sobota, 08 luty 2020 21:21

Paleowojna na wszystkich frontach

Napisał

Z profesorem Paulem Gottfriedem rozmawia Michał Krupa

Paul Gottfried to znany, konserwatywny historyk idei żydowskiego pochodzenia ze Stanów Zjednoczonych, profesor nauk humanistycznych w Elizabethtown College, stypendysta Guggenheima, ekspert od zagadnień ideologii nowej lewicy, jak również neokonserwatyzmu. Doktorat uzyskał na Uniwersytecie Yale. Jest autorem trzynastu książek, w tym najnowszych Fascism: The Career of a Concept oraz Revisions and Dissents. W 2014 roku wydawnictwo Wektory wydało w języku polskim jego książkę Wojna i demokracja, która jest antologią esejów napisanych w ciągu wielu lat, poruszających trudne tematy z zakresu filozofii konserwatywnej, ideologii liberalnych i lewicowych oraz historii i polityki.

Panie Profesorze, w Polsce, w naszych prawicowych bądź dysydencko prawicowych kręgach, jest Pan znany jako intelektualny ojciec chrzestny nurtu zwanego w Stanach Zjednoczonych paleokonserwatyzmem. Jednak nie dla wszystkich termin ten jest jasny. Czym jest paleokonserwatyzm? Dlaczego powstała konieczność uzupełnienia terminu „konserwatyzm” przedrostkiem „paleo”?

Ciesze się, że zadał pan to pytanie. Obecnie w wieku 77 lat jestem redaktorem naczelnym „Chronicles Magazine”. Napisałem na ten temat kilka esejów. Jeden z nich nosił tytuł: What is paleoconservatism? i ukazał się w numerze wrześniowym. Obecnie jestem w trakcie pisania kolejnego tekstu na ten temat. Zawsze podkreślam, że paleokonserwatyzm jest próbą zachowania dziedzictwa tego, co w USA było znane jako tzw. Old Right (Stara Prawica). Old Right to ruch, który nie miał potrzeby formalizowania swoich struktur, ponieważ opierał się na wspólnych założeniach na temat natury ludzkiej, na temat dobra i zła. Był krytycznie nastawiony do rozwoju idei równości. W amerykańskim otoczeniu podkreślał, że my, tu w USA nie jesteśmy liberalną demokracją, lecz konstytucyjną republiką. Posługiwanie się pojęciem liberalnej demokracji stało się bardzo rozpowszechnione w miarę gdy spektrum polityczne zaczęło ciążyć coraz bardziej ku lewicy. Obecny ruch konserwatywny, z którym w żadnej mierze się nie utożsamiamy, kładzie nacisk na pojmowanie Ameryki jako liberalnej demokracji, która musi szerzyć demokratyczne wartości na całym świecie. My oczywiście to odrzucamy. Sądzę, że u podstaw Old Right leży chrześcijańska aksjologia, a paleokonserwatyści tworzą niejako waleczne skrzydło tejże aksjologii, jako ludzie, którzy rzucili wyzwanie ruchowi konserwatywnemu. Bazujemy na przekonaniu o tym, że ludzka natura jest niezmienna, skażona oraz, że jakiekolwiek próby, podejmowane przez świeckie władze, rządy, aby niejako „poprawić naturę ludzką” są nie tylko skazane na porażkę, ale mogą tylko pogorszyć sytuację kulturową i polityczną. Tak więc, ostatecznie, odrzucamy wszystko, czego dokonał rząd amerykański w imię równości, przezwyciężania uprzedzeń i nienawiści, od mniej więcej połowy XX wieku, a nawet wcześniej.

Bazujemy na przekonaniu o tym, że ludzka natura jest niezmienna, skażona oraz, że jakiekolwiek próby, podejmowane przez świeckie władze, rządy, aby niejako „poprawić naturę ludzką” są nie tylko skazane na porażkę, ale mogą tylko pogorszyć sytuację kulturową i polityczną. Tak więc, ostatecznie, odrzucamy wszystko, czego dokonał rząd amerykański w imię równości, przezwyciężania uprzedzeń i nienawiści, od mniej więcej połowy XX wieku, a nawet wcześniej.

Myślę, że Murray Rothbard dał wyraz podobnemu, a nawet jeszcze bardziej skrajnemu podejściu w swojej książce, w której postuluje niejako odwołanie ideologiczne całego XX wieku. Zdaję sobie sprawę, że to postulat, który nie do końca leży po myśli Polaków, skoro w XX wieku odzyskaliście swoją niepodległość. Powrót do XIX wieku oddałby was w ręce Imperium Rosyjskiego, Austro-Węgier i Prusaków. Sądzę, że Murray po prostu dał się ponieść emocjom w swoim sprzeciwie wobec nowoczesnego państwa. W każdym razie paleokonserwatyści jawią się jako waleczna siłą lub komandosi Starej Prawicy, którzy czuli się powołani do podjęcia walki z neokonserwatystami już pod koniec lat 80., gdy ci rozpoczęli przejęcie ruchu konserwatywnego. To wtedy, wraz z upadkiem ZSRR, zdezaktualizował się antykomunizm, który spajał ruch konserwatywny przez długi czas. Neokonserwatyści, którzy nienawidzą Putina, ciągle określają go jako „komunistę” i próbują przedstawiać walkę z ewidentnie prawicowym i nacjonalistycznym rządem rosyjskim jako kontynuację krucjaty przeciwko komunizmowi, co jest absurdem, choć może nie dla widzów FOX News, którzy uwierzą zasadniczo we wszystko. Paleokonserwatyści dzielili z neokonserwatystami niechęć wobec komunistów, byli jednak prawicowymi, nie lewicowymi antykomunistami. Nie przejmowali się na przykład tym, jak komuniści traktowali homoseksualistów, kobiety itp. Postrzegali komunistów jako siłę rewolucyjną, która próbowała podminować cywilizację zachodnią. Taki antykomunizm zdezaktualizował się u końca zimnej wojny, paleokonserwatyści nadal jednak jakoś się trzymają. Byłbym rad widzieć paleokonserwatystów mających mniej niż 80 lat. Zawsze mówię ludziom, że niezależnie od tego, na jak starego wyglądam, tak naprawdę jestem z tych młodszych paleokonserwatystów. Jest więc czymś bardzo istotnym, aby znaleźć nowe pokolenie, które będzie kontynuowało nasze tradycje.

 

Ta definicja jest istotna, zwłaszcza w Europie Wschodniej, szczególnie w Polsce, gdzie obraz typowego amerykańskiego konserwatysty u kogoś, kto mniej więcej orientuje się w amerykańskiej scenie politycznej i w amerykańskim ustroju, jest taki, że typowy amerykański konserwatysta jest prawdopodobnie antyrosyjskim antykomunistą, zwolennikiem niskich podatków, zazwyczaj popiera ruch pro-life oraz czyta Biblię. Pan Profesor zaprezentował głębszą wizję tego, czym jest prawdziwy konserwatyzm, gdyż tym właśnie jest paleokonserwatyzm. Może okazać się to zaskakujące dla niektórych polskich obserwatorów amerykańskiego życia, ponieważ uważają, że każdy, kto nie jest konserwatystą, tak jak to definiuje „National Review” lub „Sean Hannity”, jest z cała pewnością faszystą lub izolacjonistą. Jestem przekonany, że Pana spotkały podobne oskarżenia. Jak więc reagować na taką ignorancję?

Ciężko jest reagować skutecznie, ponieważ wróg kontroluje media. Mówiąc „wróg”, mam na myśli lewicę, która jest antybiała, antychrześcijańska, antymęska. Ci ludzie kontrolują media, nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale również w Europie Zachodniej i Kanadzie. Najprawdopodobniej w całym świecie zachodnim, poza Europą Wschodnią, być może też poza częścią basenu Morza Śródziemnego. Ciężko tym ludziom się odpowiada, gdyż używają środków permanetnej rewolucji. Ruchowi konserwatywnemu również ciężko się odpowiada, albowiem zmarginalizował wszystko, co obecnie stoi na prawo od niego. Gdy sięgniemy po stare numery „National Review”, prezentują poglądy sytuujące się o wiele bardziej na prawo niż te, które głoszą paleokonserwatyści. Jednak ruch konserwatywny coraz bardziej przesuwa się na lewo, co najmniej od lat 80. Tak więc, paleokonserwatyści, stoją na prawo od ruchu konserwatywnego w takich sprawach, jak homoseksualizm, rządowa inżynieria społeczna, feminizm. Odrzucamy nie trzecią falę feminizmu, lecz również pierwsze dwie. Jeśli ktoś ma takie poglądy, to oczywiście, jest „rasistą”, „nazistą”, „antysemitą” itp., a ruch konserwatywny jest bardzo zadowolony, gdy pozbywa się własnej prawicy, ponieważ jest w nieustannym procesie przesuwania się na lewo w sprawach obyczajowych. Nie przesuwa się na lewo i jest stabilny wyłącznie w polityce zagranicznej globalnego demokratyzmu, wzmacnianiu sił zbrojnych, pomaganiu przemysłowi zbrojeniowemu oraz wspieraniu skrajnej prawicy izraelskiej. W tych kwestiach konserwatyści nigdy nie zmieniają zdania. I, co nie dziwi, większość środków finansowych pochodzi od ludzi, którzy mają interes we wspieraniu takiej postawy. Gdyby nie finansowanie ze strony Ruperta Murdocha czy Sheldona Adelsona, establishmentowy ruch konserwatywny byłby o wiele słabszy.

Paleokonserwatyści, stoją na prawo od ruchu konserwatywnego w takich sprawach, jak homoseksualizm, rządowa inżynieria społeczna, feminizm. Odrzucamy nie trzecią falę feminizmu, lecz również pierwsze dwie.

 

Jest koniec października 2019 roku. Jak ojciec chrzestny paleokonserwatyzmu ocenia prezydenturę Donalda Trumpa, który dla niektórych był symbolem powrotu do niektórych postulatów paleokonserwatywnych, podnoszonych przede wszystkim przez Pata Buchanana w latach 90., obecnych w jego kampaniach wyborczych w 1992 roku i 1996 roku. Sam pan Profesor jest przyjacielem Pata. Jak pan ogólnie ocenia politykę Trumpa, jego decyzje personalne?

Może to być zaskakujące, ale jestem bardzo krytycznie nastawiony do Trumpa. Nie interesuje mnie jego osobowość, uważam, że większość z tego, co mówi, jest przerażająca. Byłbym bardzo szczęśliwy, gdyby Pat Buchanan był prezydentem, ale nie jestem zadowolony z Trumpa. Niemniej jestem często wręcz zmuszony bronić go przed neokonserwatystami i całą lewicą. Atakuje się go najczęściej z powodu nielicznych dobrych cech, które posiada. Na przykład, ma on jakieś poczucie umiaru dla amerykańskiego zasięgu w świecie. Nie jestem pewien, czy postąpił słusznie w Syrii, ale kierował się słusznymi motywami. Mówi, że nie będziemy tracić więcej Amerykanów walcząc o Bliski Wschód. Na swój często nieudolny, niespójny sposób odrzuca politykę globalnej demokracji oraz założenia liberalnego internacjonalizmu, któremu również silnie sprzeciwiają się wszyscy paleokonserwatyści. Jeśli chodzi o politykę wewnętrzną, nie widzę, aby paleokonserwatyści utrzymali się na jakichkolwiek stanowiskach w rządzie. Ludzie, którzy dotychczas dla niego pracują, są popierającymi go neokonserwatystami. Przeszli na jego stronę, można rzec, tak jak, na przykład, John Bolton. Współpracują z nim również zwyczajni republikanie, jak np. Lindsey Graham. Nie sądzę, aby Trump wiedział nawet o istnieniu paleokonserwatyzmu. Kilka dni temu na portalu Townhall pojawił się artykuł napisany przez młodego człowieka o nazwisku Malarky, co w języku irlandzko-celtyckim oznacza nonsens i uważam, że jego artykuł to był dokładnie nonsens, ponieważ napisał, że paleokonserwatyści prowadzą administrację Trumpa. Pisząc odpowiedź, zadałem pytanie: ilu z nich może swobodnie wypowiadać się w FOX News? Od czasu odejścia Buchanana, żaden. Ilu pisze dla „National Review”? Zero. Ilu publikuje na łamach „Wall Street Journal”? Zero. Nazwiska ilu figurują choćby w stopkach redakcyjnych konserwatywnych czasopism? Buchanan i ja możemy ciagle jeszcze znaleźć swoje w stopce redakcyjnej magazynu „The American Conservative”, który nie jest szczególnie prawicowym czasopismem, ale możemy tam występować dla zachowania wrażenia różnorodności ideologicznej. Mimo to, nie mamy jednak możliwości publikowania na łamach większości konserwatywnych czasopism, a już na pewno nie jesteśmy reprezentowani w administracji Trumpa. Gdy słucha się czasami Trumpa, od czasu do czasu można wychwycić jakieś frazesy, które mogą być również używane przez paleokonserwatystów, ale nic poza tym.

 

Może tu chodzi o tzw. virtue signaling, jak powiedzieliby reprezentanci Alt Right. Mówienie na przykład o niekończących się wojnach, deficytach handlowych, kwestii imigracji, co samo w sobie pochodzi oczywiście z przekazu Pata Buchanana z lat 90., a wiemy, że Buchanan i Trump mają za sobą historię szczególną. W 1999 roku, Trump nazwał Buchanana „nazistą”. Jednak kilka lat później Trump zadzwonił do Buchanana i przeprosił go za to. Jest to o tyle ciekawe, że Trump zwykle nikogo nie przeprasza, więc jest może w tym coś pozytywnego.
Chciałbym Panu zadać pytanie o nadchodzące wybory prezydenckie. Ponieważ wiemy, że demokraci są nieustępliwymi wrogami Trumpa, wiemy, że będzie miał miejsce impeachment. Kto, według Pana, po stronie lewicy w Partii Demokratycznej może najbardziej skutecznie podnieść sztandar progresywizmu lewicowego i pokonać Trumpa w 2020 roku, zakładając, że nie zostanie wcześniej usunięty z urzędu?

Odbędzie się procedura impeachmentu, ale nie sądzę, że impeachment zostanie przegłosowany nawet w Izbie Reprezentantów, gdyż jest wielu demokratów, którzy będą startować w wyborach z bardzo niepewnych okręgów wyborczych, którzy nie zagłosują za impeachmentem. Niezależnie jednak od tego, Trump jest bardzo osłabiony. Atakuje się go przez całą dobę. Włączam lokalną telewizję w środkowej Pensylvanii i atakuje się go tam, ponieważ lokalne stacje są filiami NBC, ABC, czy CBS.

 

Cóż za różnorodność panie Profesorze!

Tak, to jest różnorodność! FOX news może mieć dwa razy więcej widzów niż CNN albo MSNBC, ale większość przekazu o Trumpie w FOX jest negatywna. Pojawiają się tam Sean Hannity, Laura Ingraham i kilku innych, którzy go bronią, ale ich główny przekaz informacyjny jest praktycznie jednogłośnie przeciwny Trumpowi. Reszta stacji jest przeciwna Trumpowi 24 godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu. Do tego należy dodać instytucje edukacyjne, wiele kościołów, media społecznościowe, Ciężko wyobrazić sobie, jak on zamierza zwyciężyć, szczególnie, że często nie jest spójny w tym, co mówi i ma tendencje do wybuchów, które niezbyt pomagają jego sprawie. Demokrata, o którym myślę, że jest w stanie mu zagrozić, to Joe Biden. Pomimo wszystkich strasznych afer związanych z Bidenem, pomimo tego, że jest kłamcą i wiek daje mu się we wznaki, pokonanie Trumpa nie powinno sprawić mu trudności. Pomimo ujawnienia jego korupcyjnego zachowania, korupcyjnego zachowania jego syna na Ukrainie i w Chinach, popularność Bidena rośnie, podczas gdy popularność Trumpa spada. Choć zarzuty wobec Trumpa są bezpodstawne, skuteczny jest sposób, w jaki się nimi posługują całodobowe media oraz fakt, że Bidena przedstawia się jako tego poczciwego starszego człeka, który jest brutalnie atakowany przez skrajną prawicę. Przyczynia się to do wzmocnienia Bidena w jego zabiegach i prezydenturę. Tak więc myślę, że łatwo może pokonać Trumpa, a lewica wykorzystałaby go, jako fazę przejściową. Nie posiada on żadnych własnych prawdziwych przekonań, z tego co widzę, jego inteligencja jest na poziomie małża, ale to mu nie zaszkodzi. Zainstalują go i przedstawią go jako zwyklego człowieka, jako słodkiego dziadka koncyliacyjnego, choć obecnie zaadoptował już nawet co najbardziej wariackie lewicowy pomysły. Będą w stanie go wykorzystać przez cztery lata, o ile przeżyje. Mogą nawet trzymać go tam przez osiem lat, a jego administracja będzie prowadzona przez wariacką multikulturową lewicę. Będą tam tacy ludzie jak Beto (O’Rourke), lobby gejowskie, ludzie, którzy postulują odebranie nam broni – oni wszyscy dojdą do władzy z Bidenem. Będzie przypominał trochę Hindenburga minutę przed przejęciem władzy przez Hitlera. Jest człowiekiem bez jakichkolwiek przekonań, intelektu, ale będzie wykorzystany przez lewicę, a media pracują bardzo ciężko, aby ukazać go, jako wysoce moralnego, wrażliwego przywódcę, który byłby wspaniałym prezydentem. A obecna popularność Trumpa nie wystarczy, aby został ponownie wybrany, chyba, że się mylę. Nawet sondaż Rasmussena, który mu najbardziej sprzyja, daje mu 45 procent poparcia, a 55 procent respondentów go nienawidzi. Tak a propos, w kontekście jego dokonań na niwie poprawy sytuacji gospodarczej kraju, jest wspaniałym prezydentem. Reszta kandydatów oczywiście zrujnuje gospodarkę, ale to i tak nie robi różnicy, ponieważ media zrzucą wszelkie zło i tak na Trumpa. Tak samo jak przypisują Obamie ożywienie gospodarki – ludzie w to uwierzą, 55 procent lub 85 procent , wiadomo, jak funkcjonują demokracje. Czytam obecnie francuską książkę o żelaznych prawach oligarchii i właśnie tak to wygląda - elity w pełni kontrolują ludzi. Tak działają demokracje, w szczególności gdy brak wspólnot, gdy przywódcy religijni tracą swoje tradycyjne wpływy. To, co ja nazywam administracją menadżersko-terapeutyczną, jest w stanie kontrolować ludzi w imię przezwyciężania nienawiści i promowania demokratycznych wartości. I to widzimy we wszystkich zachodnich krajach pozostających pod wpływem Stanów Zjednoczonych.

 

Cd w Numerze

przycisk

 
 
Wyświetlony 1515 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.