poniedziałek, 13 wrzesień 2010 12:24

Transgeniczny postrach

Napisane przez

Ludzkość bardzo często alergicznie reagowała na nowinki techniczne, nowe prądy czy zjawiska. Ludzkość boi się tego, co nieznane. Jest to, oczywiście, naturalne zachowanie, a często wręcz zbawienne. Problem zaczyna się w momencie, gdy zabobon walczy z wiedzą. Warto wspomnieć, że zanim wielcy odkrywcy ukazali światu nowe lądy, szerzyły się po Europie niezwykłe, fantastyczne historie o przedziwnych stworach zamieszkujących rzekomo różne zakątki świata. Nie trzeba jednak wracać aż do czasów średniowiecza. Każdy z nas z uśmiechem potraktuje opowieści o popłochu, jaki wzbudzały pierwsze pojazdy poruszane za pomocą silnika spalinowego. Wiedza w tych przypadkach zatriumfowała.

Najgorsze, co można sobie wyobrazić, to posługiwanie się strachem i igranie ludzkimi emocjami w celu zjednania sobie społecznej sympatii. Tymi metodami posługują się wszelkiej maści zieloni, greenpeace'owcy i antyglobaliści. Oprócz zwalczania McDonald'sów, telefonów komórkowych i krwiożerczego kapitalizmu, przyjaciele Ziemi zajmują się gorliwym zwalczaniem żywności transgenicznej (genetycznie modyfikowanej), dla której ukuli przecudowną nazwę "żywność Frankensteina". W Polsce, co z przykrością muszę stwierdzić, do gromady zielonych radykałów w proteście przeciwko wszystkiemu, co transgeniczne, stanęły również niektóre środowiska prawicowe.
Jednym z wielu argumentów przeciwko wprowadzaniu żywności transgenicznej jest jakoby "ingerencja w naturę". Ale czyż wirusy i szkodliwe bakterie nie są składnikiem natury? Czy znaczy to, że należy je zostawić w spokoju? Kolejny podnoszony argument brzmi: żywność genetycznie modyfikowana nie została dostatecznie sprawdzona i nie wiadomo, do jakich skutków jej spożywanie może doprowadzić za kilkadziesiąt lat. Warto w tym momencie przytoczyć problem stosowania leków. Gdyby na skutki stosowania niektórych środków farmakologicznych czekano przez wiele dekad, tysiące, a może dziesiątki tysięcy istnień ludzkich przedwcześnie pożegnałoby się z ziemskim padołem.
Oczywiście, zdarzają się fatalne w skutkach pomyłki, ale czyż nie one, niezwykle często były w dziejach ludzkości motorem postępu, czyż nie one były asumptem do wprowadzania modyfikacji, rewizji i ulepszeń? Zanim będziemy ferować wyroki na temat kwestii dla nas kompletnie nieznanych i enigmatycznych, poznajmy opinie naukowców, którzy siłą rzeczy mają największe podstawy ku temu, aby się na temat znanych im kwestii wypowiadać. Aby zostać ekologiem, nie wystarczy przykuwać się do drzewa tudzież niszczyć uprawy. Ekologia to nauka, nie żałosna hucpa.
Dyrektor Instytutu Żywności i Żywienia, dr Lucjan Szponar wyraźnie stwierdził, że żywność modyfikowana genetycznie nie stanowi realnego zagrożenia dla zdrowia konsumentów, natomiast ze względu na ochronę środowiska, ze względu na czynniki takie, żeby konsument był pewien, że ma żywność bezpieczną dla zdrowia, ta żywność podlega szczególnym wymogom z punktu widzenia dopuszczenia jej do obrotu. Podobnego zdania są eksperci z Francuskiej Agencji Bezpieczeństwa Sanitarnego żywności AFSSA, którzy opublikowali raport, z którego wynika, że żywność modyfikowana genetycznie nie tylko nie stanowi zagrożenia, ale może być nawet korzystna dla zdrowia, co, oczywiście, wywołało burzliwe protesty ekologów. Co więcej, jak wynika z badań, już 60% żywności sprzedawanej w UE może zawierać jakieś domieszki organizmów modyfikowanych genetycznie.

(?)
Krzysztof Nestor Kuźnik
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Wyświetlony 2789 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.