sobota, 31 lipiec 2010 11:17

Strategie strategiczne i taktyczne

Napisał

We wtorek 6 czerwca 2006 roku (z racji nagromadzenia szóstek - 666 - dzień ten został przez ludzi przesądnych uznany za "szatański") pan premier Kazimierz Marcinkiewicz w towarzystwie pani wicepremier i minister finansów Zyty Gilowskiej ogłosił nowe wynalazki w sprawach podatkowych. Najogólniej biorąc, sprowadzają się one do zmiany kolejności kieszeni, z której fiskus wyciąga podatnikom więcej i mniej pieniędzy. Dlatego też pani prof. Gilowska zastrzegała się, by tych wynalazków nie nazywać "reformą". Jużci - "reformą" one nie są i być nie mogą, ponieważ podporządkowane są one świętej zasadzie tzw. neutralności budżetowej. Oznacza ona, że jeśli nawet zmieniamy kolejność kieszeni, z których wyciągamy więcej i mniej pieniędzy, to z wszystkich musimy wyciągnąć tyle samo, co za kolejności poprzedniej. Tyle samo - albo i więcej.

Obawiam się, że podobnie będzie i w tym przypadku, bo w maju pani minister Gilowska podała informację, że dług publiczny Polski przekroczył 500 mld złotych. Oznacza to, że od końca listopada ubiegłego roku dług ten powiększył się o 20 mld dolarów. Pokazuje to dynamikę jego przyrostu; premier Leszek Miller na powiększenie długu publicznego o 20 mld dolarów potrzebował dwóch lat, premier Marek Belka ? już tylko roku, za rządów zaś premiera Kazimierza Marcinkiewicza powiększenie długu publicznego o 20 mld dolarów nastąpiło już w pięć miesięcy. Rzuca to snop światła na sukcesy rządu (Radosna twórczość kipi wszędzie / wbrew opozycji niecnym krzykom, / niedługo wydać trzeba będzie / letnie mundury urzędnikom) i na sytuację obywateli. Nie odczuwają oni wcale dobroczynnych efektów wzrostu gospodarczego, bo pochłaniane są one bez reszty przez rosnące koszty obsługi długu publicznego; w roku 2005 ? 27 mld zł, co oznacza 700 zł na mieszkańca (dla porównania: nadwyżka netto, jaką Polska w 2005 r. otrzymała z Unii Europejskiej w przeliczeniu na mieszkańca wyniosła 152 zł). Statystyczna pięcioosobowa rodzina tylko na obsługę długu publicznego musiała zatem w ub. roku zapłacić inwestorom zagranicznym, vulgo lichwiarzom, 3,5 tys. zł, a w bieżącym ? prawdopodobnie już ponad 4 tysiące, w przyszłym zaś ? już około 5 tysięcy. Dlatego właśnie lichwiarska międzynarodówka bardzo popiera rządy społecznie wrażliwe, bo w gospodarce zarówno dzisiaj, podobnie jak w głębokiej starożytności, nadal liczy się to, ilu kto ma niewolników. Jak widać na załączonym obrazku, ta strategia przynosi owoce, w każdym razie dopóty, dopóki oddawane w niewolę narody zachowują się sportowo.
Niestety, nie można powiedzieć tego o "strategii", jaką na wspomnianej konferencji prasowej przedstawiła pani wicepremier Gilowska. Chodziło o ceny gazu. Pani wicepremier uzasadniła podwyżkę ceny gazu "strategią", według której różnica między ceną benzyny a ceną gazu nie powinna być "zbyt duża". Ponieważ zrobiła się "zbyt duża", no to nie ma innej rady; w imię "strategii" trzeba podnieść cenę gazu. Tego, by obniżyć cenę benzyny i oleju napędowego, np. poprzez obniżenie akcyzy ? "strategia" najwyraźniej w ogóle nie przewiduje. Gdzieżby tam! Pod pretekstem "patologii" ? że to niby "przestępcy" podstępnie używają oleju opałowego do napędzania samochodów, rząd postanowił podnieść akcyzę na olej opałowy do poziomu akcyzy na olej napędowy. Oto przykład, jak socjalizm bohatersko walczy z problemami nieznanymi w żadnym innym ustroju, a poza tym niezbity dowód świętości i nienaruszalności zasady "neutralności budżetowej". Dla prawników zaś jest to znakomita ilustracja poglądu, że pierwszym czynnikiem kryminogennym jest prawo. Czy ktoś widział, żeby olejem urzędowo uznanym za "opałowy", jakby nigdy nic, podstępnie napędzać samochody? Co za bezczelni i niebezpieczni konspiratorzy z tych "przestępców"! Inna sprawa, że to chyba właśnie dzięki nim, mimo rozpaczliwych wysiłków kolejnych rządów, gospodarka jeszcze się kręci, a nawet notuje wzrost. Wskazują na to statystyki; według szacunków GUS, 30 proc Produktu Krajowego Brutto, a więc tego, co zostało w Polsce wyprodukowane i sprzedane, powstaje w tzw. szarej strefie, a więc ? w konspiracji. Nie ma co ? znowu trzeba zejść do podziemia; taki los widać wypadł nam.
(?)
Stanisław Michalkiewicz
Wyświetlony 5054 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.