środa, 26 czerwiec 2019 12:15

Przyczyny i skutki niszczenia narodowej gospodarki Analiza na przykładzie PLL LOT i polskiego rolnictwa

Napisała

Nazwijmy sprawę po imieniu. Dowody nie pozostawiają wątpliwości: państwo polskie nie należy do Polaków i w klasycznym rozumieniu jest zarządzane przez zorganizowaną międzynarodową grupę przestępczą.

Namiestnicy obcych interesów sprawujący w Polsce władzę bezwstydnie oszukują, a do tego nierzadko niszczą uczciwych i pracowitych obywateli. Winnych nikt jakoś tutaj nie karze (choć czasem pod publikę zwołają jakąś komisję śledczą i/lub wystawią kozła ofiarnego), a za wyrządzone krzywdy nikt ofiar nie przeprasza.

Na bohaterów niniejszego opracowania wybrałam prawnika Joannę Modzelewską, byłą przewodniczącą jednego ze związków zawodowych pilotów LOT, oraz Michała Kołodziejczaka, polskiego rolnika, założyciela AGROunii. Podczas pisania tego tekstu żadnej z tych osób nie poznałam jeszcze osobiście. Nie jestem też specjalistą żadnej z omawianych dziedzin, jak również nie mam wglądu do tajnych państwowych informacji i dokumentów. Moją analizę opieram na ogólnie dostępnych treściach i logicznym łączeniu faktów.

Tematy, których dotykam, zasługują bardziej na opracowanie w postaci prac doktorskich i habilitacyjnych. Biorąc po uwagę fakt, że towarzyszą temu akcje (międzynarodowych?) służb wywiadowczych z perfidnymi grami operacyjnymi w tle, mamy wręcz gotowy scenariusz na filmowy thriller rodem z Hollywood. Niestety, na przysłowiowy happy end w tych historiach się nie zapowiada. Pamiętajmy jednak – nic nigdy nie jest przesądzone. Przecież Dawid ostatecznie pokonał Goliata.

Kobieta i bestie

Joanna Modzelewska jest prawnikiem. Przed laty została przewodniczącą i pełnomocnikiem Związku Zawodowego Pilotów Liniowych Polskich Linii Lotniczych LOT S.A. Mowa o jednej z najstarszych firm lotniczych na świecie, naszej narodowej dumie z ogromnym (niegdyś) kapitałem. Markę i prestiż LOT-u zbudowali polscy piloci – w międzynarodowych statystykach uznawani za światową elitę w swojej dziedzinie, co potwierdzają zdobywane przez nich mistrzostwa w każdej możliwej kategorii.

Mecenas Modzelewska nigdy nie była zatrudniona przez LOT, a jedynie reprezentowała pracowników firmy. Współpraca otworzyła jej oczy na mrożące krew w żyłach historie, niczym z mrocznego kryminału. W tle ogromne pieniądze oraz rozgrywki polityków i służb wywiadowczych, których działania jasno wskazują, że nie bronią oni polskich interesów, a wręcz bardzo im szkodzą. Kto faktycznie za nimi stoi? Kto wydał polecenie zniszczenia polskiego przewoźnika? Po nitce do kłębka w puencie artykułu wszystko się wyjaśni.

Wobec zastanej sytuacji Joanna Modzelewska nie mogła i nie chciała milczeć. Jej odważne i zdecydowane wypowiedzi mają absolutnie sensacyjny wydźwięk. Przewijają się nazwiska najważniejszych osób w państwie, a co za tym idzie: przekręty i machloje na niewyobrażalną skalę; nagminne łamanie prawa; niszczenie niewinnych patriotów; chronienie oszustów, bandytów i złodziei.

Joanna Modzelewska za dużo wiedziała, może właśnie dlatego w jej życiu pojawił się funkcjonariusz, który przez wiele miesięcy odgrywał rolę nawróconego na katolicyzm patrioty i... szaleńczo zakochanego kandydata na męża. Tymczasem wygląda na to, że operacja miała na celu rozkochanie, a następnie skompromitowanie i szantażowanie Joanny Modzelewskiej. Nasza bohaterka nie dała się jednak zastraszyć. Kiedy zorientowała się jaka jest prawda, ujawniła działania operacyjne, których stała się ofiarą. Z relacji Modzelewskiej wynika, że podobnych operacji przeprowadza się w Polsce znacznie więcej.

Joanna Modzelewska za dużo wiedziała, może właśnie dlatego w jej życiu pojawił się funkcjonariusz, który przez wiele miesięcy odgrywał rolę nawróconego na katolicyzm patrioty i... szaleńczo zakochanego kandydata na męża. Tymczasem wygląda na to, że operacja miała na celu rozkochanie, a następnie skompromitowanie i szantażowanie Modzelewskiej.

Wydawać by się mogło, że media będą się prześcigały w cytowaniu ujawnionych przez Joannę Modzelewską informacji, szczególnie że ‘funkcjonariuszem-lowelasem’ okazał się być niejaki Jacek Spyrka, były (już) wiceprezes Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska, blisko związany ze środowiskiem szeroko pojętego obozu władzy. Nic z tego. Polskojęzyczni dziennikarze kontynuują zmowę milczenia w sprawach istotnych, nie pozostawiając złudzeń. Pani Modzelewska korzysta więc z intranetowego kanału na CEPowisle prowadzonego przez Rafała Mossakowskiego.

Nie sposób w jednym artykule zacytować wszystkiego z wielogodzinnych audycji z udziałem mec. Modzelewskiej. Ten „serial” właściwie się nie kończy. Każdy poruszony wątek otwiera następny i prowadzi do kolejnych powiązań i układów. Całość odsłania istnienie nieustannie rozrastającej się pajęczyny zła, której nikt jeszcze nie przeciął.

Polski kapitał do likwidacji

Joanna Modzelewska zaczyna swoją opowieść od przedstawienia mechanizmów dobijania Polskich Linii Lotniczych LOT S.A. „Na podstawie wyliczeń ekonomistów i analizy sprawozdań finansowych z KRS – czyli wszelkich dokumentów, które są jawne i do zweryfikowania – okazało się, że LOT stracił 4 miliardy złotych w ciągu ostatnich dziesięciu lat” – rozpoczyna Modzelewska, przy czym zaznacza, że jest tutaj mowa o kwocie, która została oficjalnie udowodniona. Prawniczka podkreśla, że żadna z opcji politycznych nie pociągnęła do odpowiedzialności winnych z tytułu poniesionych strat. Podnosi również istotną kwestię, a mianowicie, że dobro spółki leży na sercu związkom zawodowym, z tej racji, że dobrze działająca firma zapewnia miejsca pracy i daje poczucie bezpieczeństwa. Pani Modzelewska opisała w jaki sposób zaczęto tymczasem niszczyć ich pozycję. Poinformowała, że w przeszłości pracownicy LOT mogli być strukturze akcjonariuszy spółki. Maksymalnie każdy mógł mieć po 73 akcje, warte od 300-800 złotych za sztukę. Przy najmniejszym wariancie maksymalnej ilości akcji dawało to kwotę prawie 22 tysięcy; zaś przy największym wariancie ponad 58 tysięcy zł.

W trakcie sprawowania władzy przez kolejne rządy akcje spółki LOT traciły na wartości. Za „dobrej zmiany” ich wartość spadła do około jednego grosza (sic!). W tej sytuacji pracownikowi – który wcześniej miał 73 akcje warte kilkadziesiąt tysięcy – pozostały akcje warte 73 grosze. Tymczasem żeby wejść na walne zgromadzenie akcjonariuszy trzeba było przedłożyć pełnomocnictwo, za które trzeba było zapłacić 50 złotych. „Wyciskając” mniejszościowych akcjonariuszy, LOT przymusowo wykupywał ich akcje. Pracownik, który przestawał być mniejszościowym akcjonariuszem tracił przede wszystkim uprawnienia dostępu do wiadomości o spółce. W ten sposób, takie uprawnienia pozostały w rękach zarządzających. Modzelewska zauważyła, że media związane z „dobrą zmianą” przemilczały ten fakt.

W międzyczasie czteroosobowy zarząd LOT-u otrzymał premię w wysokości 2,5 miliona złotych. Co gorsza, drastycznie obcięto pensje pracownikom. Według informacji Joanny Modzelewskiej, wynagrodzenie pilotów z 24 tysięcy spadło obecnie do 15 tys. zł. Choć kwota pozostaje wciąż większa od średniej krajowej, mec. Modzelewska zwraca uwagę, że mamy tutaj do czynienia z wyspecjalizowanymi i świetnie wykształconymi fachowcami, których na rynku pracy jest bardzo mało. W tym kontekście dodaje, że aby uzyskać odpowiednie uprawnienia pilota, trzeba wcześniej w siebie zainwestować, tj. skończyć bardzo drogie kursy przygotowawcze, warte nawet 300-500 tysięcy złotych.

Niezadowoleni z obcięcia pensji pracownicy doświadczali presji tego rodzaju: „jak się nie podoba, to idźcie gdzie indziej”. Jak podkreśla była pełnomocnik pilotów LOT, wielu z nich jest patriotami i nie chce pracować w obcych liniach lotniczych, gdy tymczasem zagraniczna konkurencja nie śpi. W przeliczeniu na złotówki w tanich liniach lotniczych z Europy pilot może otrzymać miesięczną pensję w wysokości ok. 40 tysięcy; arabskie linie kuszą miesięczną stawką 60-80 tysięcy; zaś chińskie proponują nawet 100 tys. miesięcznie. Joanna Modzelewska ubolewa, że wielu polskich pilotów zostało zmuszonych do pracy zagranicą i nie ma mechanizmu, aby ich zatrzymać. W tej sytuacji zaczęło w Polsce brakować załogi, odwołano niektóre loty, a nawet wynajęto załogi zewnętrzne, na przykład z Ukrainy.

W szeregach PLL LOT doszło do strajków, które zostały zduszone – przypomina Modzelewska i dodaje, że na zewnątrz były one przedstawiane jako nielegalne, czego ostatecznie nie potwierdził sąd. W międzyczasie doszło do wyprzedaży majątku LOT-u. Wiele podmiotów działających w ramach spółki zostało zlikwidowanych albo wypchniętych na zewnątrz. Grunty przy lotnisku zostały sprzedane, podobnie jak należące niegdyś do PLL LOT nieruchomości, jak chociażby hotel Marriott w Warszawie, który poszedł w obce ręce za grosze.

 

cd w numerze

przycisk

 

Wyświetlony 1537 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.