czwartek, 30 wrzesień 2010 07:40

Liberalna koncepcja państwa (19) Liberalizm gospodarczy

Napisał

Deregulacja
Margaret Thatcher jest zdania, że wysokie podatki i przeregulowanie gospodarki powoduje ucieczkę bogactwa i talentów do bardziej sprzyjających rozwojowi gospodarek. I w końcu paradoksalnie oba czynniki ? nadmierne opodatkowanie i rozbuchane regulacje, które zwiększają państwową kontrolę, spowoduje w rezultacie zmniejszenie się autorytetu państwa ? coraz więcej aktywności gospodarczej przesunie się poza prawo i wejdzie do nieformalnej lub czarnorynkowej strefy. (...) kapitalizm najlepiej działa przy minimum regulacji. (...) każda regulacja wprowadza restrykcje dla wolności, każda regulacja powoduje koszty. (...) Kapitalizm może dobrze działać tylko wtedy, gdy ciężary fiskalne i regulacyjne w stosunku do jednostek i do biznesu są lekkie1. Stanisław Wellisz uważa, że rząd, który usiłuje robić zbyt wiele, traci kontrolę nad wszystkim. Nie będzie w tych warunkach możliwe systematyczne wdrażanie zasad prowadzenia biznesu, będzie natomiast kwitło przekupstwo, marnotrawstwo i nieudolność2. Profesor ekonomii George J. Stigler, laureat Nagrody Nobla z 1982 roku, bardzo sceptycznie odnosił się do teorii, że regulacje wprowadzane są w interesie publicznym i dowodził, że regulacje w ogóle mają swój początek w politycznej aktywności i interesie własnym organizacji, które chciały być regulowane3.


Witold Kwaśnicki twierdzi, że jakakolwiek interwencja rządu w rynek, motywowana, oczywiście, jego dobrymi chęciami polepszenia sytuacji, zniekształca go i wprowadza zakłócenia w przepływie sygnałów pomiędzy podmiotami na rynku, powoduje chaos i doprowadza do niestabilności rynku4. Ponadto zmuszając przedsiębiorcę do działania na szkodę konsumenta, rządowe regulacje prawne przyczyniają się do wzrostu kosztów produkcji produktów, których te regulacje dotyczą, i przyczyniają się do obniżenia standardu życia każdego członka społeczeństwa, zwiększając margines ubóstwa. Regulacje rządowe nie tylko pośrednio pogarszają sytuację biednych, przez powodowanie wzrostu cen, ale także bezpośrednio, poprzez zamknięcie im możliwości wyjścia z ich trudnej sytuacji5. Według Hernando de Soto, nadmierna ingerencja władz powoduje wielkie straty zasobów. Firmy zmuszone są do poświęcania sporej ilości czasu na wypełnianie zarządzeń władz, zaś duża liczba ograniczeń źle wpływa na elastyczność podejmowanych decyzji, powodując nieefektywne zużycie zasobów. Produkcja upada6.
W gospodarce wolnorynkowej, w którą nie ingeruje państwo, nie występuje zjawisko niedoborów ani trwałych nadwyżek produkcji. Jako pierwszy zauważył to Jean Babtiste Say. Ogólna nadprodukcja towarów nie jest możliwa, ponieważ kiedy na rynku występuje nadwyżka danego towaru, to spada jego cena i dalsza produkcja staje się coraz mniej opłacalna. Dlatego przedsiębiorcy zmniejszają produkcję takiego towaru. Natomiast właśnie interwencja na rynku ze strony państwa powoduje występowanie trwałych nadprodukcji, ponieważ państwo, utrzymując wysokie ceny urzędowe, dotując producentów albo skupiając dany towar, powoduje, że produkcja jest nadal opłacalna. Na przykład, nadprodukcja żywności w Polsce, jak twierdzi Leszek Balcerowicz, nie jest dziełem rynku. Doprowadziła do niej nasilająca się tendencja do zastępowania mechanizmów rynkowych państwowym skupem pod dyktando agresywnych organizacji związkowych, reprezentujących głównie wąskie i krótkotrwałe interesy dużych producentów zbóż. W 2001 r. podwyższono ceny interwencyjnego skupu pszenicy o 13,3 proc., a ceny żyta o 10,9 proc. Na dodatek równocześnie znacznie wzrosły bezpośrednie dopłaty dla producentów. Podbicie cen zachęciło dostawców do zwiększenia produkcji7. Podobne zdanie na temat regulacji rynku rolnego ma Krzysztof Mazur: największe kryzysy w polskim rolnictwie wyrządza Agencja Rynku Rolnego, która najpierw za pieniądze podatników kupuje po cenach wyższych niż rynkowe ? mięso, mleko, zboża itd., czym powoduje nadprodukcję tychże, po czym, gdy magazyny (magazynierom płaci za to niezłe pieniądze) są przepełnione, zaczyna sprzedawać wcześniej kupione płody ? oczywiście, za cenę znacznie niższą niż wcześniej kupiono, co sprawia, że od rolników nikt nie chce kupować nawet znacznie taniej, niż wcześniej rolnik produkty te zbywał agencji. Tak dosłownie wypuszczony w pole rolnik zostaje ze swoją nadprodukcją i to, co wcześniej zyskał kosztem podatników, teraz traci, a podatnicy jedzą kilkuletnie zamrożone mięso, za które zapłacili podwójnie8. Jeszcze większe problemy z nadpodażą żywności występują w Unii Europejskiej, gdzie rynek rolny jest jeszcze bardziej uregulowany niż w Polsce, a subsydia stanowią aż 41% dochodu rolników9. Normalnością stało się tam palenie czy topienie żywności w morzu, do czego nigdy nie dopuściłby wolny rynek. Natomiast w Nowej Zelandii, kiedy zniesiono dotacje dla rolnictwa (obecnie wynoszą one jedynie 1% dochodu rolników), od razu pojawiły się jeszcze inne pozytywne skutki: wydajność pracy zaczęła rosnąć 6% rocznie, czyli 6 razy szybciej niż poprzednio10.
Zjawisko kontroli cen przez państwo i wynikające z niego problemy wyjaśnia w sposób jasny i klarowny Witold Kwaśnicki: kontrola cen przez rząd jest najlepszym narzędziem na spowodowanie zarówno nadprodukcji, jak i niedoborów. Jeśli chcemy mieć nadprodukcję, wystarczy, by rząd ustanowił ceny minimalne na jakieś produkty powyżej cen, jakie wyznaczyłby rynek. Państwa kapitalistyczne doświadczyły tego wielokrotnie w XX wieku (dotyczyło to takich produktów, jak np.: mąka, cukier, masło, kawa ? niszczonych potem czy wysypywanych do morza). Jeśli natomiast chcemy niedoborów (a dotyczy to zwłaszcza państw socjalistycznych, choć nieobce jest także w państwach kapitalistycznych o modelu tzw. państwa dobrobytu czy socjalnej gospodarki rynkowej), to wystarczy, by rząd ustanowił ceny maksymalne poniżej cen, jakie wyznaczyłby rynek11.
Z powyższych powodów liberałowie nie zgadzają się na regulowanie przez rząd jakichkolwiek cen, a Mises dodaje, że środki kontroli cen paraliżują normalną pracę rynku i niszczą go. Pozbawiają go kierowniczej roli i czynią niefunkcjonalnym. (...) W przypadku cen maksymalnych zawsze znajdą się potencjalni nabywcy, którzy nie mogą znaleźć i kupić jakiegoś dobra, mimo że gotowi są zapłacić cenę ustaloną przez władze lub nawet wyższą. Podobnie w przypadku cen minimalnych ? potencjalni sprzedający nie mogą znaleźć nabywców, chociaż są chętni sprzedawać po cenie ustalonej przez władze lub nawet niższej12. Urzędowa cena minimalna powoduje wzrost podaży danego towaru i w rezultacie wzrost niesprzedanych zapasów. Tymczasem wysoka cena zmniejsza popyt. Producenci ponoszą dodatkowe koszty magazynowania danego towaru w kraju oraz ewentualnego upłynniania zapasów na rynkach zagranicznych. Wydajni producenci nie mogą sprzedawać taniej swoich towarów, a niewydajni nie bankrutują i w sztuczny sposób utrzymywani w danym sektorze produkcji, nadal wiążą ziemię, pracę i kapitał, które można byłoby o wiele bardziej zyskownie i wydajnie wykorzystać w inny sposób13. Natomiast skutkiem sztucznego obniżenia cen pewnych towarów następuje szybki spadek podaży tych towarów14 i ich braki na rynku, co było ewidentne w PRL i innych krajach komunistycznych.

(?)


_______________
1 Thatcher M., Statecraft. Strategies for a changing world, London 2002, s. 422-423, 429.
2 Wellisz S., Czy Polsce jest potrzebna polityka przemysłowa?, Warszawa 1996, s. 3.
3 Szermierze wolności. Od Adama Smitha do Miltona Friedmana, Kraków 2003, s. 170.
4 Kwaśnicki W., Zasady ekonomii rynkowej, Wrocław 2001, s. 39.
5 Tamże, s. 52.
6 H. de Soto, Inny szlak, Warszawa 1991, s. 254-255.
7 Balcerowicz L., Uczniowie czarnoksiężnika, "Wprost" 2002, nr 27, s. 51.
8 Mazur K., Ustrój rolny i rozstrój zdrowia, "Najwyższy CZAS!" 2002, nr 50, s. VIII.
9 Fijor M.J., Większy talerz świata, "Wprost" 2002, nr 35, s. 87.
10 Tamże.
11 Kwaśnicki W., Zasady..., s. 35.
12 L. von Mises, Interwencjonizm, Kraków 2000, s. 50.
13 Hazlitt H., Ekonomia w jednej lekcji, Kraków 1993, s. 107.
14 L. von Mises, Interwencjonizm..., s. 51.

Tomasz Cukiernik
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Wyświetlony 5816 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.