poniedziałek, 17 maj 2010 17:52

Z punktu widzenia Nieba...

Napisał

Wprawdzie Kościół katolicki jest instytucją ludzką, ale z uwagi na to, że został założony przez samego Syna Bożego, który - po drugie - jest w nim stale obecny oraz - po trzecie - że funkcjonuje on, jak to się mówi, w asystencji Ducha Świętego, jego opinie w sprawach wiary i moralności cieszą się reputacją nieomylnych, a z uwagi na stałą łączność z Niebem, również i liturgia, tzn. sposób oddawania Bogu czci, prawdopodobnie jest "miły Bogu".
Tak myślano przez całe wieki i ten pogląd dodawał wszystkim katolikom na świecie pewności, że to, czego Kościół naucza, jest prawdą, a forma oddawania Bogu czci jest najdoskonalsza z możliwych.

 

To przekonanie zostało po raz pierwszy zachwiane przez Sobór Watykański II, na którym przeprowadzono zmianę liturgii mszalnej. Co prawda uchwały Soboru literalnie nie zmierzały do zakazu sprawowania Eucharystii w rycie trydenckim, a tylko dopuszczały możliwość odstępstw od tego rytu w uzasadnionych przypadkach. Z jakiegoś jednak powodu w całym Kościele liturgia została zdominowana przez owe ?odstępstwa? do tego stopnia, że wkrótce ryt trydencki został zakazany. To znaczy, nie tyle ?zakazany?, co odprawienie Mszy św. w tym rycie wymagało każdorazowej zgody biskupa. W tej sytuacji warto zastanowić się, cóż mogło być przyczyną takiej niepisanej jednomyślności.

Drugie zachwianie uprzedniej pewności nastąpiło za sprawą dokumentu ogłoszonego przez Stolicę Apostolską za pontyfikatu Jana Pawła II. Dokument ten zajmował się stosunkami Kościoła katolickiego z Żydami i stwierdzał m.in., że w przeszłości zdarzały się niewłaściwe interpretacje Pisma św. ? interpretacje, z których Żydzi byli niezadowoleni. Gdyby taką opinię wygłosiło, dajmy na to, Biuro Polityczne KC KPZR, byłoby to zrozumiałe, chociaż, być może, wśród gorliwych bolszewików też mogłoby wywołać konsternację, jako że wierzyli oni w ?zbiorową mądrość partii?. Jednak w przypadku Kościoła katolickiego taka opinia uderza w podstawy jednej z prawd wiary. Chodzi mianowicie o to, że interpretowanie Pisma Świętego stanowi podstawowe zadanie Urzędu Nauczycielskiego Kościoła. Magisterium Kościoła korzysta z asystencji Ducha Świętego i dlatego wierzymy, ze interpretacje dokonywane przez Kościół są nieomylnie prawdziwe. Co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Jeśli zatem, mimo wspomnianej asystencji Ducha Świętego mogły zdarzyć się ?niewłaściwe interpretacje?, to w takim razie, czy Kościół aby na pewno korzysta z tej asystencji? Jeśli bowiem chociaż raz zdarzyła się ?niewłaściwa interpretacja?, to skąd możemy mieć pewność, że taki przypadek nigdy więcej się nie powtórzy? Co więcej ? jeśli ?niewłaściwe interpretacje? występowały w przeszłości, to skąd wiemy, że np. aktualne interpretacje, ot choćby ta, dokonana we wspomnianym dokumencie Stolicy Apostolskiej, jest trafna? Czy w ogóle możemy odtąd mieć pewność, że nauczanie Kościoła jest nieomylne, skoro on sam skonstatował pomyłki?
Takiej pewności, zdaje się, już mieć nie możemy, więc tym bardziej warto postawić sobie pytanie, jaka przyczyna je sprawiła. Jedną z nich jest niewątpliwie ekumenizm. Odstąpienie od liturgii trydenckiej było gestem w stronę protestantów, bo upodabniało liturgię katolicką do protestanckiej. No dobrze, dla protestantów taki gest mógł być nawet przyjemny. Ale przecież Msza św. nie jest odprawiana po to, by zrobić przyjemność protestantom, tylko po to, by ? jeśli można tak powiedzieć ? zrobić przyjemność Panu Bogu w Trójcy Jedynemu, który przez Jezusa Chrystusa poprosił, by ?czynić to na jego pamiątkę?. Czy zmiana liturgii z rytu trydenckiego na posoborowy jest miła Panu Bogu, czy może budzi Jego abominację? Czy kierując się nadzieją udelektowania protestantów i zwiększenia szans ?pojednania? nie zapomniano o Adresacie liturgii? Wiele wskazuje na to, że tak, niestety, mogło być, że socjotechnika zwyciężyła.
Ostatnio Benedykt XVI wypowiedział się kilkakrotnie o możliwości przywrócenia swobody odprawiania Mszy św. w rycie trydenckim. Od razu odezwały się nożyce. Grupa dyskusyjna ?Żydzi i Chrześcijanie? z Komitetu Centralnego Katolików Niemieckich ostrzegła, że przywrócenie rytu trydenckiego może doprowadzić do trwałego przerwania dialogu katolicko-żydowskiego. Podobną opinię usłyszeliśmy od Międzynarodowej Rady Chrześcijan i Żydów. Jeśli ryt trydencki budzi takie zastrzeżenia właśnie w kręgach kolaborujących z Żydami, to jest bardzo prawdopodobne, że to zagadkowe, milczące odstępstwo od rytu trydenckiego po Soborze Watykańskim II było podyktowane chęcią dogodzenia Żydom, dla których judaizacja Kościoła katolickiego może być jedynie wstępem do jego całkowitego rozłożenia od wewnątrz. Wspomniany dokument Stolicy Apostolskiej dowodzi, że te procesy rozkładowe są już dość zaawansowane.
Warto w tym momencie podkreślić, że zastrzeżenia odnośnie do przywrócenia swobody odprawiania Mszy św. w rycie trydenckim podnoszą jakieś ?Komitety Centralne?, czy ?międzynarodowe Rady? ? a więc instytucje ludzkie i stworzone gwoli socjotechniki, a może nawet polityki. O ile wiem, Niebo nigdy nie wypowiedziało się negatywnie ani o wprowadzeniu rytu trydenckiego w przeszłości, ani o planach ponownego przywrócenia go teraz. Kogóż zatem Kościół powinien bardziej słuchać ? Pana Boga czy Żydów?
Stanisław Michalkiewicz

 

Wyświetlony 4696 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.