hodowlę jeleniowatych. Po trzecie, wydajność hodowli owiec bardzo wzrosła i wzrost produkcji mięsa owczego jest nieporównywalny ze wzrostami w innych dziedzinach.

Całkowity eksport Nowej Zelandii wzrósł z 8,3 mld NZD w 1984 roku do 31,1 mld NZD w 2002 roku, czyli wzrost wyniósł prawie 370%. Co było przyczyną takiego wzrostu? Czy może Pan potwierdzić, że wolny handel jest dobry dla kraju?
? Oczywiście, ponieważ, jak pan wie, ochrona rynku w postaci ceł importowych to rodzaj podatku nałożonego na krajowy sektor eksportowy, ponieważ zwiększa koszty i powoduje, że produkty eksportowe są mniej konkurencyjne na rynku międzynarodowym. Usunięcie ceł i dotacji oraz upłynnienie kursu walutowego pomaga nowozelandzkim produktom utrzymać konkurencyjność na światowym rynku. Historia nowozelandzkich reform to niesamowity postęp, co nie oznacza, że nie mogło być jeszcze lepiej. Jesteśmy sfrustrowani, że przez ostatnie 10 lat, czy nawet więcej, nie kontynuowano agresywnego programu reform. Więc produktywność, wydajność i eksport mogłyby być jeszcze lepsze.

Chciałem teraz zapytać o prawo antyzwiązkowe, wprowadzone w 1991 roku. Jakie skutki na rynek pracy wywarło to prawo?
? Ja bym powiedział, że to nie było prawo antyzwiązkowe. Nie mieliśmy problemów ze związkami zawodowymi i ze zbiorowymi negocjacjami. Jedyne, na co nalegaliśmy, to to, aby nie mieli oni żadnych specjalnych przywilejów. Robotnicy sami powinni decydować, czy chcą mieć indywidualne umowy o pracę.

Czyli wcześniej związki zawodowe miały przywileje.
? Miały.
(?)
rozmawiał
Tomasz Cukiernik
Wyświetlony 4858 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.