wtorek, 31 sierpień 2010 22:06

Od redakcji

Napisane przez

Końcówka roku, który dobiegł właśnie końca, była nader interesująca. Oto byliśmy świadkami, jak "walka buldogów" wydostała się spod dywanu i przeniosła w światła fleszy.

Chociaż, trwając przy animalistycznych porównaniach (a niedawna Gwiazdka do tego upoważnia), należałoby może mówić o kłębowisku żmij, które utraciło nad sobą kontrolę. Jakkolwiek to w każdym razie określać, faktem jest, że ze strony SLD czekają nas ? wyjątkowo ? miłe noworoczne prezenty. Mafijna solidarność towarzyszy postkomunistów padła ofiarą nieokiełznanych apetytów i żądzy nienależnych zaszczytów. Koledzy z komitetów i "plenumów" taką hurmą rzucili się do "szarpania czerwonego sukna", że w pędzie kopią się po kostkach, podstawiają sobie nogi, okładają pięściami, rzucają do gardeł. Nie należy liczyć, że w tym nowym, właśnie rozpoczętym roku czołowe postacie czerwonej sitwy znikną na dobre z naszego życia publicznego i telewizyjnych ekranów (byłby to nadmiar optymizmu), niemniej wielu z nich oglądać będziemy w zgoła odmiennej niż dotąd scenerii. Częściej będzie teraz można podziwiać ich oratorskie popisy raczej w ławach oskarżonych niż w sejmowych. SLD rozszarpywane jest od środka przez jego własnych członków i proces ten ogląda się z dużą przyjemnością. Psuje ją cokolwiek świadomość, że towarzysze nie dadzą spokoju, że już dziś skrzykują się, knują po kątach i szykują sobie wygodne lądowiska. Do totalnej rozsypki nie dochodzi tylko dlatego, że asekuranccy z natury aparatczycy nie chcą wdać się w aferę nie rokującą nadziei powodzenia. Dopiero gdy sytuacja wyklaruje się, nastąpi wyprowadzenie sztandaru (choć pewnie jakaś resztówka pozostanie, część aktywów nierozłącznie jest bowiem związana z SLD) i nowa partia lewicowa szybko zacznie swoją destrukcję... pardon ? działalność. Oczywiście, takie zabawy, przez swą krótkotrwałość, dają tylko chwilowe wytchnienie. Lewica jest bowiem niespożyta w swych pomysłach na podskubywanie cudzych majątków ? legalnymi bądź nielegalnymi środkami. Nie pozbędziemy się jej, niestety, ale czas jej osłabienia należy jak najlepiej wykorzystać, póki znowu nie okrzepnie, znowu nie obezwładni do końca państwa. Rozliczyć więc trzeba wszystkich złodziei, aferzystów i defraudantów i tak spróbować uksztaltować prawo (w tym ordynację wyborczą), by utrudnić recydywę.

Redakcja
Wyświetlony 6309 razy

Więcej w tej kategorii: Wiadomości nieparlamentarne »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.