sobota, 08 luty 2020 22:34

Amerykańskie wojny w obiektywie Hollywoodu

Napisała

Od kilku lat nurtuje mnie pewna zagadka. Czy wśród wysoko postawionych Amerykanów znajdzie się kilku sprawiedliwych walczących o prawdę? Pod lupę biorę zatem amerykańskie produkcje filmowe – bo gdzież, jak nie w Hollywood, kryje się odbicie tego, co jest sensem istnienia Stanów Zjednoczonych.

Od najmłodszych lat jestem bombardowana amerykańskimi filmami i serialami. Z racji nietypowych – jak na kobietę, a kiedyś dziewczynę – zainteresowań, największą moją uwagę przykuły filmy o tematyce wojennej i geopolitycznej. W wielu produkcjach nachalna propaganda bije aż po oczach. Ku mojemu zdziwieniu powstały też obrazy, które w bezkompromisowy sposób obnażają amerykańską podłość, obłudę i zakłamanie.

Czyżby stali za tym owi sprawiedliwi, których z utęsknieniem wypatruję? A może Amerykanie po prostu szczycą się swoją bezwzględnością? Wszak za sprawą sprytnie uknutych intryg bezkarnie zabijają, niszczą i rozkradają całe państwa i narody. Zawsze znajdą się zwyrodnialcy, którym taka właśnie postawa imponuje, jednak twórcy propagandy dobrze wiedzą, że aby być skutecznym trzeba dotrzeć do wszystkich możliwych grup – począwszy od wrażliwych romantyków, przez idealistów, estetów, łowców przygód, na bezwzględnych cynikach kończąc.

Werbunek

Moją listę Top 10 otwiera film Top Gun (1986) w reżyserii Tony'ego Scotta. Fabuła opowiada o uczniach elitarnej jednostki lotniczej. Zwróciłam na film uwagę z trzech powodów: kultową piosenkę promującą wątek miłosny głównych bohaterów w wykonaniu zespołu Berlin Take My Breath Away (łącznie kilkaset milionów odsłon na YouTube, Oskar i Złoty Glob dla twórców utworu), szalenie przystojnego Toma Cruise'a w roli głównej i wreszcie komentarz na serwisie filmweb.pl użytkownika Ahmet_1 o treści: „Najlepszy film werbunkowy do armii jaki udało się Hollywood wyprodukować – przy pomocy rzecz jasna wojska”. Zaintrygowana tym wpisem obejrzałam film, a następnie doczytałam pozostałe komentarze. Niektóre z nich w całości pozwolę sobie zacytować, nie dodając niczego już od siebie.

Użytkownik Wojcik88 napisał: „Prawda o Top Gun jest taka, że cokolwiek by kto nie mówił, historia w nim opowiedziana jest kwintesencją marzeń każdego mężczyzny. Nie ma filmu w historii kinematografii, który bardziej trafiłby w sedno naszego męskiego jestestwa. Tak samo jak nie ma mężczyzny na świecie, który nie zamieniłby się z Maverickiem [głównym bohaterem]. Muzyka tylko podkreśla tu magię. Ta zaś tkwi w zestawieniu ekstremalnych umiejętności z byciem bad boyem i skupianiu uwagi jedynej, a zarazem starszej, dojrzałej kobiety. Trzeba się urodzić prawdziwym mężczyzną, żeby zrozumieć jak Take my breath away jest płytkie przy historii tu opowiedzianej”.

Na to OmniModo odpisał: „Tak, film w sposób wręcz doskonały łechce instynkty większości facetów. Może i był zrobiony pod publikę (szczególnie męską) ale i tak przeszedł do historii. Rewelacja”. Na co z kolei odpisała dorota_ewa: „Chyba niewiele filmów tak łechce kobiety jak ten. Jako nastolatka obejrzałam go wiele razy, marząc o... lataniu odrzutowcem. Choć jako nastoletnia dziewczynka, także o takim facecie i miłości ;) Pewnie na tym polega fenomen Top Guna, że schlebia rozmaitym gustom, jest tam i wesoło, i smutno, i twardo, i wrażliwie, i o walce, i o miłości, i piękna kobieta, i seksowni faceci, i dramatycznie, i rozrywkowo, a muzyka tak udana, że zyskała osobny byt. Weź wpadnij na taki scenariusz, który doskonale łączy romans i dramat życiowy, który wzruszy kobiety z mocnym kinem wojskowym dla facetów. A każdy twórca hollywoodzki marzy, aby zrobić film pod publiczkę, bo jedynie miłość publiki zapewnia dziełu życie wieczne, a przecież o to chodzi w kinie... jednak tylko nielicznym się udaje. Top Gun na pewno jest obrazem kultowym, skoro gadamy o nim 30 (?) lat po premierze”.

Bohaterowie

Aby zaszczepić w odbiorach przekonanie jak wielkich bohaterów dało światu amerykańskie społeczeństwo producenci filmowi z Hollywood wpadli na wiele ciekawych pomysłów. W mojej opinii najbardziej genialny w tej kwestii jest film Forrest Gump (1994) w reżyserii Roberta Zemeckisa na podstawie powieści Winstona Grooma. Tytułowy bohater – w tej roli rewelacyjny Tom Hanks – to młody człowiek o bardzo niskim ilorazie inteligencji, ale wielkim sercu. Niewyczerpane pokłady dobroci u Forresta oraz jego nieskazitelna postawa – w połączeniu ze zdolnością do odnajdywania się w kluczowych wydarzeniach w historii USA – sprawiają, że staje się on największym narodowym bohaterem. Film, który podbił widownię na całym świecie, puszcza (oczko?) przekaz: tylko spójrzcie, jak szlachetnych i dobrodusznych ludzi kocha Ameryka! W opowieść o niezwykłej historii życia człowieka, w którym nie ma krzty cynizmu i wyrachowania, zgrabnie wpleciono wojnę w Wietnamie. Na froncie Gump okazuje się być najodważniejszym żołnierzem, ofiarnie i z honorem niosącym ratunek innym. Bez względu na rzeczywiste intencje (właściwie ich nie znam) twórców obrazu byłabym niesprawiedliwa, gdybym nie przyznała, że film jest dziełem mistrzowskim, przy którym nie sposób nie zalać się łzami.

W opowieść o niezwykłej historii życia człowieka, w którym nie ma krzty cynizmu i wyrachowania, zgrabnie wpleciono wojnę w Wietnamie. Na froncie Gump okazuje się być najodważniejszym żołnierzem, ofiarnie i z honorem niosącym ratunek innym.

Trzeba też przyznać, że Amerykanie potrafią się uniżyć, ale chyba tylko po to, by osiągnąć jeszcze więcej. Film Helikopter w ogniu (2001) wydaje się być dobrym tego przykładem. Oparte na faktach dzieło reżysera Ridleya Scotta opowiada o nieudanej akcji amerykańskiego oddziału 120 Delta, który miał za zadanie porwać dwóch poruczników zbuntowanych wojsk Somalii. Pozornie mamy w filmie do czynienia z niepowodzeniem USArmy, ale ostatecznie liczy się tutaj tzw. moralne zwycięstwo. Otóż, dzielni Amerykanie poświęcają się na całego, aby podjąć próbę przywrócenia równowagi w nękanym wojną domową kraju. W pierwszych kadrach filmu widzimy wycieńczoną klęską głodu ludność cywilną, której okrutni terroryści zabierają żywność, dostarczoną przez siły ONZ. Na pomoc uciemiężonym rusza idealista sierżant sztabowy Matt Eversmann (Josh Hartnettze) ze swoim oddziałem. Główny bohater na potrzeby wrażliwszego widza wypowiada egzaltowane (o Somalijczykach – tych głodnych): „Szanuję ich. Ci ludzie nie mają pracy, jedzenia, wykształcenia, ani przyszłości. Możemy więc zrobić dwie rzeczy: pomóc im, albo obserwować na CNN jak kraj sam się wyniszczy”. Tak oto zwyciężyła potrzeba „niesienia demokracji”. Potem – już na potrzeby twardej, męskiej publiki – mamy krwawą jatkę, tj. Amerykanie tłuką się ze złymi Murzynami w obronie dobrych Murzynów (czy jakoś tak). I wreszcie, choć fabuła opowiada o źle przygotowanej akcji wojskowej, to postawa walczących jest tutaj ukazana jako wzorowa i honorowa. Plejada międzynarodowych gwiazd w rolach twardzieli (m.in. Eric Bana, Ewan McGregor, William Fichtner) wymiata, a w świat idzie przekaz, że nie ma większego bohatera od amerykańskiego żołnierza.

Najwyraźniej Amerykanom spodobało się „niesienie demokracji”, gdyż musieli – chcąc nie chcąc, a jakże – rozpętać sporo wojenek. Na wojnie, jak to na wojnie, dużo stresu, więc zawsze coś się może wymsknąć spod kontroli, np. jakiś żołnierz nie wytrzyma napięcia i wykaże się niesubordynacją. Ups, no i mamy skazę nie nieskazitelnym wizerunku. Wtedy do akcji wkraczają komandor Harmon Rabb i major Sarah MacKenzie – czyli nieskalani najmniejszymi przewinieniami główni bohaterowie serialu JAG – Wojskowe Biuro Śledcze. Produkcja, która doczekała się aż dziesięciu serii, opowiada o prawnikach rozwiązujących rozmaite sprawy związane z przestępstwami do jakich doszło w amerykańskiej armii. Ukazano ich w tak wyidealizowany sposób (oglądałam jako nastolatka, serial leciał w telewizji), że na samo wspomnienie aż mnie mdli. Serial emitowany był w ponad 90 państwach, co pokazuje zasięg amerykańskiej dominacji na świecie.

 

Agnieszka Piwar

cd w Numerze

przycisk

 
 
Wyświetlony 1546 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.