niedziela, 03 październik 2010 21:20

Komputerowe eldorado, czyli państwowa komputeryzacja

Napisane przez

Każde racjonalne działanie człowieka powinno mieć uzasadnienie, które wskazywałoby na jego rozumność. Jak wiadomo, ludzkość przez większą część swojej historii z powodzeniem obywała się bez komputerów. Uzasadnieniem budowy systemu komputerowego1 powinny być korzyści, które można dzięki temu osiągnąć, np. w postaci zwiększenia produkcji, usprawnienia działania organizacji, zwiększenie jakości pracy, szybszy dostęp do informacji itp.

 

Dzisiaj technologia komputerowa obecna jest niemal we wszystkich dziedzinach życia. Jednym z najważniejszych zastosowań techniki komputerowej jest jej wykorzystanie w zarządzaniu organizacją (państwem, przedsiębiorstwem produkcyjnym, urzędem itp.). Rozsądny właściciel firmy, zanim zdecyduje się na skomputeryzowanie choćby części swojej działalności, zada sobie następujące pytania: czy wyczerpał wszystkie tzw. proste sposoby poprawy działalności firmy (fachowość personelu, wydajność pracy, organizacja pracy, eliminacja zbędnych stanowisk itp.), czy i jakie będzie miał korzyści z tego przedsięwzięcia, ile to będzie kosztować i ? przede wszystkim ? czy go na to stać.
Chcąc efektywnie zarządzać państwem, oprócz ograniczania do minimum zakresu jego ingerencji, należy m.in. budować systemy komputerowe spełniające odpowiednio wysokie standardy (jest to swoista sieć inteligencji państwa). To się po prostu opłaca. Takich systemów w Polsce nie ma, a powodem tego jest przede wszystkim istniejący w naszym kraju zdegenerowany układ prywatno-państwowy wspomagany przez ponad 500-tysięczną armię biurokracji. Układ ten, przeciwny wszelkim zmianom, współgra z niekompetencją i brakiem odpowiedzialności dużej części polityków i urzędników administracji państwowej i samorządowej. Traktuje on państwo jak dojną krowę.
Komputeryzacja źle działającej organizacji, bez poprawienia mechanizmów działania tej ostatniej, nie ma żadnego rozsądnego uzasadnienia. Bez wcześniejszego usprawnienia działania organizacji korzyści z jej komputeryzacji są iluzoryczne, a przy tym ? co najgorsze ? sankcjonują istniejący bałagan. SLD w swoim programie wyborczym zapowiedział, że po stworzeniu rządu, przeprowadzi przegląd systemów komputerowych działających w sektorze publicznym. Minął rok i poza wyborem prof. Kleiberga na Głównego Informatyka nic w tej materii nie zrobiono. SLD ? jak zresztą każda partia lewicowa ? jest gorącym zwolennikiem centralizmu w każdej dziedzinie naszego życia. Ostatnio, z okazji inauguracji Narodowego Centrum Studiów Strategicznych (NCSS), jej przedstawiciel Lech Nikolski przesłał różnym organizacjom zaproszenia do wzięcia udziału w dyskusji nad strategią rozwoju dla Polski. Nie spotkało się to z większym odzewem prawdopodobnie dlatego, że NCSS to kolejna, po Centrum Studiów Strategicznych, mutacja starego PRL-owskiego Centralnego Urzędu Planowania.
Rodzi się pytanie: gdzie i jakie gremium ustala strategię informatyzacji kraju? Od wielu lat informatyzacja kraju dokonywana jest przez nieformalne grupy według bliżej nieokreślonych zasad. Trochę informacji na ten temat przynosi artykuł Rafała Kasprowa zamieszczony w Rzeczpospolitej.

Centralizm informatyczny
Komputeryzację Polski cechuje „centralizm informatyczny”. Choć od 1989 roku wiele się w naszym kraju zmieniło, nie dotyczy to jednak metod informatyzacji prowadzonej przez państwo. Odpowiadająca za ten stan rzeczy rozrośnięta biurokracja państwowa i samorządowa działa jak za PRL-u ? poza wszelką kontrolą W swoich działaniach popierana jest dodatkowo przez część ludzi biznesu. Ten sojusz biurokracji z biznesem przynoszący obustronne korzyści sprawia, iż obydwie strony są zainteresowane trwaniem takiego układu jak najdłużej.
Powszechnie znanymi produktami centralizmu informatycznego są: POLTAX ? Ministerstwo Finansów, OSIAC ? Główny Urząd Ceł, KSI ? Komputerowy System Informatyczny dla ZUS-u, KIEROWCA ? System Praw Jazdy, IACS ? System Zarządzania i Kontroli w Rolnictwie, DOWODY ? System Obsługi Dowodów Osobistych, KATASTER ? System Ewidencji Gruntów i Nieruchomości w powiązaniu z księgami wieczystymi i gminną ewidencją podatkową (jego faktyczna nazwa powinna być PODATEK ? kontrola poboru czekającego nas wkrótce nowego podatku od posiadanej nieruchomości), POMOST ? System dla Pomocy Społecznej, PULS ? Informatyzacja Urzędów Pracy, oraz wiele innych mniej znanych systemów komputerowych. Żaden z wspomnianych systemów nie jest rozwiązaniem informatycznym, o którym można by powiedzieć, że zostało zakończone, nie wymaga korekt i całkowicie spełnia potrzeby użytkowników. Samo państwo ma problemy z wiarygodnością danych otrzymywanych ze swoich systemów. Gdyby było inaczej, wówczas minister finansów Bauc wiedziałby o kolosalnej dziurze budżetowej już w pierwszym dniu jej powstania. Gdyby sprawozdania finansowe tworzone na koniec roku w Ministerstwie Finansów nie różniły się tak znacznie od danych pochodzących z GUS-u, być może minister Handke nie ośmieszyłby się przy wyliczaniu zobowiązań dla nauczycieli. Co najważniejsze, gdyby państwo posiadało wiarygodne systemy informatyczne, niedawny bardzo kosztowny spis powszechny w ogóle nie byłby potrzebny itd.
Systemy "państwowe" bazują na "centralnych kartotekach", których tworzenie odbywa się w jeden z najgorszych, szczególnie w polskich warunkach, sposobów ? "od góry", przez państwo. "Buble informatyczne", bo tak część istniejących produktów można nazwać, powstają nie dlatego, że w firmach informatycznych nie ma fachowców. W bardzo złożonym procesie, jakim jest komputeryzacja kraju, głos informatyków nie jest w praktyce w ogóle brany pod uwagę. Informatyzacja w urzędach państwowych i samorządowych odbywa się bez oceny jakości wykonanych prac. Można odnieść wrażenie, że "komisyjne odbiory" zostały przeprowadzone jeszcze przed zakończeniem prac. Wszyscy spieszą się do kasy! Efekt: bałagan, niekompetencja, korupcja i bardzo wysokie koszty.
W ostatnim raporcie Komisji Europejskiej negatywnie oceniono m.in. aktualny stan systemu komputerowego dla rolnictwa IACS. Ten wybitnie mało skomplikowany system "liczenia krów" jest tylko jednym z licznych przykładów stanu, w jakim znajduje się "centralnie" prowadzona komputeryzacja. Jednakże, co istotne, do współpracy w ramach UE wymaganych jest dużo więcej systemów komputerowych o dużo większym stopniu komplikacji. Trzeba będzie stworzyć m.in. 35 systemów w ramach programu IDA ? wymiany danych między administracjami poszczególnych krajów, system SIS ? do kontroli na granicach zewnętrznych UE, system wymiany informacji o podatkach VAT i akcyzowym, system NCTS ? obsługi procedur tranzytowych, system FADN ? zunifikowany system rachunkowości rolnej, a przede wszystkim system monitowania i zarządzania środkami pomocowymi wpływającymi do Polski z UE. Szacuje się, że do 2008 r. na informatyzację kraju wydamy minimum 8 mld złotych. Jest to kwota równa tej, jaką państwo planuje przeznaczyć do roku 2008 na PKP, górnictwo i systemy obronne. Dlaczego w "planie oszczędnościowym Hausnera" problem informatyzacji kraju został całkowicie pominięty?

Szok posła Rokity
W wywiadzie dla Rzeczpospolitej Jan Maria Rokita opowiadał o tym, że przeżył szok, gdy dowiedział się, że premier Olszewski w czasie swojego urzędowania informacje o tym, co się dzieje w państwie, czerpał z porannego czytania prasy Taki stan, według posła Rokity, świadczył o braku państwa. Sam poseł powiedział, że gdy był szefem URM, przy pomocy wielu mu oddanych ludzi przez wiele godzin dziennie mozolnie zbierał "meldunki" z kraju. Szanowny poseł zdaje sobie chyba sprawę z tego, że także jego sposób zbierania informacji dla rządu był także szokujący.
W dzisiejszych czasach, w dobie Internetu, skuteczne zarządzanie państwem możliwe jest tylko w oparciu o informacje gromadzone przez systemy komputerowe spełniające odpowiednio wysokie standardy. Takich systemów w Polsce nie ma, mimo wydatkowania na ten cel wielu miliardów złotych oraz posiadania tysięcy specjalistów w tej branży. Informacje zbierane z już istniejących "resortowych" systemów są w większości niekompletne, sprzeczne ze sobą lub nieaktualne. Biorąc pod uwagę dzisiejszy stan "centralnej" informatyki, wydaje się, że codzienne czytanie prasy przez premiera Olszewskiego nie było takim złym rozwiązaniem. Należy mieć nadzieję, że poseł Rokita wie, iż brak jakiejkolwiek koncepcji skutecznego zarządzania państwem, a w tym rozsądnej (przemyślanej, dostosowanej do naszych możliwości finansowych, zaakceptowanej przez niezależne grono fachowców) strategii informatyzacji kraju, jest winą polityków, a przede wszystkim Sejmu. Trudno czegoś dobrego spodziewać się po SLD, głównym promotorze centralizmu. Jednak ani Platforma Obywatelska, ani Prawo i Sprawiedliwość, nie uczyniły nic, aby ten stan zmienić. Świadczy o tym m.in. kompletnie pusta sala sejmowa w trakcie omawiania spraw związanych z informatyzacją kraju. Dyletanctwo większości naszych "elit" jest przerażające.

Siedem grzechów głównych "informatyzacji po polsku"
1) Brak jakiejkolwiek koncepcji skutecznego zarządzania państwem, a w szczególności brak strategii informatyzacji kraju.
2) Niekompetencja (a niekiedy zwykła głupota) i nieuczciwość dużej części polityków oraz urzędników państwowych i samorządowych.
3) Świadome wykorzystywanie powyższych cech naszych "elit" przez niektóre firmy informatyczne (przy określaniu zakresu prac, przeprowadzaniu przetargów, zawyżaniu cen, kontroli wykonania prac etc.).
4) Bezkarność osób odpowiedzialnych za podejmowane decyzje.
5) Niezadowalający poziom intelektualny oraz brak wiedzy prawniczej u większości parlamentarzystów i wynikający z tego bałagan legislacyjny (częste zmiany przepisów, koncepcji ? każdy informatyk wie, że jeśli na "wejściu do systemu są śmieci" to na "wyjściu też są śmieci").
6) Istniejące w Polsce "towarzystwa polityczno-biznesowe", generujące zwykłą korupcję, poczynając od urzędów centralnych, a na urzędach gminnych kończąc.
7) Jakość instalowanych w urzędach administracji państwowej i samorządowej systemów komputerowych jest odwrotnie proporcjonalna do wielkości ponoszonych kosztów.
(?)
Edward Leszczyński
Wyświetlony 6776 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.