piątek, 11 październik 2019 13:40

Majstersztyk fałszu, czyli marksizm kulturowy

Napisała

O tworzeniu nowego człowieka, będącego zlepkiem popędów, marksistowskich działaniach Unii i strategicznych rozwiązaniach z Dariuszem Rozwadowskim, autorem książki Marksizm kulturowy. 50 lat walki z cywilizacją Zachodu rozmawia Dorota Niedźwiecka.

 

Od dziesięcioleci obserwujemy, jak antyludzkie działania: aborcję, eutanazję, seksualizację w świecie zachodnim narzuca się coraz bardziej nie tylko zapośrednictwem mediów, kina, szkoły i uniwersytetu, lecz takżeza pomocą prawa, stanowionego przez instytucje, które od wieków cieszyły się autorytetem.W swojej książce zwraca Pan uwagę, że u podstaw tych działań leży ta sama ideologia, która przed stu latu zagrażała Europie: marksizm, tyle że przebrany w nowe metody. Jak do tego doszło?

– Tak, jeśli spojrzymy na to, czym jest marksizm – to przede wszystkim jest ideologią, która chce sprowadzić człowieka do poziomu zwierzęcia, kierującego się tylko instynktami. Chce go odrzeć z wszelkiej duchowości. Marksizm kulturowy, o którym Pani wspomina, to mutacja klasycznego marksizmu. Celem końcowym jest zwycięstwo rewolucji, stworzenie nowego człowieka i nowego ładu społecznego oraz przejęcie władzy przez marksistów, którzy przyznają sobie rolę kierowniczą. Marksizm chce uformować ludzi pozbawionych duchowości i będących zlepkiem popędów, bo takimi ludźmi łatwo się kieruje i są dobrymi konsumentami, na których można zarobić. Jak zatem widać, „schemat wyzwolicielski” pozostał taki sam, co sto lat temu, zmieniły się natomiast metody. A największym zagrożeniem – w myśl tak rozumianego celu – staje się cywilizacja łacińska, oparta na myśli greckiej, prawie rzymskim i religii chrześcijańskiej, która daje zdroworozsądkowe i całościowe spojrzenie na człowieka i nadaje kierunek jego działaniom.

Zniszczenie cywilizacji łacińskiej polega m.in. na tym, że dziś skutecznie w praktyce zanegowano istnienie prawa naturalnego i prawdy obiektywnej.

– A to doprowadziło do zrównania dobra i zła, prawdy i kłamstwa, grzechu i cnoty. Wszystkie zachowania, postawy, wartości od wieków uznawane za gorszące, niemoralne i wyniszczające ludzką psychikę zostały usankcjonowane prawnie. Z kolei obrońcy tradycyjnego porządku świata są piętnowani, skazywani na ostracyzm, a nawet poddawani szykanom w świetle prawa, rzekomo zwalczającego np. tzw. mowę nienawiści.

Jak doszło do tego przetransponowania myśli marksistowskiej na tzw. marksizm kulturowy?

– Pod koniec I wojny światowej w Rosji, w niektórych niemieckich landach ogarniętych rewolucją, a w 1919 roku w Węgierskiej Republice Rad, propagowano idee tożsame z tymi, które lansuje się dziś pod pozorem wolności. Wprowadzono aborcję na życzenie,  seksualizację dzieci i młodzieży, rozwody na życzenie (tu wystarczała wola jednego z małżonków, który nie musiał nawet tłumaczyć, dlaczego chce się rozwieść), legalizację homoseksualizmu, niszczenie wspólnoty narodowej, demoralizowanie kobiet, odwracanie znaczenia pojęć, walka z religią chrześcijańską i Kościołem katolickim. W ramach walki z religijnością w Rosji walczono z cerkwią, w krajach niemieckich – głównie z Kościołem katolickim. Jednak ludzie buntowali się i odrzucali te nowe idee, dlatego można je było wprowadzić tylko terrorem, tak jak robiono to np. w Rosji Sowieckiej. A to dawało zbyt małą skuteczność.

Dlatego potrzeba było znaleźć skuteczniejszą metodę. Zatem: możemy powiedzieć, że dziś nadal – jak w 1920 r. – jesteśmy świadkami totalitarnego marszu, tyle że tym razem zaczyna się on od totalitaryzmu kulturowego.

– Tak. A przyczyniło się do tego kilka instytucji, które – zgodnie z założeniami głównych teoretyków marksizmu kulturowego: włoskiego komunisty Antoniego Gramsciego i węgierskiego komunisty György Lukácsa zajęły się zmianą ludzkiego sposobu myślenia, postrzegania i zmianą znaczenia wyznawanych przez nich wartości. Gramsci i Lukács doszli do wniosku, że rewolucji nie należy zaczynać od zmian ekonomicznych, jak to postulował Karol Marks lecz należy ją rozpocząć od zmiany świadomości ludzi.

Zmieniono więc strategię: główną taktyką stał się tzw. długi marsz przez instytucje?

– Antonio Gramsci stworzył strategię pokojowego opanowania i przekształcenia kultury, w której  każda z kluczowych instytucji ma być przejęta, przebudowana i, wykorzystując swój dawny autorytet, działać ma w służbie rewolucji.  Co ważne w tym kontekście, Gramsci uznał Kościół katolicki za system immunologiczny Zachodu. Wyraźnie twierdził, że nie ma możliwości połączenia marksizmu z chrześcijaństwem. Żeby rewolucja mogła zwyciężyć, chrześcijaństwo musi zostać zniszczone.

Wprowadzanie wciąż silniejszych elementów destrukcyjnych i demoralizujących do kultury, zgodnie z wytycznymi Antonia Gramsciego, a następnie przekształcenie jej przez zaaplikowanie destrukcyjnych treści, stworzonych przez szkołę frankfurcką – okazało się strategią genialną i doprowadziło – jak to dziś obserwujemy – do dramatycznych spustoszeń w cywilizacji łacińskiej.

– Do podobnych wniosków co Gramsci, niezależnie od niego, doszedł wspomniany wyżej György Lukács.  Po nieudanej rewolucji na Węgrzech zaangażował się on w prace Instytutu Badań Społecznych we Frankfurcie nad Menem w Niemczech, potocznie nazywanego szkołą frankfurcką, założonego w 1923 roku po to, aby wyjaśnić błędne marksowskie prognozy, ale bez odrzucania marksowskich intencji. Dziś środowiska lewicowe bagatelizują znaczenie szkoły ze względów PR-owych, a to właśnie ona dokonała praktycznej konwersji marksizmu z zagadnień ekonomicznych na kulturowe.

Szkoła frankfurcka zajęła się tworzeniem psychologicznych sposobów, ułatwiających dokonania przekształceń kulturowych.

– Tu ważną rolę odegrał Wilhelm Reich, który połączył marksizm z psychoanalizą (co zresztą zostało mocno skrytykowane przez twórcę psychoanalizy, Zygmunta Freuda), a to pozwoliło na dowolne dopasowywanie wybranych zachowań człowieka do wcześniej przyjętych tez. Reich był fanatykiem, jeśli chodzi o założenia rewolucji seksualnej (i na marginesie: skończył w zakładzie psychiatrycznym). W swoich założeniach przyjął pewną kolejność działań, która miała zapewnić efektywną przemianę ludzkiej świadomości: należy najpierw dokonać rewolucji kulturowej, a potem rewolucji seksualnej. To założenie zmienił potem Erich Fromm, wskazując, że skuteczniej będzie zacząć od rewolucji seksualnej, a ona pociągnie za sobą rewolucję kulturową. Ta kolejność okazała się najefektywniejsza, a wprowadzania jej kolejnych elementów doświadczamy w kulturze do dziś.

 

 

cd w numerze

przycisk

Wyświetlony 51 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.