czwartek, 03 czerwiec 2010 23:56

Nowy rodowód Unii Europejskiej

Napisane przez
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Nie chodzi oczywiście o żaden nowy rodowód, tylko na nowo odkryty.  I to przez przypadek., na skutek kontrowersji dotyczącej brytyjskiego filmowego spotu reklamowego, którego dobry gust poddało w wątpliwość wielu. Kontrowersje pojawiły się, pomimo że przy spocie pracował cały szereg szacownych osobistości, od  posłów zaczynając,  a na komikach i artystach takich jak Bob Geldoff kończąc. Być może właśnie dlatego.

Ale po kolei: Organa UE oznajmiły niedawno, ze łożą olbrzymie sumy na ?właściwą? propagandę i tłumaczenie plusów Unii Europejskiej, wliczając w to stosowność i korzyści płynące z ujednoliconej waluty europejskiej. Duża część tych wydatków ma być przeznaczona na propagację euro w krajach członkowskich, które dotąd bronią się przed przyjęciem waluty europejskiej. Brytyjska kampania antyeurowska z tego powodu przyspieszyła, by wyprzedzić proeurowską kampanię, i przekazała do kin reklamę trwającą dziewięćdziesiąt sekund, która zawiera m.in. trzy sekundowy skecz, w którym znany komik przebrany za Hitlera ponosi prawą rękę i mówi: ?Ein Volk, ein Reich, ein Euro".

Tak jak kiedyś Salman Rushdie o mało nie zginął z powodu trzydziestu stron w powieści liczącej pięćset stron, tak i teraz trzy sekundy ze spotu trwającego dziewięćdziesiąt sekund spowodowały oburzenie najróżniejszych szacownych organizacji (od tych proeuropejskich i politycznie postępowych aż po antyfaszystowskie i żydowskie). I podobnie jak w przypadku ?heretyckiego? fragmentu w powieści Rushdiego, której nikt właściwie nie czytał, tak i z powodu hitlerowskiego skeczu nikt nie zwrócił uwagi na ważne słowa wielu znaczących osobistości występujących w reklamie. Ataki na spot opierały się na twierdzeniach o braku poczucia dobrego gustu oraz na oskarżeniach. iż obrażono ofiary nazizmu. Urzędy europejskie w Brukseli wnet orzekły, że nie tylko ta reklama, ale nawet cała kampania przeciwko euro jest ksenofobiczna.
Biurokracja brukselska używa określenia ksenofob podobnie jak komuniści wyrażenia reakcjonista, czyli niczym obelgę. Ponieważ UE właśnie uchwaliła ustawę, która określa ksenofobię jako przestępstwo karane pozbawieniem wolności, wiemy już teraz, że ksenofobią jest m.in. opowiedzenie się przeciwko euro. ?Kto nie idzie z euro, idzie przeciwko nam? ? można parafrazować w duchu karykatury Hitlera z naszego spotu reklamowego.
Nie można wykluczyć, iż autorzy spotu po rozważnym przemyśleniu sprawy wytną te trzy hitlerowskie sekundy i ktoś wreszcie zauważy, czego ten spot dotyczy. Jednakże skecze hitlerowskie ? wliczając w to i te niegustowne ? zapuściły w brytyjskiej tradycji komediowej głębokie korzenie i tak łatwo z powodu poprawności politycznej i europostępowości nikt ich nie wyruguje. O tym, że pokazywanie Hitlera w związku z walutą europejską nie jest aż taką bzdurą, jak się wydaje na pierwszy rzut oka, przypomniał nam jeden z czołowych historyków brytyjskich Andrew Roberts.
Wygrzebał on bowiem w archiwum British Library niemieckie fachowe opracowanie, wydane w Berlinie w 1942 roku pod nazwą Europäische Wirtschaftsgesellschaft. Znaczy to: ?Europejska Wspólnota Gospodarcza? i jest to naprawdę ciekawa lektura. Jest to bowiem spis propozycji czołowych ekonomistów nazistowskich zajmujących się hitlerowską wizją ?nowego ładu europejskiego?. Ich ?wspólne projekty transeuropejskie? oraz frazeologia niezwykle przypominają obecny system Unii Europejskiej ? aż ciarki przechodzą po plecach.
?Unia celna gospodarek europejskich? miała, zdaniem profesora Heinricha Hunkiego z Instytutu Gospodarki Niemieckiej, stworzyć ?nowe organiczne stowarzyszenie, które zastąpi ekonomiczne zacofanie poszczególnych państw?. Wprowadzeniu tego miała pomagać nie tylko niemiecka wojskowa i ekonomiczna potęga, ale także ?poznawanie nowego świata idei europejskich? i ?wspólnych fundamentów kulturowych?.
Dokument ?Charakter ekonomiczny nowej Europy? autorstwa ministra gospodarki Rzeszy, Waltera Funka   zawiera propozycje, jak wprowadzić: ogólnokontynentalną kooperację europejską?, ?transakcje rozliczeniowe w walucie europejskiej? oraz w jaki sposób ?zabezpieczyć europejski rynek ekonomiczny?.
Inni specjaliści proponowali ?harmonizację organizacji zatrudnienia?, ?nową Europę i jej wspólne elementy?, ?skutki polityki społecznej?, ?europejski ład rolniczy i ekonomiczny?, który ma swoją prawie doskonałą kopię w obecnej wspólnej polityce rolnej UE, ale także do szczegółów opracowane posunięcia zmierzające do ?ochrony monokultur narodowych? i obrony rynku europejskiego przed konkurencją zewnętrzną.
Nazistowski europejski system ekonomiczny miał, oczywiście, służyć niemieckim interesom, ale żeby to wyglądało choć troszkę ?europejsko?, w 1943 roku zaproszono Francuzów. Hitler upoważnił Speera, by nawiązał rozmowy z francuskim (Vichy) ministrem produkcji Jeanem Bichelonnem. Chodziło tu także o ratowanie francuskiego przemysłu, wysysanego potężnie przez Niemcy. Na skutek protestów pracowników francuskich przemysł znalazł się na krawędzi bankructwa. Speer wpadł więc na pomysł, że przemysł francuski lepiej będzie służył Rzeszy, jeżeli będzie się uważał za partnera Rzeszy, dzięki czemu będzie produkował więcej, a także będzie odprowadzał większe podatki.
?Gdy z Bichelonem igraliśmy z ideą Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, uważaliśmy to za utopię?, przyznał Speer w wywiadzie opublikowanym pod koniec jego życia. ?Ale to aż taką utopią nie było, prawda??, dodał.
Wiele nie zdążyli zrobić: w chwili, kiedy sobie tak snuli plany, powoli odwracał się front pod Stalingradem i rok później doszło do inwazji Sojuszników we Włoszech i Normandii. Lecz gdybyśmy zapragnęli to udramatyzować, to nasuwa się klika wręcz detektywistycznych pytań:
Gdy po wojnie Francja z Niemcami tworzyły podwaliny Unii Europejskiej, to czy ich eksperci wymyślali wszystko od początku i tylko przez przypadek wyszło tak, że podobieństwo jest uderzające? A może skopiowali któryś z planów ekonomistów Hitlera? Czy dokładna analiza życiorysów powojennych ekspertów unifikacji europejskiej nie wykryłaby przypadkiem kilku uczniów i asystentów Speera, Hunkiego czy Funka? Czy nie jest tak, że spuścizna Hitlera wycisnęła na powojennej Europie o wiele głębsze piętno, niż przypuszczali jego pogromcy?
Tu już wybiegamy do krainy fantastycznych hororów. I wyglądałoby na to, że podejrzewamy każdego abstynenta i wegetarianina o nazizm, bo Hitler był też abstynentem i jaroszem. Niemniej musicie państwo przyznać, że jako czyste ćwiczenie intelektualne teorii zakulisowych spisków był to przedni przykład.
 
(Benjamin Kuras, AAAWebpages 28.9.2002
tłum. V.P.
 
Benjamin Kuras ? urodzony 4.4.1944 na Morawach, pracował w Czechosłowackim radiu, w 1968 r. emigrował do Wielkiej Brytanii. Od 1969 r. redaktorem BBC. Autor 15 sztuk radiowych, teatralnych, wystawianych w sześciu krajach. Od 1990 r. Benjamin Kuras regularnie pisze do czeskich gazet i czasopism (w tym do wysokonakładowej MF Dnes). W Pradze wydano książki Czechs and Balances, Èeąi na vlásku, Business je bzynzs, Anglie je na houy, Jak pøežít padouchy, Nebýt Golema, As Golems Go, Je na Marxu život? i inne.
Wyświetlony 2865 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.