piątek, 04 czerwiec 2010 00:08

Nie będziemy członkami drugiej kategorii - będziemy dopiero w trzecim szeregu

Napisane przez
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Proszę mi pozwolić, bym w krótkich spostrzeżeniach wyjaśnił stanowisko eurosceptyczne tak odrębne od eurooptymizmu G.Verheugena wyrażonego w gazecie MF Dnes z dnia 24.1.2003 r. Verheugen mówi tam m.in.: "Poszerzenie to gra, w której można tylko wygrać. Plusy jednoznacznie przewyższają możliwe minusy, na które od czasu do czasu zwracają uwagę eurosceptycy".

Podejście to pokazuje pomyłkę Verheugena dotycząca polityki jako takiej. Polityka to zawsze gra o zerowym bilansie, jest to gra "coś za coś" i spodziewać się po polityce czegoś innego to po prostu naiwność. Jako dowód może posłużyć niesmaczne wykłócanie się o dotacje w Kopenhadze pod koniec 2000 roku. Jeżeli polityka i poszerzenie to gra, w której można tylko wygrać, to dlaczego nasi rolnicy otrzymali tylko 25 proc. dotacji w stosunku do dopłat pozostałych rolników w UE? Jeżeli pozbędziemy się tej naiwności w spojrzeniu na politykę (wobec tego także na poszerzenie jako akt polityczny), to trzeba zapytać: Co wymieniamy i za co?
Oto moja podstawowa teza: wymieniamy naszą możliwość wyboru politycznego za 26 miliardów, które otrzymamy w następnych trzech latach. Wymieniamy możliwość gospodarki liberalnej na kontynentalny europejski etatyzm. Tu argument Verheugena, iż "rzeczywiste ekonomiczne korzyści przystąpienia do UE... polegają raczej na wykorzystaniu pełnego potencjału olbrzymiego rynku wewnętrznego Unii" można obalić po prostu w ten sposób, że popatrzymy na to, jak powodzi się temu rynkowi w dłuższej perspektywie.
Patrząc na dzisiejsza strefę EU poprzez wzrost PKB, zauważymy, że w latach 1951-60 wynosił on prawie 6 proc., w latach 1971-80 około 3 proc., w latach 1991-2000 2 proc., a w latach 2001-2002 tylko trochę powyżej 1 proc. Widać więc stagnację wzrostu PKB i jego spadek. W przeciwieństwie do innych obywateli mam tę przewagę, że jedną nogą już jestem w Unii. Moja żona pochodzi ze wschodniej części RFN, z byłej NRD. To, co zobaczyłem, wystarczyło, bym otrzeźwiał. Prawie 30 proc. bezrobocie (wyjątek stanowi Saksonia), ludzie pozbawieni jakiejkolwiek nadziei znalezienia pracy, młodzi migrujący poza landy byłej NRD i euro, na które mówią TEURO, czyli drożyzna. Ludzie wysyłający kanclerzowi federalnemu ostatnią koszulę, gdyż taka jest ich reakcja na ciągle podnoszenie podatków. Kpina z przedwyborczych obietnic SPD. Nigdzie po przyłączeniu NRD nie widziałem tego proklamowanego cudu gospodarczego, lecz jedynie dotacje państwowe do przez nikogo nie zajętych stref gospodarczych. Zapewnienia Verheugena, że "...już sama perspektywa członkostwa w UE przyniosła krajowi niespotykane inwestycje zagraniczne..." to tylko życzenie. Przekonaliśmy się o tym np. w Brnie dzięki firmie Flextronix, która dzięki różnym zachętom państwa szybko rozwinęła swą sieć, by równie szybko odejść, gdy tylko koszty siły roboczej wzrosły. A te właśnie po wejściu do UE wzrosną.
Jest jednakże coś gorszego - za 26 miliardów pozbędziemy się suwerenności politycznej i możliwości prawdziwej polityki wewnętrznej. Verheugen pisze: "Republika Czeska będzie odgrywała pełnowartościową rolę we wszystkich instytucjach europejskich i obywatele Czech będą mogli brać udział w wyborach do Parlamentu Europejskiego...". Można by dyskutować o znaczeniu wyrazu "pełnowartościowy", ale zgodzimy się zapewne co do tego, że wybór 3 proc. posłów do Parlamentu Europejskiego nie odpowiada sensowi tego wyrazu. Po prostu zamienimy 100 proc. władzy na 3 proc. wpływu. Jeżeli to jest "pełnowartościowa" wymiana, to niech każdy sam rozważy.
Ale nasze ewentualne wejście do UE ma już dziś swe konkretne związki z polityką zagraniczną. W tym samym wydaniu gazety MF Dnes, o stronę dalej, o prawdziwej UE dowiemy się o wiele więcej. Dziennikarz Michal Mocek w swej analizie pisze o wzajemnym stosunku Francji i RFN. "...Od lat 50 w coraz większym stopniu rozwój na zachodzie Europy określają dwaj 'dziedziczni wrogowie'. Najpierw ich władza była widoczna tylko w Europie. Teraz już przenosi się do bram Bagdadu i Waszyngtonu...". Mocarstwa kontynentalne znów zdecydowały o włączeniu się w światowe wydarzenia i UE jest tym właściwym instrumentem. W końcu przyznaje to też Verheugen, który pisze, że współpracując ze sobą państwa UE będą odgrywały większą rolę niż pojedynczo. Ktoś musi jednak określać, co to jest to współdziałanie. Wracając do Mocka - pisze on o francusko-niemieckim napędzie integracji europejskiej, który ma obecnie nowy cel w ramach współpracy, a jest nim "okiełznanie Europy Środkowej...". Eurosceptyk użyłby słowa opanować Europę Środkową. Wydaje się więc, że od czasów Palackiego niewiele się zmieniło - on trzymał się Austrii w obawie przede Rosją i Prusami, a my powinniśmy się trzymać USA w obawie przed Rosją i UE. Albowiem francusko-niemiecki napęd zmian instytucjonalnych w UE już działa, a trybami nie kręcimy, bynajmniej my, ze swoimi 3 procentami potencjalnego wpływu.
O tym, że czas wyboru pomiędzy USA i UE nadchodzi, świadczy artykuł Mocka w kolejnym wydaniu gazety. Pisze tam o francusko-niemieckich poczynaniach w związku z Irakiem. "Zderzenie z USA wystawia Europę Środkową na silną presję. Tutejsze państwa są stawiane pod pręgierzem, niczym "wasale USA", i brak zaufania wobec nich ze strony części UE wzmaga się. Może to przekreślić ich dążenie do szybkiego uzyskania wpływu na decyzje unijne". Przez tę niezadowoloną część trzeba rozumieć zapewne Francję i Niemcy. W końcu dlatego chcą nas okiełznać, by za następnym razem już naszych sympatii do USA nie można było już okazać. Myślę, iż spełnia się koszmar, że nadchodzi czas, kiedy to nie z własnej woli będziemy stawać przeciwko Anglosasom i ich głównemu mocarstwu - USA, przeciwko temu krajowi, w którym m.in. dzięki Deklaracji Waszyngtońskiej z 17.10.1918 r. sformułowanej przez Masaryka powołano do życia Czechosłowację...

tłum. V.P.
Wyświetlony 2045 razy
Więcej w tej kategorii: W Europie na ostro »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.